To Ukraina będzie dyktować warunki? "Pozycja Rosji słabnie"
Państwa NATO położone najbliżej Rosji obawiają się, że po agresji w Ukrainie mogą stać się kolejnym celem Kremla. Czy te obawy są uzasadnione? Między innymi o tym w "Pierwszym Programie" mówił gen. Tomasz Bąk, były dowódca 21 Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie.
NATO wzmacnia swoje siły na wschodzie Europy. Nowa struktura dowodzenia ma umożliwić szybsze przerzucenie wojsk do Estonii i na Łotwę - w przypadku konfliktu z Rosją. Decyzja jest odpowiedzią na działania rosyjskiej Dumy, która rozszerzyła uprawnienia Władimira Putina dotyczące użycia armii poza granicami kraju. Kluczową rolę w obronie państw bałtyckich ma pełnić korpus niemiecko-holenderski.
Gen. Tomasz Bąk w "Pierwszym Programie" w TOK FM przyznał, że "sytuacja geopolityczna państw bałtyckich jest bardzo skomplikowana", szczególnie w przypadku jednego z nich. - Mogą stać się dobrym kąskiem do połknięcia przez Rosjan - wskazał były dowódca 21 Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie.
Obecnie siły NATO we wszystkich trzech krajach bałtyckich oraz północnej Polsce znajdują się pod dowództwem jednej międzynarodowej siedziby w Szczecinie. - Ma pojawić się coś bardziej wysuniętego na wschód? - pytał prowadzący audycję Wojciech Muzal.
Gen. Bąk w porannej audycji mówił także o tym, co dzieje się na linii Rosja-Ukraina. - Ludność Rosji chyba dopiero teraz zrozumiała, że są w stanie wojny - stwierdził wojskowy. Jak prognozował, "w ciągu najbliższych sześciu-dziewięciu miesięcy może nastąpić taki przełom, że to właśnie Ukraina będzie mogła dyktować nieco warunki porozumienia pokojowego".
Całej rozmowy Wojciecha Muzala z gen. Tomaszem Bąkiem można wysłuchać tutaj:
Źródło: TOKFM, PAP