advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Kaczyński "chrumka", ratusz powołuje specjalny zespół. O co chodzi w dyskusji wokół dzików? [WYJAŚNIAMY]

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
6 min. czytania
16.04.2026 17:00

Trwająca od początku kwietnia dyskusja na temat dzików z poziomu lokalnego przeniosła się na sejmowe korytarze - nagranie, na którym prezes PiS Jarosław Kaczyński naśladuje odgłosy tych zwierząt, robi furorę w sieci. Tymczasem sprawa jest poważna,. O co chodzi w całej sprawie z dzikami i od czego się zaczęło? Tłumaczymy.

15.04.2026 Warszawa.
15.04.2026 Warszawa. "Protest przeciwko rzezi dzikow przez Lasy Miejskie" zorganizowany przez organizacje pozarzadowe
fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Od czego zaczęła się dyskusja na temat ostrzeliwania dzików w miastach?
  • Dlaczego dziki pojawiają się w Warszawie i innych aglomeracjach?
  • Jak odpowiedzialni za odstrzał dzików argumentują tę decyzję?
  • Jakie są statystyki dotyczące zagrożeń dla ludzi ze strony dzików?
  • Czym jest Afrykański Pomór Świń (ASF)?
  • Czego domagają się aktywiści prozwierzęcy od prezydenta Warszawy?
  • Jaki wynik przyniosła sesja rady Warszawy w sprawie dzików.

Odstrzał dzików w Warszawie

30 marca na placu zabaw przy ul. Wolfkego na warszawskim Bemowie pojawiło się stado dzików - cztery lochy i 12 młodych. Ponieważ któryś z mieszkańców zamknął furtkę, zwierzęta utknęły na ogrodzonym placu. Wkrótce na miejscu pojawiły się służby odpowiedzialne za odławianie i uśpiły całe stado.

Do drugiego podobnego zdarzenia doszło kilka dni później, także w Warszawie. 7 kwietnia sieć obiegły wykonane dwa dni wcześniej zdjęcia dzików uśmierconych na jednym z osiedli przy ul. Stępińskiej na Mokotowie. Siedem zwierząt (w tym sześć młodych) znajdowało się m.in. w okolicach placu zabaw.

"W Wielkanoc na ul. Stępińską na Mokotowie pierwsi przyjechali policjanci. Wezwały ich mieszkanki, bo na osiedlu pojawiła się locha z szóstką młodych dzików. Mundurowi wezwali pracowników Lasów Miejskich, a ci wdrożyli procedurę 'odłowu z uśmierceniem'. Na oczach spacerowiczów i mieszkańców dzikom podano z pneumatycznej strzelby Palmera środek usypiający, a nieprzytomnym zwierzętom zastrzyk ze śmiertelnej trucizny" - relacjonowała "Gazeta Stołeczna".

- To był strzał ze środkiem farmakologicznym. Zwierzę na początku zasypia, a potem jest mu podawany środek do eutanazji - tłumaczył kierownik działu ds. ochrony zwierząt Lasów Miejskich w Warszawie Robert Strąk.

Na jednym ze zdjęć widać martwe już dziki umieszczane w kontenerze na śmieci. - Rzeczywiście to może wyglądać trochę w sposób kontrowersyjny, ale najważniejsze są zasady bioasekuracji, żeby pojemnik był szczelny, żeby żadne płyny się z tego zwierzęcia nie wydostawały - wyjaśnił Strąk.

Skąd dziki w Warszawie?

Jak tłumaczył stołeczny ratusz, "dziki nie mają w Warszawie naturalnych wrogów". "Przyzwyczaiły się do obecności człowieka i mogą bardzo łatwo zdobyć tutaj pokarm. Na coraz liczniejszą populację tych zwierząt w mieście wpływa także fakt, że na terenach przyległych do Warszawy są one odstrzeliwane. Naturalnie kierują się więc w rejony bezpieczniejsze - w stronę stolicy" - czytamy.

Dziki wchodzące na tereny zabudowane nie są ostatnio zjawiskiem typowym tylko dla Warszawy - sygnały o ich obecności płyną z miast takich jak Kraków, Szczecin, Toruń, Gorzów Wielkopolski czy Gdynia.

Dlaczego podjęto decyzję o zabiciu dzików?

Decyzje o uśmiercaniu dzików w Warszawie, w tym głośne przypadki z Bemowa i Mokotowa, wynikają z kilku głównych powodów:

  • bezpieczeństwo mieszkańców - dziki coraz częściej pojawiają się na terenach gęsto zabudowanych, osiedlach, placach zabaw i wchodzą w bezpośrednie interakcje z ludźmi. Władze miasta argumentują, że stado, które przyzwyczaiło się do obecności ludzi i przestało się bać, stanowi realne zagrożenie dla człowieka;
  • brak możliwości bezpiecznego przegonienia - jak tłumaczą Lasy Miejskie, w sytuacjach, gdy stado utknie na terenie zabudowanym (np. między blokami) i jest zdezorientowane, odłowienie i przewiezienie ich w inne miejsce jest niemożliwe, a próby przegonienia zbyt ryzykowne dla mieszkańców;
  • ograniczenia prawne i ASF - ze względu na afrykański pomór świń (ASF), obowiązują surowe przepisy zabraniające wywożenia i przesiedlania dzików z obszarów objętych restrykcjami, do których zalicza się Warszawa;
  • zbyt duża populacja - łatwy dostęp do pożywienia (zwłaszcza do odpadów) powoduje, że ich populacja rośnie.

Ludzie atakowani przez dziki - co mówią statystyki?

Lasy Miejskie przekazały, że w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2025 roku odnotowano 121 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi oraz 29 przypadków ataków na psy. Dla porównania, w całym 2024 roku liczby te wynosiły odpowiednio 59 i 13. Oznacza to, że liczba niebezpiecznych zdarzeń z udziałem ludzi niemal się podwoiła, natomiast w przypadku psów wzrosła ponad dwukrotnie.

"Lawinowo rośnie liczba zgłoszeń obecności dzików. W 2025 r. odnotowano 8 804 zgłoszenia. Dla porównania, w latach poprzednich liczba zgłoszeń wynosiła odpowiednio: w 2020 r. - 432, w 2021 r. - 707, w 2022 r. - 2 497, w 2023 r. - 4 713, 2024 r. - 5 128" - podali miejscy leśnicy.

Czym jest ASF?

Afrykański pomór świń (ASF) to wysoce zaraźliwa choroba wirusowa atakująca wyłącznie świnie domowe i dziki, powodująca nawet 100 proc. śmiertelność w zakażonych stadach. Objawy obejmują wysoką gorączkę (do 42°C), sinicę skóry, wybroczyny, biegunkę z krwią, duszności, pienisty wypływ z nosa. Czasem zwierzę może paść nagle, nie wykazując wcześniej żadnych objawów.

W Polsce ASF pojawił się po raz pierwszy w lutym 2014 roku u dzików w powiecie sokólskim.(woj. podlaskie). Chore zwierzęta prawdopodobnie przedostały się do Polski z terenu Białorusi.

Człowiek nie może się zarazić ASF, ponieważ wirus nie stanowi zagrożenia dla ludzi.

Dlaczego zabicie dzików w Warszawie wywołało kontrowersje?

Odstrzał dzików budzi stanowczy sprzeciw części ekspertów i aktywistów prozwierzęcych. Ich zdaniem odstrzał jest metodą nieskuteczną, zbyt brutalną oraz stosowaną zbyt często.

- Dziki weszły na osiedle i zaczęły chodzić po rabatkach. Mieszkańcy mówili, że zwierzęta nie były agresywne, nie bali się dzików. Na jakiej podstawie stwierdzono, że zwierzęta stwarzały nadzwyczajne zagrożenie? W moim przekonaniu nie było żadnej weryfikacji. Bo władze Warszawy wypracowały praktykę zabijania niejako z automatu - komentowała w rozmowie z TOK FM adwokatka mec. Karolina Kuszlewicz. - Te dziki tylko weszły na trawnik. Miasto zabija czujące istoty, które nie zrobiły nic złego. Nie stanowiły nawet podstawowego zagrożenia - wskazała.

15 kwietnia (środa) w Warszawie odbył się protest "Nie trzaskać do dzików" (to odniesienie do nazwiska prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego).

Organizatorzy protestu zarzucili władzom miasta, że systematycznie pomijają stanowiska niezależnych specjalistów i ulegają naciskom ze strony środowisk myśliwskich. Postulowali o:

  • utworzenie przez prezydenta Trzaskowskiego specjalnej rady ds. dzikich zwierząt (podobne ciało funkcjonuje już w Gdyni);
  • odsunięcie obwodów łowieckich od granic miasta;
  • rozpoczęcie kampanii informacyjnej dotyczącej właściwego zachowania w przypadku spotkania z dzikiem w mieście;
  • poprawę gospodarki odpadami komunalnymi oraz prowadzenie badań nad zastosowaniem antykoncepcji, uznawanej za najbardziej humanitarną metodę kontroli populacji.

"Dotychczasowa praktyka jest taka, że prezydent Trzaskowski odrzuca takie pomysły i woli słuchać dyrektora Lasów Miejskich i myśliwego, Karola Podgórskiego. Tymczasem są osoby gotowe pomóc w opracowaniu skutecznych metod alternatywnych, które sprawdziły się w innych miastach" - przekonywali organizatorzy protestu.

Warszawa powoła zespół ekspercki

Obecność dzików w stolicy była tematem numer jeden na sesji rady Warszawy 16 kwietnia (czwartek).  Władze ugieły się pod presją aktywistów i mieszkańców  - postanowiono, że prezydent Warszawy powoła zespół ekspercki, który zajmie się dzikimi zwierzętami w mieście. Ma on stworzyć rekomendacje, co zrobić aby zmniejszyć populację dzików.

- Zespół ekspercki będzie nam pomagał i doradzał odnośnie tego, czy i co jeszcze moglibyśmy zmienić w przestrzeni miejskiej, aby te dziki na terenie miasta nie były tak powszechne. Na pewno będziemy prosić też o wsparcie rządowe, bo zdajemy sobie sprawę, że to jest problem, który wykracza daleko poza granice miasta stołecznego Warszawy. Będziemy prosić i Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Klimatologii i Środowiska o wsparcie w tym zakresie, ale oczywiście zaprosimy też ekspertów, naukowców i wszystkie instytucje, które są związane z tym tematem - zapowiedziała Magdalena Młochowska ze stołecznego ratusza.

Posłuchaj:

W polskich miastach narasta problem obecności dzików, które coraz śmielej zaglądają na osiedla w poszukiwaniu łatwego pokarmu. Obecne przepisy uniemożliwiają uśpienie i wywiezienie zwierząt, co skłania samorządy do kontrowersyjnych odstrzałów interwencyjnych, mimo że dziki często nie wykazują agresji wobec ludzi. Jak skuteczna reforma gospodarki odpadami może pomóc w rozwiązaniu tego konfliktu i dlaczego musimy pogodzić się z wielogatunkowością naszych miast? O tym rozmawialiśmy z dr Robertem Maślakiem z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego.

O tym, że potrzeba woli politycznej, żeby coś się zmieniło w kwestii dzików w Warszawie, rozmawialiśmy z dziennikarką TOK FM Ewą Podolską.

Źródło: PAP, TOK FM, TVN24, TVP3