Drożyzna wyprowadza w Europie ludzi na ulice. UGT: "We wrześniu rozpoczną się wielkie demonstracje"
Protesty w weekend w Czechach. Ludzie niezadowoleni z rządu
W protestach dominował temat drożyzny w sklepach i wysokiej inflacji, która w sierpniu wyniosła 17,2 proc. i jest jedną z najwyższych w Europie. Wzrost w stosunku do lipca to aż 1,2 proc.
Inflacja i panująca drożyzna to niejedyne powody do manifestacji. Czesi protestowali pod hasłem 'Republika Czeska na pierwszym miejscu'; demonstrowali brak zgody na obecną politykę rządu i domagali się jego dymisji. Protest został zorganizowany przez pozaparlamentarne partie polityczne prawicowe i komunistyczne oraz stowarzyszenia obywatelskie.
Pojawiły się też hasła wzywające do utrzymania neutralności militarnej, a także żądania nawiązania bezpośrednich rozmów przywódców czeskich z dostawcami gazu.
Wielka Brytania, Niemcy, Hiszpania — niepokoje społeczne rosną
Na zagrożenie akcjami protestacyjnymi wskazuje sekretarz generalny hiszpańskiego Generalnego Związku Pracowników (UGT), Pepe Alvarez. " We wrześniu rozpoczną się wielkie demonstracje " - powiedział Alvarez.
Protesty będą dotyczyły podniesienia wynagrodzeń. Jak poinformował UGT, inflacja w lipcu wyniosła w Hiszpanii 10,8 proc. rok do roku, a płace wzrosły w tym samym czasie o niespełna 3 proc.
W Wielkiej Brytanii protestuje już kilka branż. Jak donosi portal money.pl zaczęło się od branży śmieciowej w Edynburgu, Glasgow i Aberdeen. Protesty objęły też pracowników lotnisk, londyńskiego metra oraz poczty.
Inflacja w Polsce 2022. Eksperci: 'trzeci kwartał będzie najtrudniejszy'. Ale to nie koniec wzrostów
The New York Times zauważa z kolei przygotowania do protestów w Niemczech . Skrajna prawica i partia lewicowa Die Linke zapowiedziały organizację protestów jeśli rząd nie złagodzi problemów, z którymi borykają się obywatele o niższych dochodach.
Dziennik poinformował o rosnących obawach europejskich przywódców, że kryzys energetyczny i rosnąca inflacja mogą wywołać niestabilność polityczną.
"Wielu obywateli obawia się o swoje oszczędności i obawia się, że zimą mogą nie być w stanie zapłacić rachunków" - czytamy na łamach The New York Times
Czy Polacy też będą protestować? Ekonomista: "Trzeba się spodziewać fali niezadowolenia"
Polacy nie wyszli jeszcze na ulicę , bo jak twierdzi ekonomista Mateusz Urban, sytuacja w naszym kraju nie jest jeszcze najgorsza. Chodzi przede wszystkim o wynagrodzenia.
"W Polsce realne wynagrodzenia jeszcze jako tako się trzymają, a w Czechach pracujący już są o około 10 proc. biedniejsi w stosunku do zeszłego roku" - napisał Urban na swoim Twitterze.
Już na początku sierpnia ekonomista, prof. Zbigniew Bugaj, na antenie Radia Zet mówił o fali niezadowolenia, oraz o tym, że drożyznę najbardziej odczuwają — jak powiedział ekspert - "osoby z dołu drabiny finansowej".
"Bardzo duża część emerytów jest bardzo uboga i w nich to bardzo uderzy — dodał profesor Bugaj, zapowiadając, że jak spadek poparcia dla Partii rządzącej spadnie poniżej 30 proc. " Wtedy zacznie się wewnętrzne ferment " - prognozował Bugaj