To nie broni jądrowej Putina należy się bać. Gen. Komornicki wskazuje "największe zagrożenie" dla Polski
W sobotę Władimir Putin oświadczył, że Rosja zamierza rozmieścić na terytorium Białorusi taktyczną broń jądrową. Według Putina Rosja przekazała Białorusi m.in. dziesięć samolotów, które mogą przenosić pociski jądrowe, a do 1 czerwca mają zostać zbudowane magazyny do przechowywania tej broni.
Jak mówił w TOK FM gen. Leon Komornicki, generał dywizji Wojska Polskiego w stanie spoczynku, Putin nieprzypadkowo znów straszy świat bronią jądrową. - Myślę, że w czasie ostatniej wizyty przywódcy Chin w Moskwie, armia rosyjska dostała przyzwolenie, żeby znów sięgnąć po ten argument. Pekin jest zainteresowany tym, żeby ta wojna trwała i Rosja jej nie przegrała. Żeby wyszła z niej osłabiona, najlepiej w roli wasala Chin - ocenił gość Mikołaja Lizuta.
Z drugiej strony, Putin takimi zapowiedziami próbuje skupić na sobie uwagę mediów. - Po wydaniu przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze decyzji o nakazie aresztowania był marginalizowany. Teraz znów żyje w przestrzeni mediów i sądzi, że wszyscy znów muszą się z nim liczyć - podkreślał gen. Komornicki.
Jednocześnie ekspert zapewniał, że Kreml nie zdecyduje się na użycie taktycznej broni jądrowej w tym konflikcie. - Jednak jest to pretekst, żeby zwiększać potencjał lądowy i powietrzny armii rosyjskiej na Białorusi. To jest główne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. To strategiczna decyzja, żeby rosyjski sprzęt wojskowy był bliżej granic Polski - uczulał gość TOK FM.
Dlatego, według generała Komornickiego, polscy politycy powinni przejść w tej chwili do "ofensywy dyplomatycznej". - Żeby amerykańska broń jądrowa, w ramach programu Nuclear Sharing, znalazła się na terenie Rzeczpospolitej. To byłby dobry element odstraszający i dający gwarancję bezpieczeństwa - nie tylko nam, ale także krajom nadbałtyckim - podsumował ekspert.