Jest list gończy za Ziobrą. "Kupił sobie złoty spadochron u Orbana, ale z krótkim terminem użycia"
- Zbigniew Ziobro kupił sobie złoty spadochron u Orbana, ale z dosyć krótkim terminem użycia. Ten termin już się bardzo jasno rysuje. To 12 kwietnia - mówił w TOK FM europoseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba tuż po tym, jak wydano list gończy za byłem szefem resoru sprawiedliwości.
- Prokuratura Krajowa wydała list gończy za byłym szefem resortu sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro;
- Jak mówił w TOK FM europoseł Michał Szczerba, "w samym środowisku PiS już nawet nikt nie próbuje, poza jego wiernymi pretorianami, bronić tego polityka";
- "Sam to określenie wykreował w przestrzeni publicznej - jest po prostu miękiszonem, jest tchórzem, jest zbiegiem, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości" - podkreślił polityk.
Prokuratura Krajowa wyjaśniła w komunikacie, że list został wydany w celu "przeprowadzenia z udziałem Ziobry czynności procesowych", bo - jak wskazano - nie udało się ich do tej pory zrealizować "z uwagi na nieustalenie miejsca pobytu podejrzanego". Ziobro przebywa na Węgrzech, gdzie w grudniu ub.r. uzyskał azyl międzynarodowy.
O to, czy wymiar sprawiedliwości dosięgnie teraz Zbigniewa Ziobrę, pytany był w TOK FM europoseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba.
- Bardzo bym tego chciał. Mam absolutne przekonanie, że te działania [list gończy - red.] mają uzasadnienie i przede wszystkim będą skuteczne. Zresztą już wcześniej miałem absolutne przekonanie, że Zbigniew Ziobro kupił sobie złoty spadochron u Orbana, ale z dosyć krótkim terminem użycia. Ten termin już się bardzo jasno rysuje. To 12 kwietnia, kiedy odbędą się wybory parlamentarne na Węgrzech. A wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że wygra ugrupowanie TISZA Petera Madziara, które jest opozycją wobec aktualnych rządów - mówił w "Wywiadzie Politycznym".
Zastrzegł przy tym, że to, co robi Orban, to nierealizowanie zobowiązań, które wynikają ze wzajemnego uznawania wymiaru sprawiedliwości, a w szczególności postanowień, które tam zapadają. - To czyste bezprawie. Ale to też dosyć symptomatyczne, że i Ziobro, i Romanowski, czyli ludzie, którzy byli związani z kierowaniem resortem sprawiedliwości, szukają [pomocy - red.] u człowieka, który prawo ma za nic - dodał w rozmowie z Maciejem Kluczką.
"Azyl wyprzedzający"
Gość "Wywiadu Politycznego" pytany był też, czy śledztwo może dosięgnąć także żonę byłego ministra Patrycję Kotecką.
- To jest bardzo ciekawe, co jest w uzasadnieniu Ziobry i jego żony do Orbana, przecież ona [Kotecka - red.] nie ma żadnych zarzutów o charakterze kryminalnym. Inna rzecz, że niewątpliwie przez wiele lat była ustawiona bardzo wysoko w strukturach Grupy PZU, zarządzała finansami, zarządzała budżetami reklamowymi. Wiemy, że też wykorzystywała te możliwości do wzmacniania Zbigniewa Ziobry i jego środowiska w ramach PiS. (...) Mam nadzieję, że to już niezależni śledczy ocenią wkrótce - wskazał Michał Szczerba.
Ocenił przy tym, że to też "czyste potwierdzenie, że azyl jest fikcją", bo - co do zasady - mówi on o tym, że mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy wymiar sprawiedliwości "elementarnie" nie gwarantuje oskarżonemu jakichkolwiek możliwości obrony.
- Tymczasem tu jest azyl wyprzedzający, że być może coś w trawie piszczy. I pewnie tylko Patrycja Kotecka wie, ile wiadomości o układzie, który funkcjonował wokół Funduszu Sprawiedliwości mogłaby przekazać prokuratorom, gdyby została wezwana, chociażby jako świadek - podkreślił Szczerba.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Dużo się działo - sprawdź swoją wiedzę o wydarzeniach z ostatniego tygodnia!
"Jest miękiszonem, jest tchórzem, jest zbiegiem"
Prowadzący "Wywiad Polityczny" zastanawiał się nad polityczną przyszłością Ziobry - czy jest już zaprzepaszczona, czy jednak uda się byłemu ministrowi wstać jak Feniks z popiołów. - W samym środowisku PiS już nawet nikt nie próbuje, poza jego wiernymi pretorianami, bronić tego polityka - odpowiedział Szczerba.
Polityk przypomniał też w tym kontekście, że byłemu ministrowi postawiono 26 zarzutów karnych. - To jest coś niebywałego. (...) On jest skończony w polityce. Powinien zniknąć z życia publicznego. Powinien wejść w dialog i wyjaśnianie tych wszystkich absolutnie bezczelnych rzeczy, które były wokół Funduszu Sprawiedliwości. Ale tego nie robi, bo - sam to określenie wykreował w przestrzeni publicznej - jest po prostu miękiszonem. Jest tchórzem. Jest zbiegiem, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, który współtworzył przez osiem lat i za który również w dużej mierze odpowiada. Bardzo niewygodna postać z punktu widzenia PiS - podkreślił.
Zastrzegł na koniec, że "bardzo niewygodne będzie również to, co się może stać 12 kwietnia na Węgrzech". - Pytanie co będzie dalej: czy to będzie Rosja, Białoruś, może inny kontynent? Jeżeli wychyli się spoza spoza Węgier, zostanie natychmiast zatrzymany bez względu na to, który to będzie kraj - podsumował w TOK FM.
Prokuratura zarzuca byłemu szefowi resortu sprawiedliwości z czasów rządów PiS m.in. że kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym. Ziobro miał też m.in. wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom.
Źródło: TOK FM, PAP