,
Obserwuj
Świat

Morska farma wiatrowa w zgodzie z naturą. Czy to możliwe? [MATERIAŁ PROMOCYJNY]

materiał promocyjny
6 min. czytania
29.04.2024 08:50
Morskie farmy wiatrowe to ogromne inwestycje, których budowa i funkcjonowanie ma wpływ na środowisko. Czy ten wpływ na ekosystem da się zminimalizować? Jakimi metodami można zmitygować oddziaływanie farmy na lokalne gatunki i czym jest pozytywny wpływ netto na bioróżnorodność? Na te pytania odpowiada dr Karolina Gębka - starsza specjalistka ds. środowiska i pozwoleń ?rsted Offshore Polska.
|
|
fot. Orsted

Jak zarządzać wpływem farmy wiatrowej na środowisko?

Farmy wiatrowe to obecnie jedna z najefektywniejszych metod pozyskiwania zielonej energii niezbędnej dla bezpiecznego zasilania zarówno gospodarstw domowych, jak i przemysłu. Nie oznacza to jednak, że budowa i działanie tak dużej inwestycji nie wpływa na środowisko zarówno morskie, jak i lądowe. Czy elektrownie wiatrowe mogą istnieć bez strat dla ekosystemu?

- Elementy morskiej farmy wiatrowej mogą współistnieć z elementami ekosystemu, ale to wymaga pracy. Musimy włożyć energię w to, by takie współistnienie osiągnąć. Mówimy o ogromnych inwestycjach, nie tylko na samym morzu, ale także na lądzie, gdzie powstają bardzo duże i ciężkie konstrukcje. - mówi Karolina Gębka, specjalistka ds. pozwoleń i środowiska z Ørsted Offshore Polska.

Morska farma wiatrowa składa się z wielu elementów (pojedynczy wiatrak jest wyższy od Pałacu Kultury), które nie są produkowane w sposób naturalny przez środowisko. Podczas prac instalowania tych konstrukcji konieczna jest ingerencja w ekosystem. Zadaniem inwestorów jest jednak takie przeprowadzenie instalacji farmy, by doprowadzić do redukcji poszczególnych oddziaływań. - Kluczową sprawą jest zrozumienie tego, w jaki sposób i na jakie elementy ekosystemu morskiego czy lądowego nasza inwestycja ma wpływ. - dodaje specjalistka.

Jak wyjaśnia Gębka, wiatraki morskie mocowane są na różnych konstrukcjach. Najczęściej wykorzystuje się w tym celu pale wbite w dno morza. W tym procesie generowany jest hałas, który wpływa na organizmy morskie. W tym wypadku środkiem minimalizującym negatywy wpływ na środowisko mogą być kurtyny z bąbelków powietrza, które tworzą pewnego rodzaju ogrodzenie okalające konstrukcję. Zadaniem tego rozwiązania jest zatrzymanie przenikania hałasu do takiego poziomu, który żadnemu morskiemu ssakowi nie wyrządzi krzywdy.

Elementy konstrukcji morskiej farmy wiatrowej znajdują się także na lądzie, gdzie instalowane są urządzenia odbierające prąd i przekazujące go do odbiorców. Aby ingerencja w plażę i wybrzeże była jak najmniejsza, wykorzystywane są technologie bezwykopowe, czyli polegające na prowadzeniu prac bez wykonywania rozległych rozkopów. – Wygląda to tak, że jest robiony przewiert przez plażę na określonej głębokości. Nic nie odbywa się na powierzchni plaży, dzięki czemu zarówno walory estetyczne, jak i funkcja ochrony brzegu są zachowane. Te technologie wykorzystuje się również dalej w głąb lądu, choć oczywiście nie zawsze jest to możliwe. Jeśli jednak zdarza się, że musimy zainstalować konstrukcje w inny sposób, staramy się zrekompensować wpływ na środowisko, np. sadząc drzewa w porozumieniu z Lasami Państwowymi. - wyjaśnia dr Karolina Gębka

Budowanie farm wiatrowych z troską o środowisko

Technologie minimalizujące wpływ na ekosystem w miejscach powstawania farm wiatrowych są bardzo zbliżone w każdej lokalizacji. Jednak jak podkreśla ekspertka, konstrukcje dobierane są odpowiednio do danego akwenu i mogą mieć różniące się od siebie elementy dopasowane do głębokości czy warunków dna. - Z punktu widzenia środowiskowego najważniejsze jest zidentyfikowanie tych elementów środowiska, które są z danym akwenem związane. W Bałtyku występują inne gatunki niż w Morzu Północnym, dlatego musimy sobie zdawać sprawę z tego, o jakich warunkach mówimy i jakich oddziaływań możemy się spodziewać – dodaje Karolina Gębka z Ørsted Offshore Polska.

Proces zapobiegania negatywnym wpływom inwestycji jest długotrwały i rozpoczyna się kilka lat przed powstaniem samej farmy wiatrowej. Pierwszym krokiem jest zrozumienie ekosystemu, w jakim powstaje inwestycja. W tym celu prowadzone są prace inwentaryzacyjne weryfikujące, jakie gatunki zwierząt i roślin są obecne w miejscu, w którym ma powstać elektrownia wiatrowa. W przypadku morza są to zwierzęta żyjące pod wodą, ale także ptaki, które migrują nad danym akwenem. Badane są ryby, ssaki morskie takie jak morświny czy foki, ale także gatunki bentosowe, czyli te związane bezpośrednio z dnem zbiorników wodnych. Sprawdzane są także właściwości fizyko – chemiczne np. ile metali ciężkich jest w osadzie, czy jaki jest skład wody.

- Wykonujemy szereg analiz, które prowadzą nas do momentu, w którym wiemy, co jest w danym akwenie, jakie mamy technologie, jak będziemy oddziaływać i jak możemy zmitygować negatywny wpływ na to środowisko. - wyjaśnia ekspertka Ørsted Offshore Polska.

W trosce o Bałtyk

- Poza wspomnianą już kurtyną bąbelkową, która pomoże zredukować hałas, stworzymy korytarz ptasi pomiędzy dwoma naszymi lokalizacjami, czyli Balticą 2 i Balticą 3. To rozwiązanie pozwoli ptakom na swobodną migrację bez konieczności przechodzenia przez naszą farmę. To powinno zredukować ryzyko kolizji z turbinami. - mówi ekspertka Ørsted Offshore Polska

Czy można zatem powiedzieć, że wybudowanie farmy wiatrowej na Bałtyku jest całkowicie bezpieczne z perspektywy ekosystemów czy bioróżnorodności?

- Do wszystkich prac na Bałtyku zatrudniamy bardzo dużą liczbę naukowców, którzy to morze bardzo dobrze znają. Oni pomagają nam oszacować potencjalne oddziaływanie na ekosystem. Jednak w nauce nigdy nie ma pewności. Zawsze mówimy o potencjalnych sytuacjach. Dopiero kiedy wybudujemy farmę i zaczniemy obserwować ją w trakcie działania, to zobaczymy, czy te wszystkie rozwiązania miały dobre oddziaływanie. Wówczas okaże się np. czy ptaki faktycznie będą korzystały z naszego korytarza, czy też będą wolały przelatywać przez farmę. Na tę chwilę wiemy, że etap konstrukcyjny jest dla środowiska bezpieczny dlatego, że zostały zastosowane odpowiednie środki naprawcze. Nie ma możliwości wybudowania tego typu inwestycji bez wskazania, w jaki sposób będziemy minimalizować oddziaływania na środowisko. To jest niemożliwe również z uwagi na przepisy prawne regulujące powstawanie takich inwestycji. - mówi Karolina Gębka.

Morska energetyka wiatrowa w Polsce. Kiedy doczekamy się prądu wyprodukowanego na Bałtyku? [MATERIAŁ PROMOCYJNY]

Morska farma wiatrowa a bioróżnorodność

Według Światowego Forum Ekonomicznego prawie połowa światowego PKB, czyli ok. 40 bln Euro zależy od zasobów środowiska naturalnego, a 40 proc. wszystkich miejsc pracy zależy od usług ekosystemów lądowych i oceanicznych. Tymczasem WWF podaje, że od 1970 roku populacje zwierząt zmniejszyły się o 70 proc. Człowiek pełnymi garściami czerpie ze środowiska, choć już od dawna wiemy, że zasoby naszej planety nie są nieograniczone. Utrata bioróżnorodności wpływa na znaczne obniżenie jakości naszego życia. Zmniejszają się populacje również tych gatunków, z których bezpośrednio jako ludzie korzystamy. Przykładem z naszego polskiego podwórka jest populacja dorsza, która od kilku lat maleje. Stąd wynikają restrykcje dotyczące połowu dorsza nakładane przez Unię Europejską. Dlatego też troska o bioróżnorodność jest tak istotna zwłaszcza w przypadku wielkoskalowych inwestycji, jakimi są morskie farmy wiatrowe. Planując je, powinno się uwzględnić tzw. hierarchię oddziaływań.

Pierwszym etapem hierarchii oddziaływania jest uniknięcie negatywnego wpływu. Jeśli wiemy, że istnieje jakieś ważne siedlisko zwierząt na trasie kabla, którym będzie płynąć energia wyprodukowana z wiatru, to może możemy zmienić przebieg trasy kabla tak, żeby je ominąć. Jeżeli takie rozwiązanie jest niemożliwe, wchodzimy na etap mitygacji oddziaływania. Przykładem takiego rozwiązania jest kurtyna bąbelkowa. Na samym szczycie hierarchii oddziaływania jest zaś kompensacja środowiskowa. Dochodzi do niej, gdy stwierdzamy, że ani unikanie, ani mitygacja nie zapewnią takiego rezultatu, który będzie zadowalający dla środowiska. Podając przykład działania kompensującego środowisko, dr Karolina Gębka wymienia inwestycję zrealizowaną na Morzu Północnym, gdzie zainstalowano trzy hotele dla ptaków. Są to duże konstrukcje zbudowane, by wspomóc sukces lęgowy mew. Te domki są w stanie pomieścić ok. 500 osobników, zlokalizowane są z dala od farm wiatrowych i zaprojektowane we współpracy z ornitologami w taki sposób, by odpowiadały warunkom lęgowym tych ptaków.

Kolejnym przykładem kompensacji środowiskowej są rafy 3D. Projekt polega na wydrukowaniu w drukarce 3D konstrukcji raf kształtem przypominających tort o wielkości 1 m sześciennego. Sztuczna rafa została umiejscowiona na terenie farmy na Morzu Północnym, a jej celem jest stworzenie dogodnych warunków siedliskowych dla dorsza. - Rafy zostały zainstalowane całkiem niedawno, więc wciąż czekamy na rezultaty tego projektu. Potrzebujemy czasu, by upewnić się, czy dorsz lubi przebywać w tym rejonie i czy są tam obecne inne organizmy. Ok. 10 lat temu powstał podobny projekt rafowy, wówczas rafy zostały zbudowane z głazów przeniesionych z miejsc, w których powstawała inwestycja. Kilka tysięcy głazów zostało ułożonych w zaplanowane stosy, które miały pełnić funkcję raf wspierających odnowę populacji dorsza. - dodaje ekspertka Ørsted Offshore Polska

Czy takie inwestycje mogą powstać na Bałtyku? Jak wyjaśnia dr Gębka, w tym celu należy bardzo dokładnie zbadać i przeanalizować ekosystem, by dowiedzieć się, czy takie działanie na tym konkretnym akwenie będzie miało pozytywny skutek.

Wpływ netto na bioróżnorodność

Wszystkie farmy wiatrowe budowane przez Ørsted od 2030 roku mają mieć pozytywny wpływ netto na bioróżnorodność. Co to oznacza i jak firma chce to osiągnąć?

- Firma chce zostawić środowisko w lepszym stanie, niż je zastała. Chodzi o to, by hierarchia wpływu na środowisko nie kończyła się na unikaniu czy mitygowaniu, ale nadbudowywaniu pozytywnego wpływu. Ponieważ nie jest fizycznie możliwe zbadanie każdego elementu środowiska, należy ustalić, które gatunki są dla danego akwenu najważniejsze. To da nam możliwość dobrania narzędzi, które pozwolą wnieść do tego środowiska coś więcej – wyjaśnia dr Karolina Gębka.