,
Obserwuj
Świat

Nieprzewidywalny Trump napędza ten biznes. Tu można założyć się o wszystko

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
05.05.2026 06:48

Ten odcinek będzie o jednym z najszybciej rosnących biznesów na świecie, wróżbiarskich talentach i pochodzie oszustów. O świecie, który jest wielkim kasynem i o bardzo popularnych platformach do handlowania prognozami.

Donald Trump
Donald Trump
fot. Matt Rourke/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym są platformy predykcyjne, na których możesz założyć się od wyników wyborów przez wyniki meczów po temperaturę na pojutrze?
  • Dlaczego to jeden z najszybciej rosnących biznesów na świecie na którym można sporo zarobić, albo jeszcze więcej stracić?
  • Jak ten biznes napędza Donald Trump ze swoimi absolutnie nieprzewidywalnymi wpisami w sieci?

Tę historię zaczniemy od poniedziałku 6 kwietnia, gdy wieczorową porą czujnik temperatury na lotnisku Charles de Gaulle w Paryżu nagle wskazał 22°C. Wbrew logice i zasadom fizyki temperatura w moment podniosła się o 4 stopnie w porównaniu ze wskazaniami z całego dnia. Dziewięć dni później sytuacja się powtórzyła. Z odczytami publicznej aparatury meteo żartów nie ma, więc służba Météo-France powiadomiła policję. Podejrzewała "ingerencję w zautomatyzowany system przetwarzania danych". W tym samym czasie sieć spekulowała na technologii manipulacji pomiarami i postawiła na suszarkę na baterie. Metoda mało wyrafinowana, ale skuteczna, bo pozwoliła manipulatorom wzbogacić się o ponad 30 tysięcy dolarów na obstawieniu zakładów o przyszłość.

Na celowniku urzędników

Zanim o samym biznesie - krótka historia najgłośniejszego ostatnio przypadku insider trading, czyli handlowania z wykorzystaniem poufnych informacji. Na przykład przez pracowników firm, których akcje notowane są na giełdzie, lub przez urzędników, od których zależy kondycja konkretnej branży. To pojęcie zarezerwowane było dotychczas dla operacji rynkowych, ale świat się zmienił, a wraz z nim rynek informacji, na których można zarabiać, i to rekordowo wysoko. Tak jak zarobił pewien sierżant amerykańskiej armii, pierwszy w historii oskarżony o wykorzystanie poufnych danych na rynkach predykcyjnych.

Gannon Ken Van Dyke konto na platformie Polymarket założył tylko po to, by założyć się na nim o pojmanie wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro. Zakład wygrał, a z 35 tysięcy dolarów, jakie zainwestował na platformie, w ciągu kilku dni zrobiło się ponad 400 tysięcy. Problem w tym, że van Dyke należał do specjalnej jednostki armii, która planowała tajną operację i ją potem przeprowadziła.

Przypadek sierżanta i jemu podobnych z sukcesami zakładających się o operację wojskową w Iranie, może odmienić los największych na świecie platform predykcyjnych. Czyli takich, które pozwalają zakładać się o wszystko - od pogody, przez sport, po sytuację geopolityczną, w tym operacje militarne. Biznes rozwijający się pod radarem, bez regulacji, bez obowiązku identyfikowania użytkowników, znalazł się teraz na celowniku urzędników. Ale po kolei.

Czum jest Polymarket?

Na początek: skąd wziął się Polymarket? Został założony w pandemii przez 22-letniego programistę Shayne'a Coplana. Chodziło o założenie platformy do zbiorowego przewidywania przyszłości. Pierwotna idea była prosta: przekonać ludzi do "postawienia pieniędzy tam, gdzie mają coś do powiedzenia". Pomysł się przyjął, popularność platforma zyskała dzięki wiralowi, gdy jeden z użytkowników trafnie przewidział datę odnalezienia szczątków Tytana, łodzi podwodnej, która uległa katastrofie podczas wyprawy do wraku Titanica. Ale największą sławę przyniosło jej trafne obstawienie wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, zanim przewidziały to najbardziej wiarygodne sondaże. Ta polityczna prognoza wprowadziła Polymarket na inwestycyjne salony, a jej założycielowi przyniosła fortunę i tytuł najmłodszego miliardera, który całego majątku dorobił się sam.

Z firmy założonej na domowej kanapie, opartej o przekonanie o zbiorowej mądrości, Polymarket doczekał się strategicznego inwestora z najwyższej półki. Jego współwłaścicielem jest właściciel nowojorskiej giełdy. Obroty na platformie biją wszelkie rekordy, a gotówka płynie do kasy szerokim strumieniem: z 9 miliardów dolarów dwa lata temu do blisko 60 miliardów w ubiegłym roku. Tylko w styczniu tego roku wyniosły połowę ubiegłorocznego obrotu, a w lutym pobiły rekord dobowy z półmiliardowym przychodem, bo użytkownicy na wyścigi obstawiali śmierć irańskiego przywódcy w amerykańskich bombardowaniach. Od początku roku do teraz firma przyjęła tyle, co w całym ubiegłym roku. Co znaczy, że jej wielkość wzrosła w dwa lata dwudziestokrotnie. Skąd to niesłychane szaleństwo?

Po pierwsze: dowody trafności. Rynki predykcyjne przewidziały wygraną Donalda Trumpa, czym potwierdziły swoją wiarygodność. Po drugie: gra o własną skórę - udział w zakładach wymusza prawdomówność, bo w grę wchodzą postawione na platformie pieniądze. Po trzecie - tempo. Platforma reaguje na nagłówki, opublikowane dane i przecieki w ciągu sekund - zamiast tygodniowego cyklu sondażowego. Po czwarte: zdobycie pozycji w mainstreamie. Polymarket i podobna platforma Kalshi przestały być zbiorowiskiem freaków, na ich przewidywania powołują się największe światowe media, Kalshi zawarł stałe umowy z CNN, CNBC i Fox News, Polymarket jest partnerem Złotych Globów. Po piąte: technologia. Polymarket korzysta z mechanizmów kryptowalutowych i pieniądze z zakładów wypłaca natychmiast. I po szóste: Donald Trump. Nie ma bardziej nieprzewidywalnego zjawiska na świecie niż amerykański prezydent. Jego wpisy w mediach społecznościowych generują miliony zakładów za setki milionów dolarów. O ostatni najbardziej popularny o końcu cywilizacji założono się ponad 400 milionów razy. Plus skuteczny marketing adresowany zwłaszcza do generacji Zet oraz brak zaufania do tradycyjnych źródeł informacji. I mamy biznes porównywany z rynkiem kryptowalut, z którego wziął anonimowość, niemal zerowe opłaty i prawie żadnych formalnych ograniczeń.

Na koniec prognoza dla rynku prognoz. Czyli rzut oka w szklaną kulę. Możemy się założyć, że będzie tego rynku coraz więcej, w ciągu czterech lat ponad trzy razy więcej. I możliwe, że ten zakład wygramy.

źródło: TOK FM