Wybory prezydenckie w Rosji. "Opozycja z bronią w ręku" pokrzyżuje plany Putinowi?
Na Dalekim Wschodzie Rosji otwarto w piątek pierwsze lokale wyborcze w wyborach prezydenckich, które odbywają się dwa lata po inwazji rosyjskiej na Ukrainę i miesiąc po śmierci przywódcy opozycji Aleksieja Nawalnego.
Trzydniowe wybory, które rosyjska opozycja nazywa 'głosowaniem na Władimira Putina', poprzedziły zmiany w konstytucji. Na ich mocy został usunięty limit kadencji dyktatora oraz orędzie, w którym przekonywał, że tylko on jest w stanie zakończyć wojnę, którą sam wywołał i w którym apelował do rodaków o udział w wyborach.
Wynik wyborów prezydenckich w Rosji jest od dawna przesądzony, choć, jak wskazała w TOK FM rusycystka i socjolożka dr Katarzyna Roman-Arabska, jest też pewna niewiadoma.
- Pytanie, czy Putin będzie chciał pobić swój własny 77-procentowy rekord sprzed sześciu lat. Realnie na pewno zbierze niemało, natomiast część tych głosów zostanie oczywiście sfałszowana - szczególnie, jeżeli chodzi o terytoria okupowane. Putinowi zależy na tym, żeby w tych niełatwych czasach maksymalnie pokazać, jak naród rosyjski jest skonsolidowany - zastanawiała się w 'Pierwszym Programie' ekspertka związana z Instytutem Slawistyki Polskiej Akademii Nauk.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Wybory prezydenckie w Rosji. Kim są kontrkandydaci Putina? "Część dekoracji"
Na przełomie stycznia i lutego na poważnego rywala Putina w tych wyborach prezydenckich wyrastał Borys Nadieżdin - 60-letni fizyk oraz zdecydowany krytyk prezydenta i wojny w Ukrainie. Choć w niektórych rosyjskich miastach ludzie czekali w wielogodzinnych kolejkach, by złożyć podpis pod jego kandydaturą, Nadieżdinowi ostatecznie nie pozwolono kandydować.
Putinowi wyrasta rywal? 'Na Kremlu stwierdzili, że to może być fajne'
Ostatecznie 'kontrkandydatami' Putina zostali Nikołaj Charitonow, Władisław Dawankow i Leonid Słucki. - To część dekoracji w tych groteskowych wyborach, kandydaci marionetkowi, którzy za bardzo się nie wychylają. Charitionow to zupełnie odklejony od rzeczywistości komunista. Dawankow jest kompletnie nieznany, a Leonid Słucki twierdzi, że w zasadzie głosowanie na niego absolutnie nie jest głosowaniem przeciwko Putinowi i Putin to świetny kandydat. Podejrzewam, że on sam chętnie na Putina zagłosuje - ironizowała dr Roman-Arabska.
Rosyjska opozycja apeluje o udział w wyborach
Mimo to rosyjscy opozycjoniści apelują do obywateli o pójście do urn. - Rosyjska opozycja zachęca, żeby jednak na to głosowanie pójść i zagłosować na kandydata innego niż Putin. W ich świecie zwykło nazywać się to 'mądrym głosowaniem' - wymyśliła to drużyna Aleksieja Nawalnego, by pokazać, że te głosy rozkładają się na innych kandydatów. Nie chodzi tu o wybór konkretnego kandydata, chodzi o głosowanie przeciwko Putinowi - podkreśliła rusycystka w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Europa nie uzna wyniku wyborów w Rosji? 'Trudno liczyć, że będą wolne'
Choć w Rosji wybory prezydenckie rozpoczynają się 15 marca, to - jak wynika z informacji brytyjskiego ministerstwa obrony - na tymczasowo okupowanych przez rosyjską armię terytoriach Ukrainy głosowanie zaczęło się wcześniej. Jak zwróciła uwagę ekspertka, tam na proces wyborczy także stara się wpłynąć opozycja, ale tym razem to 'opozycja z bronią w ręku'.
- Legion Wolność Rosji i Batalion Syberyjski pokazały, że ta sytuacja wewnątrz jednak jest niestabilna i że Putin jej nie kontroluje. Tak jak nie kontroluje sytuacji na froncie wschodniej Ukrainy. W tym sensie opozycja próbuje jakoś pokazać, że Putinowi nie uda się skonsolidować tych republik, nie uda mu się skonsolidować też społeczeństwa - podsumowała dr Katarzyna Roman-Arabska w TOK FM.