Ósme wybory w ciągu pięciu lat. "Taki chaos, że trudno się w tym połapać"
Nowy bułgarski rząd będzie mniejszością blokującą w Unii Europejskiej? - Zależy od wyniku. Czy będzie (potencjalny nowy premier Rumen Radew - red.) mógł dyktować, czy będzie miał koalicjanta, który będzie go blokował - mówił w TOK FM prof. Radosław Markowski.
Były lewicowy i prorosyjski prezydent Bułgarii Rumen Radew ma szansę wygrać niedzielne wybory parlamentarne. W styczniu zrzekł się stanowiska, żeby móc powalczyć o stanowisko premiera.
- To są siódme albo ósme wybory w ciągu pięciu lat. Spędziłem kilka godzin przed naszą audycją, żeby to sobie wszystko uporządkować. To jest taki chaos, że trudno się w tym połapać - przyznał w "Poranku TOK FM" prof. Radosław Markowski, politolog i syn bułgarskiego dyplomaty.
Jak podkreślał, wciąż nie wiadomo, kto wygra. - Masowo kupuje się tam głosy - zwrócił uwagę gość Jacka Żakowskiego. Bułgarskie ministerstwo spraw wewnętrznych odnotowuje właśnie intensywne kupowanie głosów. Zatrzymano już w związku z tym procederem ponad pół tysiąca osób.
Istotne są też sympatie prorosyjskie i antyunijne w bułgarskim społeczeństwie. Czy rząd Radewa będzie mniejszością blokującą dla UE jak wcześniej Orban? - Nie wiemy. Zależy od wyniku. Czy będzie mógł dyktować, czy będzie miał koalicjanta, który będzie go blokował - ocenił prof. Markowski.
Niedzielne wybory parlamentarne w Bułgarii to ósme takie głosowanie w ciągu ostatnich pięciu lat. Najnowsze sondaże pokazują, że koalicja Postępowa Bułgaria Radewa prowadzi z poparciem na poziomie około 30 proc. Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa z ok. 20 proc., a na trzecim – centrowa formacja Kontynuujemy Zmiany–Demokratyczna Bułgaria z wynikiem ok. 10 proc.
Źródło: TOK FM, PAP