Musi siedzieć w przedszkolu w pieluszce, bo nie ma jej kto pomóc. Szkoła zaproponowała rozwiązanie, ale...
Po tym, jak sytuacja sześcioletniej uczennicy została nagłośniona, szkoła postanowiła zatrudnić dla dziecka pomoc. Zaproponowane rozwiązanie jest jednak zaskakujące, bo pomoc ma być zatrudniona jedynie w godzinach od 10 do 12.
Pismo, które dostała mama 6-latki, jest napisane w formie bezosobowej, jest na nim pieczątka szkoły, ale nie ma nawet podpisu.
W rozmowie z Organem Prowadzącym uzgodniono, że będzie zatrudniona osoba, która wykona czynności samoobsługowe w zakresie higieny osobistej (imię/nazwisko dziecka), podczas jej pobytu w oddziale przedszkolnym w godzinach 10-12 (dwie godziny dziennie). Szkoła podjęła już działania w celu znalezienia odpowiedniej osoby
.
Dyrekcja oraz matka dziecka nie skomentowały na razie tej sytuacji. Sprawie przygląda się Rzecznik Praw Dziecka oraz Rzecznik Praw Obywatelskich.
Anna Mikołajczyk z biura RPO informowała już wcześniej, że za dzieckiem idzie subwencja i szkoła ma pieniądze na zatrudnienie wystarczającej opieki dla dziewczynki.
Agata Lange, mama sześciolatki podkreślała, że córka na co dzień nie musi korzystać z pieluch. Nie nosi ich w domu, ani np. w podróży. Potrafi powiedzieć, że chce siku - potrzebuje tylko pomocy przy skorzystaniu z toalety.
- Prawie dwa lata nad tym pracowaliśmy, by odstawić pieluchy. I teraz w przedszkolu znów musimy jej zakładać, bo szkoła nie widzi innego rozwiązania - tłumaczyła kobieta.
Czytaj więcej: 'Wstyd mi za państwo'. Niepełnosprawna 6-latka musi siedzieć w przedszkolu w pieluszce, bo nie ma jej kto pomóc