,
Obserwuj
Polityka

Głogowski oburzony słowami Pełczyńskiej-Nałęcz. "Kuriozalna historia. Napisać wpis, żeby się wyklikał"

3 min. czytania
04.03.2026 11:30

Wpis min. Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oburzył Macieja Głogowskiego. - Zadałbym pytanie pani Pełczyńskiej-Nałęcz: czy tak samo nie czyta rządowych dokumentów, jak nie czyta tekstów, o których pisze. Bo to jest po prostu kuriozalna historia, że można napisać taki wpis tylko po to, żeby on się wyklikał - ocenił redaktor naczelny Radia TOK FM. 

Min. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Min. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
fot. Piotr Matusewicz/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego politycy Polski 2050 oburzyli się na "Politykę" i "Newsweek"?
  • Jak Joanna Solska tłumaczy wykorzystanie wizerunku żony Hołowni przy tekście o emeryturach mundurowych?
  • Jak państwo mogłoby wykorzystać emerytów, w których wpakowało wielkie pieniądze?

Dominika Długosz opisała w najnowszym numerze "Newsweeku" karierę ministry pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Tekst "zajawiono" cytatem "Tusk wielokrotnie pytał Czarzastego: 'Jak ty z nią wytrzymujesz'". Cytat oburzył min. Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. "Mizoginia to choroba polskiej polityki i niektórych mediów, które same uważają się za otwarte, liberalne i tolerancyjne" - napisała ministra funduszy we wpisie na platformie X. 

- Ja bym zadał publiczne pytanie pani Pełczyńskiej-Nałęcz: czy tak samo nie czyta rządowych dokumentów, jak nie czyta tekstów, o których pisze. Bo to jest po prostu kuriozalna historia, że można napisać taki wpis tylko po to, żeby on się wyklikał. W tym tekście nie ma nic kontrowersyjnego - ocenił w "Poranku TOK FM" Maciej Głogowski.

- Nie ma większego znaczenia, co jest w tym tekście, tylko ma znaczenie to, co się pojawiło we wpisie pani Pełczyńskiej-Nałęcz. Śledzę jej Facebooka, ona używa bardzo mocnych słów. Dołączył do tego Szymon Hołownia - mówiła Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin z Kultury LIberalnej. 

Zdaniem dziennikarki wspisy pojawiły sie m.in. dlatego, że Polska 2050 nie ma w koalicji głosu decydującego i jej politycy chcą pokazać, iż wciąż coś mogą. - Chcecie mnie zniszczyć, a ja mam coś wielkiego do zrobienia. Myślę, że o to chodziło Hołowni. Dodając sobie uwagi i nazywając hejtem rzeczy, które nie są hejtem, podnoszą swoją ważność - oceniła komentatorka. 

"Atakują media w pisowskim stylu"

Joanna Solska to autorka okładkowego artykułu na temat emerytur mundurowych w "Polityce". Okładkę wydania zdobiły podobizny Marty Nawrockiej i Urszuli Brzezińskiej-Hołowni - obie przeszły na emerytury przed czterdziestką. Zdjęcie żony rozjuszyło założyciela Polski 2050. "Wara od rodzin polityków, to nie ich wina, że robimy to, co robimy (…). PiS miał lepkie ręce i zmienił media w szczujnię, ale nienawidzić tak, jak 'obóz demokratyczny', jego media i klakierzy, nie potrafił nawet on" - stwierdził Hołownia.

- Dlaczego atakują media w pisowskim stylu? To absolutnie pisowski styl: nie czytamy, ale od razu atakujemy. Nie wiem po co - mówił Głogowski.

Zdaniem Joanny Solskiej Hołownia i Pełczyńska-Nałęcz "po prostu się ośmieszyli". I tłumaczyła, co stało za wyborem żon polityków jako ilustracji do tekstu o emeryturach wojskowych czy policjantek. - Dwie prominentne panie przed czterdziestką przechodzą na emeryturę. Pomyślałam, że to dobry pretekst, żeby wrócić do sprawy emerytur mundurowych, bo one rozwalają cały system emerytalny, są niesprawiedliwe. Trzeba o tym dyskutować. Ciekawość może spowodować właśnie, że ktoś przeczyta tekst i zaczniemy się poważnie zastanawiać - powiedziała dziennikarka.  

Redakcja poleca

"Co to jest za polityk?"

Solska oceniła, że Hołownia, który do niedawna był drugą osobą w państwie, "powinien się zastanowić nie o swojej żonie, tylko o systemie". - Tylko żeby on się zastanowił, to musiałby przeczytać (artykuł), a on nie przeczytał. Co to jest za polityk? W tym tekście jest napisane, że armia emerytów mundurowych jest ponad dwukrotnie większa niż armia żołnierzy, którzy mają nas bronić - podkreśliła.

- Politycy bardzo lubią dawać przywileje emerytalne, ponieważ nie sposób ich wartości ocenić, tego ile one będą kosztowały - tłumaczyła. Jak mówiła dziennikarka "Polityki", piloci czy spece od cyberbezpieczeństwa - po odbyciu służby - łatwo znajdują pracę w sektorach cywilnych. - Mają bardzo cenione umiejętności, kompetencje, bo państwo władowało w to ciężkie pieniądze. I potem państwo nie chce części pieniędzy odzyskać. Nikt nie postuluje, żeby wojskowy pilot latał do 65 lat, ale może szkolić, jego umiejętności są do wykorzystania. Fachowców do cyberbezpieczeństwa bardzo potrzeba, ale oni idą do cywila, zarabiają ciężkie pieniądze. Państwo jest szalenie rozrzutne - oceniła komentatorka "Poranka TOK FM". 

Źródło: TOK FM