,
Obserwuj
Świat

"Nie namawiam, proszę się zastanowić". Iwona K. to oszustka, której ludzie wpłacili ponad 10 mln złotych

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
2 min. czytania
12.01.2017 13:08
Nie trzy, jak początkowo informowała policja, ale już ponad dziesięć milionów złotych wynoszą straty mieszkańców całej Polski, którzy inwestowali w polisy u oszustki z Lublina. Jak ustaliła reporterka Radia TOK FM, w najbliższym czasie mają się pojawić nowe zarzuty, prawdopodobnie dla kolejnej osoby.
|
|
fot. KWP Lublin

Pani Ewa mieszka w Warszawie, pracuje w dużej korporacji. Miała odłożone kilkadziesiąt tysięcy złotych. Znajomi opowiedzieli jej o Iwonie K. Że ma atrakcyjne oferty, że jest duży zysk (już na początku ponad 10-procentowy), że jest uczciwa i solidna. Umówiły się telefonicznie na spotkanie. Mimo, że nasza rozmówczyni mieszka w stolicy, odległość nie stanowiła żadnego problemu.

Iwona K. pojawiła się w domu u pani Ewy. - Była bardzo otwarta, do tego bardzo energiczna, konkretna, zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Wydała mi się bardzo profesjonalną osobą. Od razu zaproponowała, abyśmy przeszły na "ty" - mówi jedna z ofiar oszustki.

Dlaczego dała się zwieść?

- Oczywiście, miałam w głowie aferę finansową, z dużą firmą, w której poszkodowanych zostało bardzo wiele osób. Ale Iwona miała w sobie to coś. Nie namawiała, opowiadała o ofercie, o zyskach, ale dawała czas do namysłu - mówi pani Ewa. Rzekoma specjalistka od finansów w żadnym momencie nie była nachalna. - Mówiła, że jeździ do klientów w całej Polsce, że jej rodzina też ma takie polisy, że ona sama też inwestuje. To wszystko spowodowało, że jej zaufałam - dodaje.

"Wypłata odsetek? Proszę bardzo". Ale… tylko na początku

Była pewna, że dobrze robi inwestując tym bardziej, że gdy poprosiła o wypłatę części odsetek, to je bardzo szybko dostała. Problemy zaczęły się, gdy chciała odzyskać większą kwotę. - Iwona przestała odbierać telefony, nie odpowiadała na SMS-y. Zgłosiłam sprawę w prokuraturze - mówi pani Ewa.

Jak podkreśla, oszustka to osoba bardzo otwarta, z ogromnym darem przekonywania. - Dużo opowiadała o swojej rodzinie, o mężu, który miał być policjantem, o dzieciach, o samochodach, którymi jeździła - słyszymy od jednej z jej ofiar.

Inna z ofiar: - Koleżanka powiedziała mi, że sama też wpłaciła. Namawiano mnie, by wpłaciła wszystko, co ma. Ale ja jestem ostrożna. Zawsze wszystko sprawdzam, przecież były głośne afery z oszustwami na wielką skalę. Przeszukałam więc internet, ale nie znalazłam niepokojących opinii o Iwonie K. - wprost przeciwnie, były same opinie pozytywne. Dlatego wpłaciłam pierwsze pieniądze, na próbę. Obiecywany zysk był duży, ale nie na tyle duży, by wzbudzić podejrzenie. Nieco ponad 20 procent, dokładnie nie pamiętam. Oferta kusząca. Jak dodaje, słyszała, że wpłacali lekarze, wykładowcy, księża.

Straty klientów Iwony K. - już 10 mln zł

Dziś, jak informuje Prokuratura Okręgowa w Lublinie straty ponad 80 poszkodowanych przekraczają 10 milionów złotych. Ale zgłaszają się cały czas kolejne osoby. - Czynności, które prowadzimy z udziałem kolejnych pokrzywdzonych,  dotyczą kolejnych towarzystw ubezpieczeniowych i firm, z których musimy uzyskiwać dodatkowe informacje - mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Jak dodaje, na razie nie ma innych osób podejrzanych. Ale, jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, niebawem mogą się pojawić dodatkowe zarzuty.