Alkohol, seks i narkotyki, czyli koniec szkoły w Norwegii. "Tradycja zmierza w złym kierunku"
- Norwegowie na co dzień nie myślą o swoim bogactwie. Widzą je dopiero, gdy wyjadą za granicę;
- W podstawówkach królują tablety. Papier odchodzi w zapomnienie;
- Tradycyjne "świętowanie" zakończenia szkoły średniej alkoholem i używkami jest coraz głośniej krytykowane w mediach.
W trzecim odcinku podcastu "Poza Polską" Cezary Łasiczka rozmawia z Karoliną Dziewą, która od 12 lat mieszka w Norwegii i pracuje jako nauczycielka w liceum plastycznym.
- Ludzie nie żyją tu bardzo wystawnie, nie jeżdżą drogimi samochodami. Pieniądze nie są bardzo widoczne. Bardziej widać to, jak wyjedzie się za granicę, na wakacje albo jak ludzie porównują ceny i zarobki także w porównaniu do kosztów życia - mówi Dziewa.
Posłuchajcie podcastu!
Szkoła bez zeszytów
Gościni podcastu "Poza Polską" opowiada też o norweskim systemie edukacji. Przyznaje, że w kraju największą dyskusję wywołują dwa tematy. Pierwszy dotyczy najmłodszych uczniów, którzy już na początku swojej przygody ze szkołą dostają do ręki tablet. - Duża część z tego, czego się naucza, nie pojawia się na papierze, na kartce, tylko właśnie na specjalnych, wybranych aplikacjach zatwierdzonych przez ministerstwo edukacji.
Norwedzy zastanawiają się czy takie bezkrytyczne przyjęcie technologii nie było zbyt pochopne.
Drugi temat dotyczy młodzieży, która kończy edukację w liceum i idzie na studia. - Jestem aktualnie wychowawczynią w klasie maturalnej, więc temat jest mi bardzo bliski i bardzo kontrowersyjny - mówi Dziewa. Chodzi o tradycję russ, czyli hucznie obchodzone zakończenie szkoły średniej.
Kontrowersyjne "sprawności"
- Polega to na tym, że jest dużo imprezowania. Wydaje się dużo pieniędzy, bo kupuje się specjalne ubrania, kombinezony i czapeczki. Mają też, jak nasi harcerze, wyzwania związane ze zdobywaniem różnych sprawności. One jednak dotyczą innych dziedzin życia, niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Niedługo będę miała wizytę uczniów, którzy będą spali pod namiotem w moim ogrodzie. To będzie ich sprawność. Ale tam są też różne rzeczy związane choćby z wchodzeniem w życie seksualne. Już nie będę wchodziła w szczegóły, ale wiele z tego dotyczy alkoholu czy innych używek, są też sprawności o których my, dorośli, nie wiemy - mówi Dziewa.
Tradycja russ nie jest nowa, ale coraz częściej bywa krytykowana. - Idzie to po prostu w złym kierunku, wydaje się bardzo dużo pieniędzy. Zaczyna to być niemoralne, po prostu nieetyczne z punktu widzenia wychowawczego. Powoli coraz głośniej jest w mediach o tym, że ta tradycja zmierza w złym kierunku i żeby trochę to zmienić - kończy Dziewa.