Pierwszy tak ważny dokument papieża Leona. "Niełatwa lektura dla konserwatystów"
Papież Leon XIV wydał swoją pierwszą adhortację apostolską "Dilexi te" ("Umiłowałem Cię"). "Pewnie lektura nie będzie łatwa dla konserwatywnego grona, zwłaszcza dla politycznie skierowanego w stronę nacjonalizmu, kapitalizmu czy innych liberalno-'wolnościowych' ideologii - skomentował dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej Dawid Gospodarek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O czym napisał papież Leon XIV w swojej pierwszej adhortacji apostolskiej "Dilexi te";
- Dlaczego to może być niełatwa lektura dla konserwatystów?
W opublikowanym w czwartek dokumencie Leon XIV wyjaśnił, że papież Franciszek w ostatnich miesiącach swojego życia przygotowywał adhortację apostolską poświęconą trosce Kościoła o ubogich, zatytułowaną "Dilexi te" ("Umiłowałem Cię").
"Otrzymawszy jakby w spadku ten projekt, cieszę się, że mogę go uczynić swoim - dodając kilka refleksji - i zaproponować go jeszcze na początku mojego pontyfikatu, podzielając pragnienie umiłowanego poprzednika, aby wszyscy chrześcijanie mogli dostrzec silny związek między miłością Chrystusa a jego wezwaniem, abyśmy stawali się bliźnimi ubogich" - zaznaczył.
"Los ubogich stanowi krzyk, który w historii ludzkości nieustannie domaga się odpowiedzi: od naszego życia, naszych społeczeństw, systemów politycznych i ekonomicznych, a także - co nie mniej ważne - od Kościoła. Na zranionych twarzach ubogich odnajdujemy cierpienie niewinnych, a zatem i cierpienie samego Chrystusa" - podkreślił papież.
Leon XIV wyraził przekonanie, że zaangażowanie na rzecz ubogich, eliminacji społecznych i strukturalnych przyczyn ubóstwa, choć stało się ważne w ostatnich dziesięcioleciach, pozostaje niewystarczające.
"Społeczeństwa, w których żyjemy, często faworyzują kryteria kierowania życiem i polityką naznaczone licznymi nierównościami, a zatem do starych form ubóstwa, których jesteśmy świadomi i które staramy się zwalczać, dołączają nowe, czasem bardziej subtelne i niebezpieczne" - ocenił.
Jego zdaniem zaangażowaniu na rzecz ubogich powinna towarzyszyć zmiana mentalności. "Iluzja szczęścia, które wynika z dostatniego życia, popycha bowiem wiele osób do postrzegania egzystencji w kategoriach gromadzenia bogactwa i osiągania sukcesu społecznego za wszelką cenę, nawet kosztem innych i wykorzystując niesprawiedliwe ideały społeczne oraz systemy polityczno-ekonomiczne faworyzujące najsilniejszych" - zaznaczył.
Potępił "czasami dobrze zamaskowaną kulturę, która pozbywa się innych, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, i toleruje z obojętnością fakt, że miliony ludzi umierają z głodu lub żyją w warunkach niegodnych istoty ludzkiej".
Nowy dokument papieża. Co w nim przeczytamy?
Jak podkreślił Leon XIV, "podwójnie biedne są kobiety narażone na sytuacje wykluczenia, złego traktowania i przemocy".
Dodał: "ubodzy nie istnieją przez przypadek lub z powodu ślepego i gorzkiego losu. A już na pewno, dla większości z nich, ubóstwo nie jest wyborem".
"Są jednak wciąż tacy, którzy ośmielają się tak twierdzić wykazując się ślepotą i okrucieństwem" - stwierdził Leon XIV.
Przyznał, że niekiedy również chrześcijanie pozwalają się zarazić postawami naznaczonymi ideologiami lub orientacjami politycznymi i ekonomicznymi, które prowadzą do niesprawiedliwych uogólnień i błędnych wniosków.
Przypomniał również długą tradycję działalności Kościoła na rzecz migrantów. Również dzisiaj - napisał - wyraża się ona w takich inicjatywach, jak ośrodki dla uchodźców, misje prowadzone na terenach przygranicznych, działania Caritas Internationalis i innych instytucji.
"Chodzi o to, byśmy dostrzegli jako pierwsi i pomagali innym widzieć w migrancie i uchodźcy nie tylko problem, z którym trzeba się zmierzyć, ale brata i siostrę, których należy przyjąć, szanować i kochać, okazję, którą daje nam Opatrzność, byśmy wnosili wkład w budowanie sprawiedliwszego społeczeństwa, doskonalszej demokracji, solidarniejszego kraju, bardziej braterskiego świata i bardziej otwartej wspólnoty chrześcijańskiej, w zgodzie z Ewangelią" - podkreślił.
Pierwszy ważny dokument papieża Leona. "Niełatwa lektura dla konserwatystów"
Dziennikarz Dawid Gospodarek skomentował, że wspomniana adhortacja "pewnie nie będzie łatwą lekturą dla konserwatywnego grona, zwłaszcza dla politycznie skierowanego w stronę nacjonalizmu, kapitalizmu czy innych liberalno-'wolnościowych' ideologii".
Jak dodał, "papież, nawiązując do najgłębszych źródeł wiary chrześcijańskiej, formułuje mocną krytykę systemów opresji i niesprawiedliwości, dając teologiczne wsparcie dla wielu postulatów, które o dziwo często nazywa się lewicowymi, a nie ewangelicznymi (co wskazuje na duże zaniedbanie Kościoła, gdy konkretne wartości płynące z Ewangelii kojarzą się bardziej z Marksem niż episkopatem). Papież za poprzednikami wprost wzywa do walki ze strukturalnymi przyczynami ubóstwa".
Z kolei Tomasz Terlikowski nazwał nowy dokument papieża "wielkim głosem sprzeciwu wobec bezbożnego neoliberalizmu". Według katolickiego publicysty w adhortacji "wyraźnie widać jasne potępienie modelu ekonomicznego, który absolutyzuje zysk i pomija milczeniem ubogich".
Źródło: PAP, Facebook