"Nastał czas chamów w polityce". Jak PiS chce grać z Czarnkiem?
Dlaczego Jarosław Kaczyński postawił na Przemysława Czarnka jako kandydata PiS na premiera? - Czy to jest tak jak dwa nagie miecze, które chętnie przyjmiemy, żeby były zapowiedzią zwycięstwa? Może tak. Może to jest propaganda sukcesu Jarosława Kaczyńskiego? Skoro mamy kandydata na premiera to znaczy, że wygramy wybory - mówiła w TOK FM filozofka dr Katarzyna Kasia. W ocenie Piotra Pacewicza z Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO to "odpowiedź na katastrofę sondażową".
- Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nie będzie innego kandydata na premiera niż Przemysław Czarnek;
- "Może jest rodzaj tokenu, amuletu. Chociaż Przemysław Czarnek jako amulet to się wydaje dość duży, by go nosić w kieszeni - oceniła w TOK FM filozofka dr Katarzyna Kasia;
- Zdaniem Piotra Pacewicza, "Ważne, że mówił głośno, wyraźnie i żeby był chamem". "Teraz nastał czas chamów w polityce" - dodał prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapewnił w piątek, że jego ugrupowanie nie przedstawi nowego kandydata na szefa potencjalnego rządu powstałego po wyborach parlamentarnych w 2027 r. niż Przemysław Czarnek.
Na konwencji PiS, która odbyła się w ostatnią sobotę (7 marca) w Krakowie, prezes partii Jarosław Kaczyński oświadczył, że były szef MEN i wiceprezes PiS Przemysław Czarnek będzie kandydatem na premiera w rządzie, który po wyborach w 2027 r. chciałoby utworzyć to ugrupowanie.
- Najważniejsze pytanie brzmi, dlaczego na dwa lata przed wyborami PiS, którzy ma w sondażach w tej chwili około 20 proc.. poparcia - czyli raczej nie wynika z sondaży, że będzie to partia, która będzie formowała rząd - wybiera sobie kandydata na premiera? Czy to jest tak jak dwa nagie miecze, które chętnie przyjmiemy, żeby były zapowiedzią zwycięstwa? Może tak. Może to jest propaganda sukcesu Jarosława Kaczyńskiego? Skoro mamy kandydata na premiera to znaczy, że wygramy wybory. Może rodzaj tokenu, amuletu? Chociaż Przemysław Czarnek jako amulet to się wydaje dość duży, by go nosić w kieszeni - mówiła w "Poranku TOK FM" filozofka dr Katarzyna Kasia.
Inna rzecz, jak dodała, że Czarnek to gest wykonanym nie tyle w stronę liberałów czy w stronę centrum, tylko w stronę Konfederacji. - On ma zabrać wyborców z prawej strony - dodała w "Poranku TOK FM".
"Odpowiedź na katastrofę sondażową"
Według ostatniego sondażu CBOS (z 12 marca), gdyby wybory parlamentarne odbywały się w pierwszej połowie marca, KO mogłaby liczyć na 29,2 proc. głosów, a PiS na 21,1 proc. Kolejne miejsca z niemal jednakowym poparciem zajęły Konfederacja Wolność i Niepodległość (11 ,1 proc.) oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna (11 proc.).
Także zdaniem Piotra Pacewicza, ogłoszenia kandydata PiS na premiera to "odpowiedź na katastrofę sondażowa". - Jakby w tej chwili wziąć średnią sondażową, to gdyby wybory były dziś to koalicja Obywatelska miałaby 36 proc. i to jest prawie 6 punktów procentowych więcej niż w wyborach 2023 roku. PiS z kolei miałby 25 proc., a pamiętajmy, że prognoza wyborcza zawsze jest trochę wyższa niż średnia sondażowa, bo musimy jakoś uwzględnić osoby niezdecydowane. Czyli to jest 10 punktów procentowych straty. Natomiast Konfederacje razem mają mniej więcej 23 proc. i to jest 16 punktów procentowych zysku. Nikt nigdy nie urósł w takim tempie - wyliczył prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO.
Stąd też, ocenił, pomysł z Czarnkiem "może nie jest zły". - Jakby nie patrzeć to zaklinanie rzeczywistości. A jednocześnie wszyscy o tym mówią, gdzieś tam w podświadomość się wbija, że to kandydat na premiera. Czytaj partia, która wygra wybory - podkreślił rozmówca Aleksandry Karasińskiej.
Wskazał też w tym kontekście na "kalkulację bardziej ogólną, która wskazuje na to, że żyjemy w czasach szalonych". - Anne Applebaum powiedziała kiedyś, że nadszedł czas Rasputinów, czyli wariatów, szaleńców w polityce, a jednocześnie wielkich, silnych facetów, którzy nie mają żadnych hamulców - przypomniał. I przywołał w tym miejscu odpowiedź Czarnka na pytanie, czy nie chce się odchudzić. Ten zapewnił, że dobrze się z tym czuje. - To jest narracja prawicowa, która mówi: Mogę powiedzieć wszystko, wszystko mi wolno powiedzieć i to jest widziane jako wyraz wolności - podkreślił Pacewicz.
- Inna rzecz, że Czarnek będzie też próbował być ludowy i wygadywać bzdury. I tak np. o programie SAFE już mówił, że to "niemieckie chwilówki", co jest nieracjonalne. Ale to i tak nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że mówił głośno, wyraźnie i żeby był chamem, bo teraz nastał czas chamów w polityce - podkreślił na koniec.
Źródło: TOK FM, PAP