advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Kto przejmie władzę? Bohater memów o Areczku rozdaje karty. "Nad Podlasiem ciąży jakieś fatum"

3 min. czytania
23.04.2024 13:28
Większość dla PiS czy przedtermininowe wybory? W sejmiku na Podlasiu jest pat. Wszystko zależy od głosu radnego z Konfederacji - Stanisława Derehajły, bohatera memów o szefie i Areczku. - Nad województwem podlaskim chyba ciąży swojego rodzaju fatum - komentował w TOK FM wicemarszałek Senatu oraz były wojewoda podlaski Maciej Żywno.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska/ Agencja Wyborcza.pl

Ci, którzy są przekonani, że po wyborach samorządowych sytuacja Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi w sejmikach jest już jasna, koniecznie powinni zwrócić uwagę na casus województwa podlaskiego.

Na Podlasiu PiS zdobył 15 mandatów, KO - osiem, Trzecia Droga - sześć, a Konfederacja - jeden. Ten ostatni uzyskał prezes Porozumienia dla Demokracji (dawnego Porozumienia Jarosława Gowina), były wicemarszałek województwa Stanisław Derehajło, internautom znany jako postać szefa z popularnych memów o "panu Areczku". To od niego zależy teraz, czy PiS będzie rządził sejmikiem. Jeśli Derehajło poprze partię Jarosława Kaczyńskiego, powstanie 16-osobowa większość. Jeśli zdecyduje się jednak poprzeć KO i Trzecią Drogę - będzie remis 15:15. W tym drugim przypadku konieczne będą przedterminowe wybory.

"Fatum" nad podlaskim sejmikiem

Jak zwrócił uwagę w TOK FM Maciej Żywno - wicemarszałek Senatu, a w latach 2007-2014 wojewoda podlaski, na Podlasiu już raz doszło do powtórki z głosowania. Miało to miejsce właśnie w 2007 roku.

- Nad województwem podlaskim chyba ciąży swojego rodzaju fatum, bo żadne wybory sejmikowe nie spowodowały tam, że w pierwszym posiedzeniu nowej sejmikowej koalicji od razu był wybrany ktoś do zarządu. Zatem teraz ta tradycja została podtrzymana. Myślę, że pierwsza sesja sejmiku województwa podlaskiego, która odbędzie się 7 maja, będzie interesująca - skomentował gość "Popołudnia Radia TOK FM" w rozmowie z Anną Piekutowską.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Derehajło rozmawia zarówno z przedstawicielami PiS, jak i KO oraz Trzeciej Drogi. W regionie mówi się, że podlaski radny zażądał od koalicji rządowej - w zamian za poparcie - fotela marszałka sejmiku.

Z kolei sojusz PiS i Konfederacji, którą reprezentuje Derehajło, wcale nie jest taki oczywisty. Bo to na wniosek obecnego marszałka Artura Kosickiego z PiS Derehajło został odwołany ze stanowiska wicemarszałka w 2021 roku. Stało się to po tym, jak wyrzucony z rządu został ówczesny lider Porozumienia Jarosław Gowin.

'Usłyszałam, że wrócę po mnie i posadzą na butelkę'. Uciekli do Polski z kraju 'ludożercy'

- Będę rozmawiał ze wszystkimi stronami. Jeździmy po tych samych drogach i chodzimy po tych samych chodnikach. Chcę zapytać obie strony, w jaki sposób chcą rozdzielać środki w programach unijnych, czy trafią one do mniejszych miejscowości. Jestem też ciekaw, czy będzie wsparcie dla gmin przygranicznych - powiedział sam Derehajło w rozmowie z TVN24.

Derehajło odwróci się od PiS? 

W ocenie Macieja Żywnego wydarzenia sprzed trzech lat niekoniecznie muszą oznaczać, że podlaski radny odwróci się od PiS. Jak mówił, Derehajło "nie kończył współpracy z tą partią w bardzo negatywny sposób, bo to akurat centralna polityka zadecydowała o jego losie regionalnym". Żywno zwrócił za to uwagę na coś innego.

- Kandydaci Konfederacji w wyborach samorządowych mówili, że nie wejdą w koalicję z PiS. I teraz mamy sprawdzian z prawdomówności (...). Myślę, że obie strony byłyby w stanie zaproponować ważną funkcję w zarządzie województwa kandydatowi Konfederacji. Chociaż pamiętajmy, że tutaj każdy radny jest na wagę złota i nie musi być to koniecznie radny Konfederacji. Mogą być różne scenariusze - stwierdził były wojewoda.

To nie KO prowadzi w najnowszym sondażu. A kolejne wybory za pasem

Na ile realne są przedterminowe wybory na Podlasiu? - Taki scenariusz się wydaje mało prawdopodobny, chociaż w samym PiS są sygnały, że co najmniej kilka osób chce trzymać buławę marszałka województwa i wewnętrznie też nie ma tam zgodności. Ale skoro raz się wydarzyło - w 2007 roku - to może być powtórka, ale pod warunkiem, że przez trzy miesiące nie zostanie dokonany wybór zarządu województwa - podkreślił Maciej Żywno w TOK FM.