Rosjanin zdobył medal dla Polski. "Podjął bardzo ryzykowną decyzję"
Pochodzący z Rosji reprezentant Polski w piątek zdobył srebrny medal na igrzyskach. - W momencie kiedy cztery lata temu Rosja zaatakowała Ukrainę, wiedział co się święci, wiedział, że dla wielu sportowców rosyjskich granice się zamykają. I zaryzykował - mówił dziennikarz TOK FM Błażej Kulesza.
Rosjanin zdobył medal dla Polski. "Podjął bardzo ryzykowną decyzję"
Reprezentant Polski Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal olimpijski w łyżwiarstwie szybkim na 10000 metrów w Mediolanie. Wygrał Czech Metodej Jilek, a brąz zdobył Holender Jorrit Bergsma.
Emocji nie brakowało do końca, nasz reprezentant jechał w trzeciej parze i musiał czekać, jaki czas uzyskają pozostali rywale. Ostatecznie czas 12.39.08 wystarczył do drugiego miejsca.
Władimir Semirunnij to pochodzący z Rosji panczenista, który jeszcze niedawno, cztery lata temu był reprezentantem Rosji. - Cztery lata temu był bardzo obiecującym juniorem, był mistrzem Rosji juniorów na 3 i 5 km. Był rekordzistą Rosji. W momencie kiedy cztery lata temu Rosja zaatakowała Ukrainę, wiedział co się święci, wiedział, że dla wielu sportowców rosyjskich granice się zamykają. I zaryzykował. Chciał przejść do reprezentacji Kazachstanu, próbował z Holandią, udało się w Polsce - komentował na gorąco dziennikarz TOK FM Błażej Kulesza.
Jak dodał, rosyjski łyżwiarz, “przekraczał granicę, nie mówiąc nikomu, trochę w atmosferze ucieczki”. - Polska federacja, Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego zdecydowały: “Tak, to jest dobry junior, możemy go mieć”. Nie mieliśmy zawodników takiej klasy na dłuższych dystansach, zawsze to było jednak 1500 metrów. Jednak mistrz olimpijski Zbyszek Bródka to jest zawodnik jeżdżący 1500 metrów - zaznaczył.
Jak zauważył prowadzący audycję Maciej Kluczka, “jest to więc historia wręcz filmowa”. - Zostawia swój kraj, swoją ojczyznę, żeby ratować swoją dobrze zapowiadającą się karierę - powiedział.
- Podjął bardzo ryzykowną decyzję. Nie ukrywam, miałem okazję z nim porozmawiać na Mistrzostwach Europy. To człowiek bardzo kontaktowy, bardzo sympatyczny. Jeśli chodzi o sprawy rosyjsko-ukraińskie bardzo bezpiecznie też się wypowiada. Z tego względu, że rodzina została w Rosji. On uciekł, do Rosji nie ma powrotu z bardzo prostego powodu, ma zaproszenie do wojska. Wyślą go na front, jeżeli wróci. Ta historia jest naprawdę fantastyczna - podsumował Kulesza.
Źródło: TOK FM