"Możemy spodziewać się koszmaru". Izrael rozpoczął atak na miasto Gaza
- Izraelska armia na polecenie rządu ma zająć miasto. To wymaga wysiedlenia około 800 tysięcy do miliona ludzi, otoczenia miasta wojskiem, zdobycia go i w zasadzie zrównania z ziemią. (...) Możemy spodziewać się koszmaru - mówił w TOK FM Jarosław Kociszewski z magazynu "Nowa Europa Wschodnia".
Z tego artykułu dowiesz się:
- o najnowszych działaniach Izraelczyków w Strefie Gazy;
- o tym, gdzie przede wszystkim trwają teraz walki i co może wydarzyć się dalej;
- co z cywilami w Strefie Gazy;
O natychmiastowe zawieszenie broni w Strefie Gazy i uwolnienie zakładników - apeluje Sekretarz Generalny ONZ António Guterres w obliczu decyzji Izraela o militarnej ofensywie w Strefie. Izraelskie wojsko rozpoczęło wczoraj (środa) pierwszą fazę zaplanowanego ataku na miasto Gaza. Żołnierze kontrolują już obrzeża miasta.
- Ta operacja dopiero się zaczyna. Izraelska armia na polecenie rządu ma zająć miasto. To wymaga wysiedlenia około 800 tysięcy do miliona ludzi, otoczenia miasta wojskiem, zdobycia go i w zasadzie zrównania z ziemią. Taki jest plan - mówił w "Pierwszym Programie" w TOK FM Jarosław Kociszewski z magazynu "Nowa Europa Wschodnia".
Ekspert podkreślał jednak, że izraelska armia przestrzegała przed rozpoczęciem tej operacji, twierdząc, że to "śmiertelnie niebezpieczna pułapka". - Żołnierze utkną na wiele miesięcy w ciężkich walkach, w gęsto zabudowanym terenie. W tej chwili to, co widzimy, to po pierwsze mobilizacja 60 tysięcy rezerwistów. Izraelczycy naprawdę dużymi siłami planują tę operacje zrealizować - wyjaśniał rozmówca Wojciecha Muzala.
Izraelczycy chcą dostać się do centrum Gazy
Jeśli chodzi o same walki, Kociszewski wskazał, że trwają one w dwóch południowych dzielnicach miasta. - To są działania przygotowawcze, natomiast mówimy o ciężkich bombardowaniach. Izraelczycy buldożerami niszczą drogi, by dostać się w kierunku centrum Gazy - opisywał gość TOK FM.
Giną cywile. - Zapewne część ucieknie, ale na pewno nie wszyscy. Spodziewać się możemy koszmaru, katastrofy humanitarnej gorszej niż w tej chwili - mówił dalej Kociszewski.
I przypomniał słowa, w których minister finansów Becalel Smotricz mówił, że Palestyńczycy wprawdzie muszą dostać pomoc humanitarną, ale jedynie minimum - żeby świat przestał krytykować Izrael i pozwolił Izraelczykom robić to, co zamierzają. - Smotricz powiedział, że Palestyńczyk powinien dostać nie więcej niż pitę i miskę zupy dziennie, co jest oczywiście mniejszą ilością niż ta potrzeba do przeżycia - wskazał ekspert.
- Mamy do czynienia z dramatyczną dehumanizacją. Izraelczycy są gotowi dokonywać zbrodni wojennych. Wprost mowa o czystce etnicznej, bo czym innym jest wysiedlenie ludzi na południe Strefy Gazy. (...) Prawnicy międzynarodowi mówią, że są przesłanki, by określać to mianem ludobójstwa - podsumował Jarosław Kociszewski.