Jak będą wyglądały rządy Magyara? "Z tym mogą być problemy"
- Oczekiwania ludzi są olbrzymie. Mogą się na Magyara łatwo wkurzyć, jeśli wejdzie w te same buty, co Orban - tak w TOK FM wynik wyborów parlamentarnych na Węgrzech komentował Adam Balcer, dyrektor programowy Kolegium Europy Wschodniej. Po przeliczeniu prawie wszystkich głosów wynika, że opozycyjna partia TISZA zdobywa większość potrzebną do zmiany konstytucji.
Wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech po podliczeniu niemal 99 proc. głosów wskazują na zwycięstwo opozycji. TISZA, partia Petera Magyara, może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie. To większość niezbędna do zmiany konstytucji i ustaw przyjmowanych przez rząd premiera Viktora Orbana w ciągu ostatnich 16 lat jego nieprzerwanych rządów.
Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem premiera Viktora Orbana może uzyskać 55 mandatów. Swoich przedstawicieli w izbie będzie miała również skrajna prawica - Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank), który może zdobyć sześć miejsc.
"Mają bardzo duże narzędzia"
- Sytuacja jest bezprecedensowa. (...) To triumf, który daje Tiszie możliwość robienia wszystkiego, co chce. (...) Oprócz konstytucji jest około 60 ustaw, do zmiany których trzeba dwóch trzecich mandatów. To dotyczy tak ważnych spraw jak budżet państwa, najważniejsze stanowiska w administracji. TISZA będzie mogła tych ludzi usunąć ze stanowisk - komentował w TOK FM Adam Balcer, dyrektor programowy Kolegium Europy Wschodniej.
Przyznał, że Magyar "nie jest odwrotnością" Orbana. - On wywodzi się z Fideszu, odszedł z niego relatywnie niedawno i paradoksem jest to, że to mu dało zwycięstwo. Widać rys populistyczny. To, plus stworzenie superdziałającej machiny, jaką jest jego ugrupowanie, przełożyło się na wygraną. To była armia zawodowa. Zaangażowali się wolontariusze, aktywiści - mówił Balcer.
Jego zdaniem przede wszystkim "kluczowe" było to, że Magyar "ruszył w teren". Opozycyjny lider w ostatnich tygodniach kampanii w różnych miejscowościach występował na kilku wiecach każdego dnia.
- Dojdzie do demokratyzacji Węgier, ale jest pytanie, czy to będzie demokracja liberalna. Obawiam się, że z tym mogą być pewne problemy - oceniał gość TOK FM. - Większa władza oznacza kuszenie. Oni mają teraz naprawdę bardzo duże narzędzia - dodał.
- Oczekiwania ludzi są olbrzymie. Mogą się na Magyara łatwo wkurzyć, jeśli wejdzie w te same buty co Orban, szczególnie w sprawie klientelizmu, nepotyzmu, korupcji - powiedział Adam Balcer.
W niedzielnych wyborach parlamentarnych odnotowano rekordową frekwencję. Do godz. 18.30 w wyborach zagłosowało 77,8 proc. wyborców, czyli 5 856 515 osób.
Magyar: Będziemy krajem, który nie służy nikomu
W niedzielę wieczorem Peter Magyar, trzymając węgierską flagę, odbył kilkuminutowy triumfalny marsz ulicami Budapesztu wśród swoich zwolenników, a następnie wygłosił przemówienie na tle widoku na budynek węgierskiego parlamentu nad Dunajem.
- Żadna inna partia nie otrzymała dotąd tak silnego mandatu, jak TISZA - zauważył Magyar, przemawiając ze sceny. - Odzyskaliśmy nasze państwo, uwolniliśmy je. TISZA nie tylko wygrała, ale będzie mieć większość konstytucyjną dwóch trzecich. Mandat ten pozwoli nam przeprowadzić łatwą i pokojową transformację. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie oddane na nas głosy - powiedział. - Tak wiele razy mówiono nam, że nie wyjdziemy poza Budapeszt, że nie zdobędziemy prowincji. To nieprawda i dziś to udowodniliśmy - zaznaczył.
Magyar ocenił, że w niedzielę nadszedł "kolejny w naszej historii moment dumy". - To zwycięstwo nad tymi, którzy zdradzili Węgry, zwycięstwo prawdy nad kłamstwem. To przede wszystkim zwycięstwo wszystkich Węgrów - podkreślił.
Gdy tłum zaczął skandować: "Rosjanie do domu", Magyar odpowiedział: "Będziemy krajem, który nie służy nikomu". - Węgrzy powiedzieli "tak" Europie i wolnym Węgrom. Zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności i ogromnego wyzwania. Wszyscy będziemy musieli najpierw wyleczyć rany ostatnich lat, ale potem, proszę, dołączcie do nas - zaapelował Magyar. Wezwał przy tym Węgrów mieszkających poza krajem do powrotu do ojczyzny.
Lider Tiszy wezwał prezydenta i szefów instytucji publicznych mianowanych przez parlament pod wodzą premiera Orbana do opuszczenia stanowisk dobrowolnie. - W innym przypadku sami was zwolnimy. Ten reżim się skończył - zaznaczył Magyar.
Odnosząc się do polityki zagranicznej, podkreślił, że Węgry "ponownie będą silnym i pewnym sojusznikiem Unii Europejskiej i NATO". Potwierdził wcześniej zapowiadany zamiar udania się w pierwszą zagraniczną podróż w charakterze premiera do Warszawy, by "odbudować tysiącletnią przyjaźń polsko-węgierską". - Potem udam się do Wiednia, a następnie do Brukseli, by przywieźć unijne fundusze, które należą się Węgrom - zapewnił.
Magyar skomentował też rozmowę telefoniczną, podczas której Viktor Orban pogratulował mu zwycięstwa w wyborach. - Powiedziałem mu, że teraz mamy wspólną odpowiedzialność przywrócenia jedności naszej ukochanej ojczyzny - powiedział Magyar.
Przywódcy wielu krajów europejskich pogratulowali Magyarowi zwycięstwa.
Źródło: TOK FM, PAP