,
Obserwuj
Świat

Zmiana czasu - mało kto jej chce, a nadal obowiązuje. Europoseł tłumaczy, "skąd ten 'niedasizm'"

3 min. czytania
28.10.2023 15:43
UE kilka lat temu rozpoczęła działania w kierunku zniesienia obowiązku zmiany czasu, ale sprawa utknęła w miejscu, bo - jak wyjaśnił Andrzej Grzyb, "część państw członkowskich nie jest tym zainteresowana". - Zainteresowanie na przykład Finów czy Polaków jest zupełnie inne, niż krajów śródziemnomorskich, gdzie jest nieco inny klimat - wskazał europoseł PSL w TOK FM.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

W nocy z 28 na 29 października czeka nas zmiana czasu z letniego na zimowy - przestawimy zegarki z godz. 3.00 na 2.00 w nocy. To z jednej strony oznacza, że pośpimy godzinę dłużej, ale z drugiej - że na godzinę zatrzyma się cały tabor kolejowy w Polsce.

Jak podnoszą eksperci, przestawianie zegarków dwa razy do roku nie tylko źle wpływa na nasze zdrowie, ale i nie przynosi żadnych wymiernych korzyści gospodarczych. Taka myśl przyświecała Parlamentowi Europejskiemu, który planował znieść obowiązek zmiany czasu w krajach Unii Europejskiej w 2021 roku. Minęły dwa lata, a dyrektywy w tej sprawie jak nie było, tak nie ma.

"Najwięcej frustracji mamy wśród dzieci"

O przyczynach, dla których cała UE nadal musi przedstawiać swoje zegarki dwa razy w roku, mówił w TOK FM Andrzej Grzyb, europoseł z Polskiego Stronnictwa Ludowego. - W PE udało się tę sprawę doprowadzić do końca, natomiast procedury nie zakończyli ministrowie transportu państw członkowskich. Zabrakło stanowiska państw członkowskich, jak również stwierdzenia, w jaki sposób i w której części Europy stosować czas wschodni, a w której czas zachodni, żeby nie było takiego patchworkowego podziału Europy na strefy czasowe. Sprawa więc wisi do tej pory - tłumaczył gość weekendowego wydania "Poranka Radia TOK FM".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Za zniesieniem obowiązku zmiany czasu opowiedziało się 84 proc. osób w Europie i 50 proc. w Polsce. - Wszyscy chcą, a nic się nie dzieje. Skąd więc ten "niedasizm"? - zastanawiała się prowadząca audycję Karolina Głowacka.

Jak odparł Andrzej Grzyb, "część państw członkowskich nie jest tym zainteresowana", co - jego zdaniem - wynika z warunków klimatycznych panujących w danym kraju. - Jak porównuje się zainteresowanie na przykład Finów czy Polaków, jest ono zupełnie inne, niż krajów śródziemnomorskich, gdzie jest nieco inny klimat. Są też inne motywacje - najwięcej frustracji i kłopotów mamy wśród dzieci, które muszą podlegać tej ciągłej zmianie i stąd zaburzenia natury behawioralnej - wskazał europoseł.

Zmiana czasu 2023. Kiedy dokładnie przestawiamy zegarki?

Czas na zniesienie zmiany czasu? "Zachęcam nowo powołany polski rząd, by postawił to na agendzie"

Europoseł podkreślił jednak, że zniesienie obowiązku zmiany czasu nie jest procesem, który można przeprowadzić "z dnia na dzień". - Na przykład loty samolotów pasażerskich są ustawiane na dłuższy okres. Są również liczne ograniczenia, związane z komunikacją, z planami i tak dalej - to wymaga co najmniej półrocznego wyprzedzenia. Ale uważam, że to powinno zostać podjęte, bo jest w interesie obywateli - przekonywał.

Andrzej Grzyb na antenie TOK FM zacytował słowa Jean-Claude'a Junckera - byłego przewodniczącego KE, który mawiał, że 'Europa powinna być wielka też w sprawach małych'. - I zniesienie obowiązku zmiany czasu, de facto, należy do takich małych spraw. Zachęcam nowo powołany polski rząd, b postawił to na agendzie - najpierw w Radzie Europejskiej, potem już w poszczególnych formatach Rady Unii Europejskiej. Uważam, że ta sprawa jest z rzędu drobnych, ale jednocześnie denerwujących ludzi i to bardzo łatwo, bez specjalnych kosztów można przeprowadzić - podsumował polityk w rozmowie w TOK FM.