,
Obserwuj
Świat

Pewna "wygrana" Putina źle wróży? "Może jeszcze raz uderzyć na Kijów"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
18.03.2024 17:50
- Moim zdaniem władze na Kremlu jeszcze nie zrezygnowały z całkowitego podbicia Ukrainy. Obserwuję już od dłuższego czasu w rosyjskiej propagandzie powrót do koncepcji, żeby jeszcze raz uderzyć na Kijów. Więc niestety wydaje mi się, że ten symbol związany z wyborami i ta pewność siebie Putina źle wróży - tak wyniki "wyborów" w Rosji komentowała w TOK FM Katarzyna Chawryło z Ośrodka Studiów Wschodnich.
|
|
fot. NATALIA KOLESNIKOVA / AFP

Rosyjska Centralna Komisja Wyborcza podała, że po przeliczeniu 100 proc. głosów Władimir Putin zdobył w wyborach prezydenckich ponad 87 proc. głosów. Frekwencja wyniosła prawie 77,5 proc. Zachodni przywódcy zwracają uwagę, że rosyjscy wyborcy nie mieli wpływu na wynik. A głosowania nie nadzorowali obserwatorzy z OBWE. Zwycięstwa Putinowi pogratulowali za to między innymi przywódcy Chin i Wenezueli.

Katarzyna Chawryło z Ośrodka Studiów Wschodnich mówiła w "Połączeniu" w TOK FM, że trzydniowy spektakl wyborczy, był Putinowi potrzebne na użytek wewnętrznej, ale też zewnętrznej polityki. - Jeśli chodzi o frekwencję, to Kreml był nawet w stanie wykorzystać akcję zorganizowaną przez opozycję. Przeciwnicy Putina mieli przyjść do lokali wyborczych o godzinie 12 w niedzielę, czyli w ostatni dzień głosowania. I te zdjęcia kolejek, tłumów, jakie się zgromadziły przed lokalami wyborczymi (głównie za granicą) pokazano w rosyjskich mediach jako dowód na to, że obywatele rosyjscy bardzo chętnie biorą udział w wyborach, są zaangażowani w życie państwa i że tak naprawdę też popierają reżim - mówiła w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Czy była jednak w ogóle potrzeba fałszowania tego wyniku? Zdaniem ekspertki "logika tego reżimu funkcjonuje nieco inaczej". - Z takiego chłodnego, zachodniego punktu widzenia, mogłoby się wydawać, że po co im aż tak wysoka frekwencja, tak wysoki wynik i że to wygląda w ogóle nieprzyzwoicie. Ale dla tego reżimu liczą się takie symbole, gesty, przekraczanie kolejnych granic, więc oni już stracili jakiekolwiek hamulce i wyzbyli się pozorów. Po prostu Putin chciał mieć taki wynik i taki narysowano - mówiła Katarzyna Chawryło.

'Nie wiem, kim Putin będzie po tych wyborach'. 'Zachód zapłaci za zaniechania'

Ekspertka OSW dodała, że Kremlowi szczególnie zależało na tym, aby poparcie dla Putina było jeszcze wyższe niż w poprzednich wyborach prezydenckich. W 2018 r. Putin uzyskał 77 proc. poparcia. - Efekt psychologiczny w założeniu Kremla ma być taki, że jeśli oni zademonstrują, że na Putina zagłosowało te ponad 87 proc. to wszyscy ci, którzy są przeciwni, to jest jakiś totalny margines społeczny, z którym w ogóle nie trzeba się liczyć i te osoby powinny siedzieć cicho, nie protestować, bo są w mniejszości. I po prostu powinny czuć, że ich działania skazane są na niepowodzenie - analizowała Chawryło.

Cele Putina. "Nie zrezygnował jeszcze z całkowitego podbicia Ukrainy"

Zdaniem gościni TOK FM ta konsolidacja wokół władcy może nam też sporo mówić o celach politycznych Putina. - Chciał pokazać, że ma mocny mandat społeczny, żeby kontynuować wojnę w Ukrainie. Społeczeństwo jest przygotowywane na długą konfrontację, nie tylko z Ukrainą, ale też z Zachodem. Więc Putin ten wynik wykorzysta, aby nadal prowadzić tak agresywną politykę, a być może jeszcze bardziej - wskazała.

Według niej "władze na Kremlu jeszcze nie zrezygnowały z całkowitego podbicia Ukrainy". - Obserwuję już od dłuższego czasu w rosyjskiej propagandzie powrót do tych koncepcji, żeby jeszcze raz uderzyć na Kijów. Widać, że społeczeństwo jest pod tym kątem poddawane obróbce. Więc niestety wydaje mi się, że ten symbol związany z wyborami i ta pewność siebie Putina źle wróży - podsumowała Chawryło.