,
Obserwuj
Świat

Protesty w Ukrainie są dla Putina jak "gwiazdka z nieba". "Tragiczna sytuacja"

Koprz
3 min. czytania
23.07.2025 16:33
W Kijowie wybuchł protest młodych ludzi przeciwko decyzji Rady Najwyższej i prezydenta. Ogranicza ona niezależność antykorupcyjnych instytucji Ukrainy i może zagrozić europejskim aspiracjom tego kraju. - Protestujący mieli pełną świadomość tego, że coś złego może się stać, jeżeli będą zgromadzeni na placu w Kijowie. Więc na tym polega cały tragizm tej sytuacji - mówił w TOK FM Piotr Kaszuwara z Post Pravdy.
|
|
fot. AA/ABACA/EastNews
  • W Kijowie młodzi ludzie zaprotestowali przeciwko kontrowersyjnej decyzji władz, która ogranicza niezależność antykorupcyjnych instytucji Ukrainy;
  • O co chodzi w tym proteście i czym ryzykowali jego uczestnicy?

W Kijowie zawrzało po tym, jak Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę, która ogranicza niezależność Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) oraz Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP). Na demonstracje wyszło ponad tysiąc osób, które apelowały do swojego prezydenta, by nie podpisywał nowego prawa. Jednak we wtorek późnym wieczorem na stronie parlamentu Ukrainy pojawił się podpis Wołodymyra Zełenskiego pod ustawą.

Na wydarzenia z Kijowa od razu zareagował minister spraw zagranicznych Niemiec. Johann Wadephul ostrzegł władze Ukrainy, że ograniczenie autonomii instytucji antykorupcyjnych może zagrozić europejskim aspiracjom Ukrainy. Berlin oczekuje od Kijowa konsekwentnego zwalczania korupcji.

Piotr Kaszuwara z Post Pravdy obserwował z bliska manifestacje w Kijowie. W TOK FM relacjonował, że protestujący boją się właśnie tego, że ich kraj - na skutek ostatniej decyzji Rady Najwyżej i Zełenskiego - zostanie poróżniony z UE. Dziennikarz przypomniał, że w latach 2013-14 Ukraińcy wyszli na Majdan, bo walczyli o swoje aspiracje europejskie, co nie spodobało się Rosji.

- Teraz w Kijowie protestowali przede wszystkim młodzi ludzie, w większości poniżej 30. roku życia. W czasach Majdanu byli jeszcze dziećmi, ale w ich świadomości obywatelskiej ta data bardzo mocno się zapisała. Teraz podkreślali, że boją się, że zostanie zaprzepaszczona spuścizna Majdanu, czyli tego wszystkiego, o co wojna od 2014 roku się toczy z Rosją - tłumaczył ekspert.

Jak dodał, młodych oburzył fakt, że wspomniana ustawa została "przepchnięta kolanem". - Miała dotyczyć zupełnie czegoś innego, czyli tego, w jaki sposób będą rozwiązywane sprawy tzw. zaginionych bez wieści. To wszyscy ci, o których nie ma informacji, czy zginęli, czy trafili do rosyjskiej niewoli. A tymczasem nagle, bez debaty publicznej do tej ustawy wpisano podporządkowanie politykom instytucji antykorupcyjnych. Czyli - jak podkreśla UE - one nie idą już w parze z praworządnością - wyjaśniał gość TOK FM.

Dla Putina to jak 'gwiazdka z nieba'. 'Tragiczna sytuacja'

Rozmówca Filipa Kekusza zwrócił uwagę, jak wiele ryzykowali młodzi Ukraińcy, decydując się na ostatni protest. - Akurat ta noc była spokojna, nie było żadnych ostrzałów, ale oczywiście, walki na froncie nie ustały. Protestujący mieli pełną świadomość tego, że coś złego może się stać, jeżeli będą zgromadzeni na placu w Kijowie. Więc na tym polega cały tragizm tej sytuacji. Mimo strachu zdecydowali się zaprotestować przeciwko decyzjom politycznym - podkreślił Piotr Kaszuwara.

Przyznał, że ostatnie protesty w Kijowie są na rękę Władimirowi Putinowi, bo osłabiają prezydenta Ukrainy. A to jego odejścia z urzędu od dawna domaga się Moskwa. - Z jednej strony Putinowi spadło to jak gwiazdka z nieba. Ale z drugiej młodzi ludzie nie chcą milczeć tylko dlatego, że ktoś oskarża ich o to, iż są prorosyjscy. Zresztą na tym proteście było widać, że nie są prorosyjscy. Chodzi im o Ukrainę i to bardzo mocno podkreślali - podsumował gość TOK FM.