Przeżył dwie wojny, drogowcy chcieli go wyciąć. Burza o 120-letni dąb
Przetrwał dwie wojny światowe, a miał paść ofiarą nowej inwestycji dla rowerzystów. Okazały, 120-letni dąb rosnący w Bydgoszczy miał iść pod topór, bo stoi w kolizji z planowaną drogą dla rowerów. W obronie drzewa stanęli jednak społecznicy i mieszkańcy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W którym miejscu stoi dąb, w obronie którego stanęli mieszkańcy?
- W jaki sposób społecznicy dowiedzieli się, że dąb ma iść do wycinki?
- Dlaczego drogowcy wycofali się z kontrowersyjnej decyzji o wycince drzewa?
Chodzi o dąb szypułkowy, który rośnie u zbiegu ulic Moniuszki i Ogińskiego. Zdaniem drogowców jest zbyt blisko jezdni, stanowiąc przeszkodę w pasie drogowym. Zdaniem społeczników i mieszkańców - daje cień i zieleń w otaczającej betonozie.
Zdrowe drzewo o pomnikowych rozmiarach
O tym, że dąb ma zostać wycięty, zaalarmowało Stowarzyszenie MODrzew, czyli Monitoring Obywatelski Drzew. - Poprosiliśmy urzędników o dokumenty dotyczące budowy nowych dróg rowerowych. Zaczęliśmy się przyglądać inwestycji, która ma powstać w ulicy Curie-Skłodowskiej, Moniuszki i Sieńki i ze zdziwieniem zauważyliśmy, że ten dąb jest przeznaczony do wycięcia, bo stoi na linii nowej ścieżki - opowiada przewodnicząca Marzena Błaszczyk. - Jest to bardzo dorodne drzewo o pomnikowych rozmiarach - podkreśla w rozmowie z tokfm.pl.
Według obecnych założeń, zachowanie drzewa w dotychczasowym miejscu uniemożliwiłoby poprowadzenie trasy rowerowej zgodnie z obowiązującymi normami technicznymi dotyczącymi szerokości i geometrii dróg publicznych. W związku z tym w dokumentacji przetargowej wskazano dąb do wycinki.
Mieszkańcy murem za dębem
Mieszkańcy i społecznicy argumentują jednak, że w dobie kryzysu klimatycznego każde dojrzałe drzewo w tkance miejskiej powinno być traktowane priorytetowo. A dąb szypułkowy na Moniuszki ma imponujące wymiary: obwód pnia przy gruncie wynosi 445 cm, natomiast pierśnica (obwód na wysokości 130 cm) to 294 cm. Ma ponad 12 metrów wysokości, a rozpiętość korony dochodzi do 14 metrów.
- Drzewo jest na stałe wpisane w krajobraz miasta. Pełni nie tylko ważne funkcje ekosystemowe czy przyrodnicze, ale też jest związane z historią w Bydgoszczy. W internecie odezwała się pani, której dziadek prawdopodobnie to drzewo posadził - opowiada Błaszczyk. - To jest dąb wyjątkowy, o kolumnowym pokroju. Nie mamy ich dużo w Bydgoszczy. Jest też zdrowy, więc należy go chronić, a nie niszczyć - podkreśla.
Drogowcy sypią głowę popiołem
Informacja o planach wycinki drzewa bardzo szybko rozeszła się w mediach społecznościowych, wywołując falę krytyki pod adresem zarówno Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, jak i władz miasta.
Po naciskach z ratusza, drogowcy wycofali się z kontrowersyjnej decyzji. - Mogę poinformować, że po analizach, które przeprowadziliśmy, drzewo zostaje - zapewnia dyrektor ZDMiKP Wojciech Nalazek. - Natomiast ostateczne decyzje dotyczące infrastruktury rowerowej zapadną po weryfikacji przez projektanta i audytora BRD. To są bardzo istotne elementy, które muszą być spełnione - dodaje.
Nalazek tłumaczy, że miasto odstąpi od realizacji odcinka ścieżki rowerowej w miejscu, gdzie rośnie dąb, do czasu powstania alternatywnego projektu. Drogowcy mają dwie wstępne koncepcje, które chcą pokazać projektantowi. - Jeżeli chodzi o kwestie przebudowy tego, co zaplanowaliśmy w naszych rekomendacjach, czy też odstąpienia od realizacji pewnego odcinka drogi rowerowej, to nie powinno wpłynąć na cenę inwestycji - uważa dyrektor. Na ostateczne decyzje w sprawie nowego wariantu przebiegu ścieżki trzeba będzie poczekać kilka tygodni.
Marzena Błaszczyk cieszy się, że dąb ocaleje. - Szkoda tylko, że ta decyzja zapada dopiero po tym, jak dowiaduje się opinia publiczna i następuje wzmożenie w internecie. Ja bym wolała, żeby takie decyzje czy alternatywne rozwiązania były wyszukiwane i przygotowywane przez specjalistów - podsumowuje.
Źródło: TOK FM