Trump atakuje Leona XIV. "Przypomina sfrustrowanego dzieciaka"
Donald Trump ostro skrytykował w niedzielę głowę Kościoła katolickiego w mediach społecznościowych. Stwierdził między innymi, że papież Leon XIV "najwyraźniej lubi przestępczość". Według teologa i byłego jezuity prof. Stanisława Obirka prezydent USA "wyrzuca z siebie frustrację po serii porażek".
- Prezydent USA Donald Trump w mocnych słowach skrytykował papieża Leona XIV;
- Prof. Stanisław Obirek w TOK FM ocenił, że konflikt między Trumpem a głową Kościoła katolickiego "osiągnął apogeum";
- Amerykański prezydent opublikował też w mediach społecznościowych grafikę przedstawiającą siebie jako Jezusa.
"Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej. Mówi o 'strachu' przed administracją Trumpa, ale nie wspomina o STRACHU, który Kościół katolicki i wszystkie inne organizacje chrześcijańskie odczuwały podczas pandemii Covid, kiedy aresztowano księży, duchownych i wszystkich innych za odprawianie nabożeństw" - napisał Donald Trump na swojej platformie Truth Social. Dodał, że znacznie bardziej lubi brata papieża, Louisa Prevosta, niż jego, bo Louis "jest w pełni MAGA".
"On to rozumie, a Leo nie! Nie chcę papieża, który uważa, że to w porządku, by Iran miał broń nuklearną. Nie chcę papieża, który uważa, że to straszne, że Ameryka zaatakowała Wenezuelę, kraj, który wysyłał ogromne ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych i, co gorsza, opróżniał więzienia, w tym morderców, handlarzy narkotyków i zabójców, (wysyłając ich do) naszego kraju" - napisał prezydent USA.
"I nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych, bo robię dokładnie to, do czego zostałem wybrany, Z WIELKĄ PRZEWAGĄ, ustanawiając rekordowo niską liczbę przestępstw i tworząc Największą Giełdę Papierów Wartościowych w Historii" - dodał.
Pytany przez dziennikarzy o powody zamieszczenia wpisu, Trump odparł, że uważa, że Leon "nie wykonuje dobrej roboty" i "najwyraźniej lubi przestępczość", wskazując na jego obronę imigrantów. Zarzucił mu, że jest "bardzo liberalny".
"To prawdopodobnie przelało czarę goryczy"
Jak mówił w TOK FM prof. Stanisław Obirek, spór prezydenta USA z Leonem XIV "osiągnął apogeum". - Jego prehistoria sięga pierwszej kadencji Trumpa, kiedy z papieżem Franciszkiem dochodziło do zderzeń czołowych. Często się mówiło, że papież latynoamerykański nie rozumie Stanów Zjednoczonych i odwrotnie. Amerykaniści dość powszechnie uznawali, że wybór papieża Amerykanina zażegna ten spór, ale nie tylko nie zażegnał, ale obserwujemy jego nową odsłonę - komentował teolog, antropolog kultury i były jezuita.
- Leon XIV wszedł do polityki w sposób bardzo umiarkowany, dyskretny, wręcz unikał jakichkolwiek zderzeń. Natomiast rzeczywistość tak bardzo przyspieszyła, że nieoczekiwanie ten cichy i spokojny papież okazuje się przeciwnikiem nie tylko o głowę przewyższającym rozjuszonego Trumpa, ale punktuje go w sposób absolutnie dokładny i ma za sobą poparcie światowej opinii publicznej - mówił gość TOK FM. Jak podkreślił, "to zupełnie nowa sytuacja".
Jego zdaniem "Trump nie wytrzymał klęski swojego przyjaciela Viktora Orbana". - To prawdopodobnie przelało czarę goryczy i po prostu wyrzuca z siebie frustrację. Wojna z Iranem miała przynieść spektakularne zwycięstwo, wiceprezydent 20 godzin negocjuje w Pakistanie i wraca z pustymi rękami. Mamy do czynienia z serią porażek - mówił.
- To przypomina trochę sfrustrowanego dzieciaka, który się wyładowuje na kolegach i koleżankach w piaskownicy zabierając im zabawki czy sypiąc piasek w oczy - stwierdził prof. Obirek.
Trump porównuje się do Jezusa
Amerykański prezydent zamieścił wizerunek Około godziny po tym, jak amerykański prezydent zaatakował papieża Leona XIV, zamieścił na swoim profilu na Truth Social grafikę, w której występuje w roli Jezusa uzdrawiającego chorego.
Opublikowany przez Trumpa obraz - bez komentarza - przedstawia prezydenta USA w białej szacie i czerwonym płaszczu, kładącego rękę na czole chorego mężczyzny. Z rąk Trumpa wystrzeliwują świetliste promienie. Wokół widać twarze żołnierza, weterana, uśmiechniętej pielęgniarki i modlącej się kobiety. W tle pojawiają się: Statua Wolności, Mauzoleum Lincolna, fajerwerki, amerykańska flaga, kształty przypominające wojskowe samoloty, orły oraz żołnierze w roli aniołów.
Nie jest jasne, kto jest autorem obrazu zdradzającego elementy grafiki wygenerowanej przy pomocy sztucznej inteligencji. Wcześniej ten sam wizerunek zamieścił na Instagramie pochodzący z Australii prawicowy publicysta Nick Adams, pierwotnie nominowany na ambasadora w Malezji, a później mianowany "specjalnym wysłannikiem ds. amerykańskiej turystyki, wyjątkowości i wartości". Adams znany jest z bombastycznych pochwał pod adresem Trumpa. Do grafiki dodał podpis: "Ameryka od dawna jest chora. Prezydent Trump uzdrawia ten kraj".
Obecny prezydent USA wielokrotnie w przeszłości używał retoryki i symboliki religijnej, twierdząc m.in., że "Bóg jest z niego dumny", że żaden prezydent nie zrobił tak wiele dla religii, jak on i że dzięki niemu religia jest "gorętsza niż kiedykolwiek". W ostatnim czasie w swoich wpisach zawierających groźby wobec Iranu Tramp uzywał zwrotów "chwała Bogu" i "chwała Allahowi". Przekonywał też, że Bóg stoi po stronie Ameryki w wojnie z Iranem.
Komentarz prezydenta Trumpa to reakcja między innymi na szereg wypowiedzi papieża, który wzywał do pokoju w Iranie i zakończenia "szaleństwa wojny". W niedzielę Leon XIV mówił zaś o królestwie Bożym jako "bastion przeciwko złudzeniu wszechmocy, które nas otacza i staje się coraz bardziej nieprzewidywalne i agresywne", co zostało zinterpretowane jako aluzja do sytuacji w USA.
W niedzielę telewizja CBS wyemitowała też materiał o krytycznej postawie papieża wobec wojen Trumpa i polityki imigracyjnej, w tym wywiady z trzema amerykańskimi kardynałami, którzy również ocenili, że wojna z Iranem nie jest wojną sprawiedliwą w świetle doktryny katolickiej. Kardynałowie krytykowali też podejście do imigrantów, a kardynał Joseph Tobin, arcybiskup Newarku, określił ICE mianem "ogranizacji bezprawia".
Źródło: TOK FM, PAP