,
Obserwuj
Świat

To on uzależnił Niemcy od gazu z Rosji. "Mały Rasputinek Putina"

oprac. Urszula Abucewicz tokfm.pl
4 min. czytania
14.04.2024 14:16
Jak to się stało, że Niemcy popadły w tak duże uzależnienie od Rosji? I jak doszło do największego błędu w niemieckiej polityce od 1945 roku? Dziennikarze Reinhard Bingener i Markus Wehner w książce "Moskiewski łącznik. Sieć Schrödera i droga Niemiec ku zależności" ustalili powiązania niemieckich polityków z reżimem Putina. Dlaczego Berlin był ślepy?
|
|
fot. Olaf Kosinsky / CC BY-SA 3.0 de / pl.wikipedia.org

- Dlaczego Niemcy popadły w tak ogromne uzależnienie i dlaczego niemiecka polityka z taką naiwnością patrzyła na putinowski system władzy? Jak to możliwe, że mimo aneksji Kremu i wojny na wschodzie Ukrainy? Niemcy jeszcze zwiększały swoją zależność od rosyjskiego gazu? Pytała w programie "Światopodgląd" Agnieszka Lichnerowicz.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Moskiewski łącznik" to określenie sieci, w której centrum znajdował się Gerhard Schröder i ważni politycy SPD, ale też publicyści i istotne dla kraju osoby. Szczególne w tym jest to, że ta sieć powstała w okresie, kiedy Schröder był kanclerzem - mówił w TOK FM Markus Wehner, współautor książki "Moskiewski łącznik. Sieć Schrödera i droga Niemiec ku zależności".

Natomiast, jak wyjaśniał Markus Wehner, gdy Schröder przestał być kanclerzem, to ta sieć nadal miała decydujący wpływ na politykę Niemiec. Schröder był menedżerem w Nord Streamie, a jego najbliżsi współpracownicy pozostali w strukturach administracji rządowej i mieli wpływ na politykę niemiecką. Frank-Walter Steinmeier i Sigmar Gabriel jako ministrowie ds. zagranicznych - to te dwie osoby w istotny sposób przyczyniły się do coraz większej zależności Niemiec od gazu z Rosji i do tego, aby powstał Nord Stream 2.

Schröder - niezwykle charyzmatyczny polityk

Dziennikarka TOK FM przypomniała, że w latach 80-tych dbając o kwestie bezpieczeństwa, obowiązywała reguła, że jeden dostawca może dostarczać nie więcej niż 30 proc. gazu. Teraz Niemcy są uzależnione od Rosji, która zapewnia im 55-procentowe dostawy tego paliwa. - Jak dużym szkodnikiem był Schröder? - pytała. - Schröder był niezwykle charyzmatycznym politykiem. To był człowiek pełen wdzięku, któremu wybaczano pewne rzeczy. Trudno ująć ilościowo, jakby to się zmieniło, gdyby Schrödera zabrakło – mówił Reinhard Bingener.

Ciekawe są też powiązania pomiędzy politykami. - Wszyscy trzej politycy pochodzili z Dolnej Saksonii. Karierę rozpoczynali w Hanowerze, kiedy Schröder był premierem Dolnej Saksonii, Steinmeier i Gabriel byli członkami SPD - mówił Reinhard Bingener.

Schröder w 2005 r. traci władzę i przechodzi na służbę Kremla 

Można się zastanawiać, dlaczego Schröder tak bardzo zaangażował się w promowanie interesów Putina. Bingener zdradził, że polityk ten za młodych lat był zdecydowanie lewicowy. Ten kierunek  przewidywał również bliską relację z Rosją. Schröder jeździł do Moskwy, do Berlina Wschodniego. Miał kontakty zarówno z przedstawicielami rządu NRD jak i w Moskwie.   

- Kiedy był kanclerzem, to transakcje z Moskwą i dostęp do taniego rosyjskiego gazu mógł uzasadniać interesem gospodarki niemieckiej. Gdy jednak przegrał wybory z Angelą Merkel, to ciężko mu było przyjąć ten fakt do wiadomości, więc niewiele tygodni po wyborach poszedł na służbę Kremla - wyjaśniał Wehner. 

Dziennikarz "Frankfurter Allgemeine Zeitung" dodał, że nie tylko pieniądze odgrywały tu kluczową rolę. W o wiele większym stopniu była to chęć zachowania wpływów. - Schröder nie mógł być głównym rozgrywającym federalnego klubu, więc przeszedł na stronę klubu kremlowskiego - mówił Wehner.

Jestem "twoim małym Rasputinkiem"

W książce autorzy piszą, że relacja na płaszczyźnie prywatnej między Putinem a Schröderem była ścisła, a Schröder w liście do rosyjskiego przywódcy nazywał się "jego małym Rasputinkiem". Oferta zaś przewodniczącego rady nadzorczej w Nord Streamie była dla niego atrakcyjna. - Poza tym jego najbliżsi zaufani współpracownicy zajmowali kluczowe stanowiska rządowe. I w ten sposób mogli wpływać z jednej strony na politykę gospodarczą, a z drugiej strony kanclerz cieszący się dużym uznaniem międzynarodowym odgrywał nadal istotną rolę w partii - wyjaśniał Bingener.

- W naszej książce pokazujemy jak Putin od początku z zamysłem wciągał Schrödera w orbitę swoich interesów - komentował Wehner.

Polityka odprężenia, niemiecka wina wobec ZSRR i ostpolitik

Dziennikarz zwracał także uwagę na decydującą rolę polityki odprężenia w wydaniu SPD i antyamerykanizm. Podkreślił również kwestię niemieckiej winy wobec Związku Radzieckiego, który wtedy utożsamiano z Rosją. - Argumentowano to w ten sposób, że my, Niemcy, tak wiele złego uczyniliśmy temu krajowi, musimy więc dbać o dobre stosunki - wymieniał Markus Wehner.

Tak silne wpływy rosyjskie na niemiecką politykę i uzależnienie od gazu zostały nazwane największym błędem w niemieckiej polityce zagranicznej od 1945 roku. Autorzy książki jako jedną z przyczyn podają ostpolitik. - Duża część polityków SPD jest przekonana, że to nie Reagan, tylko właśnie ostpolitik doprowadziły do upadku Związku Sowieckiego. (…) Ostpolitik była pewnym kamieniem milowym w polityce zagranicznej Niemiec, ale trzeba odróżnić różne fazy tej polityki. W pierwszej fazie chodziło o pewne ułatwienia w relacjach z NRD, ale zdawano sobie sprawę, że bez Moskwy tego się nie osiągnie – tłumaczył. Dziennikarz przypomniał, że kolejną fazą było odstraszanie, a z biegiem czasu podejmując decyzje, zastanawiano się, co będzie "akceptowalne" dla Rosji. 

- Gdy w Polsce powstała "Solidarność", SPD dalej zakładała, że będzie kontynuować politykę bezpieczeństwa z komunistycznymi partnerami i patrzyła na te ruchy podejrzliwie, obawiając się, że popsuje stosunki z reżimem komunistycznym. Gdy w Polsce wprowadzono, stan wojenny SPD twierdziła, że to było konieczne - opowiadał Bingener.

Angela Merkel - krytyczna wobec Putina

W 2005 r. kanclerką zostaje Angela Merkel, jednak polityki wobec Rosji nie zmieniła. - CDU z pewnością też ponosi część odpowiedzialności, ale Angela Merkel, która była ponad 16 lat kanclerką Niemiec, widziała Putina w dużo bardziej krytyczny sposób. Mimo tego nigdy nie zmieniła kierunku polityki rosyjskiej Niemiec, wydawało jej się, że środki dyplomatyczne pozwolą zapanować nad Putinem. Odstraszanie i dozbrajanie wydawało jej się niewłaściwym kierunkiem. Merkel uważała, że jeżeli Putin będzie odgrywał pewną rolę i jeżeli będzie można go jakoś kontrolować, łagodzić relacje z nim, to wszystko się uda. To był oczywiście decydujący błąd - podkreślił Markus Wehner.

Dziennikarz na obronę Merkel dodał, że jednak nie była kimś takim jak Schröder. - Za każdym razem podnosiła kwestie naruszania praw człowieka w Rosji. Ponosi jednak wielką odpowiedzialność i za to, że ta polityka Putina mogła zajść tak daleko - podsumował autor książki.