Wrócił prorosyjski Trump. Co się stało? "Dał się wpuścić w maliny"
- 15 sierpnia Donald Trump ma spotkać się z Władimirem Putinem. Rozmowy mają odbyć się na Alasce;
- Istnieją obawy, że po spotkaniu Ukraina może być zmuszona do zaakceptowania ustalonego rozejmu i utraty niektórych terytoriów;
- Tym bardziej, że jak zwrócił uwagę w TOK FM Michał Potocki, Trump w ostatnich dniach wrócił do tez 'budzących zdziwienie i otwarcie prorosyjskich'.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że po piątkowym spotkaniu z Władimirem Putinem zadzwoni do prezydenta Ukrainy oraz przywódców europejskich i powie, jaki układ jest możliwy do zawarcia. Ponownie powiedział też, że będzie rozmawiać na temat wymiany terytoriów między krajami i obiecał, że będzie się starać odzyskać ziemie dla Ukrainy. Trump przy tym dwukrotnie mylnie przekazał, że zamiast na Alaskę - a więc do stanu w USA, uda się do Rosji.
- Myślę, że to wystąpienie dla prasy - nawet jak na Trumpa - było wysoko w kategorii surrealizmu. I nawet nie chodzi tylko o te dwukrotnie powtórzone słowa o tym, że wybiera się w piątek do Rosji. Co z jednej strony wywołało pogłoski o tym, że Trump może chcieć powtórzyć manewr, którego dokonał z Kim Dzong Unem podczas pierwszej kadencji, czyli symbolicznie przekroczyć granicę. Chociaż na Alasce nie będzie to takie proste. A z drugiej strony podsyca rosyjskie teorie spiskowe, że tak naprawdę Alaska nie została sprzedana Amerykanom, tylko wydzierżawiona na 100 lat - mówił w "TOK 360" Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej".
Putin górą przed spotkaniem na Alasce? Amerykanie "dali się wpuścić w maliny"
Zdaniem rozmówcy Wojciecha Muzala przed piątkowymi negocjacjami w tej chwili "górą jest Putin". - Dlatego że po pierwsze, propaganda już teraz przedstawia jego wielki sukces dyplomatyczny w postaci szczytu z Donaldem Trumpem. Rosjanie dokładnie w taki sam sposób ogrywali propagandowo spotkanie z Joe Bidenem w Genewie w 2021 roku, które Amerykanie traktowali jako spotkanie ostatniej szansy - wskazał.
Jak dodał Potocki, do tego Trump po kilku tygodniach wypowiedzi o tym, że jest rozczarowany oszukiwaniem go przez Rosję, retoryki pełnej współczucia dla ukraińskich miast ostrzeliwanych przez Rosjan, po powrocie swojego wysłannika Steve'a Witkoffa z Moskwy, znów wrócił do tez, które "łagodnie mówiąc, budzą zdziwienie i są otwarcie prorosyjskie".
- Wczoraj opowiadał o tym, że gdyby Rosjanie poszli szosą, a nie skręcili w pole, to by wzięli Kijów w cztery godziny. To są takie bzdury, o których można było poczytać na rosyjskich blogach prowojennych w lutym 2022 roku. To rzeczy absolutnie budzące zdumienie. Po raz kolejny Witkoff pojechał tam kompletnie nieprzygotowany i dał sobie wymówić jakieś kompletnie niestworzone historie. Co więcej, jak się wydaje, przekazał je Amerykanom w sposób błędny. To znaczy, że albo nie zrozumiał, albo nie mając swego tłumacza, dał się wpuścić w maliny - relacjonował Potocki.
Dziennikarz "DGP" zwrócił bowiem uwagę, "że to, jakie komunikaty wygłaszają Amerykanie co do możliwego kształtu porozumienia o rozejmie, a to jakie komunikaty popłynęły z Kremla, to są krańcowo odmienne rzeczy". - Trump mówi o wymianie terytoriów, tak, jakby to było już w zasadzie uzgodnione, tylko chodziło o to, żeby ustalić, o jakich terytoriach mowa. Z Kremla płyną zaś sygnały, że Rosja nie chce żadnej wymiany terytoriów, tylko żeby Ukraina wycofała się przynajmniej z kontrolowanych przez siebie terenów w obwodzie donieckim i ługańskim. A to są tereny najlepiej umocnione, których utrata byłaby absolutną katastrofą dla potencjalnej wojny kontynuacyjnej. Bo też nikt w Kijowie nie wierzy, że nawet jeżeli rozejm zostanie uzgodniony, to on będzie trwały i nie skończy się wcześniej czy później kolejną eskalacją - mówił.
Zdaniem gościa TOK FM "im bliżej tego spotkania, tym bardziej wraca ten niepokój, który czuliśmy wobec kontaktów Trumpa z Rosjanami w pierwszej części jego drugiej kadencji". - Te parę ostatnich tygodni dawało więcej nadziei. Natomiast teraz znów Donald Tusk powiedział na konferencji, że czeka na to spotkanie z mieszanką nadziei i obaw . Myślę, że z przewagą obaw jednak - podsumował gorzko Potocki.