Ponad 40 mld euro dla Polski. Pojawił się wątek Ukrainy. "Nie rozumiem oburzenia"
- Mamy szansę na największą część SAFE, bo blisko jedną trzecią. W przypadku kolejnych krajów, to jest m.in. Rumunii, Węgier i Francji, mowa jest już o kwotach poniżej 20 mld euro - mówiła w TOK FM podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Na co dokładnie poszłyby pieniądze?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Polska wnioskuje do KE o dofinansowanie 139 projektów na kwotę 43,7 mld euro;
- "Wszystko wskazuje na to, że 89 proc. środków zostanie w Polsce. A nawet jeśli finalnie nie będzie to 89 proc., a 80 proc. to i tak jest ogromny sukces i absolutne odwrócenie filozofii zakupów wojskowych" - mówiła w TOK FM podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Magdalena Sobkowiak-Czarnecka;
- Jak dodała, Polska będzie współpracować z Ukrainą w ramach SAFE. "Nie rozumiem oburzenia" - podkreśliła w TOK FM.
Komisja Europejska poinformowała w poniedziałek, że otrzymała wnioski od wszystkich 19 państw członkowskich, które biorą udział w programie SAFE. Polska wnioskuje o dofinansowanie 139 projektów na kwotę 43,7 mld euro.
- Mamy szansę na największą część SAFE, bo blisko jedną trzecią. W przypadku kolejnych krajów to jest m.in. Rumunii, Węgier i Francji, mowa jest już o kwotach poniżej 20 mld euro - skomentowała w TOK FM Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Wskazała przy tym, że teraz wnioski państw członkowskich oceni Komisja Europejska, a decyzja będzie znana w ciągu sześciu tygodni.
Przyznała w tym kontekście, że sama jest "jest optymistką". A to tym bardziej - jak mówiła, że Polska na bieżąco konsultowała plan, punkt po punkcie, a także przygotowała listę rezerwową.
- Cała lista, z pełną dokumentacją projektów, mówi aż o 60 mld euro. Zrobiliśmy to dlatego, że jeżeli w ciągu sześciu tygodni komisja powie, że któryś z projektów nie wypełnia kryteriów mechanizmu, to będziemy mogli szybko zaproponować inny projekt, także w pełni udokumentowany - dopowiedziała w rozmowie z Maciejem Kluczką.
"Odwrócenie filozofii zakupów wojskowych"
Na co dokładnie mogłyby trafić środki? Jak zadeklarowała gościni TOK FM, około 40 mln euro miałoby być przeznaczone na sprzęt wojskowy.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka tłumaczyła przy tym, że przyjęto też założenie, że większość pieniędzy zasili polski przemysł. Niewykluczone, jak dodała, że będzie to nawet 89 proc. - A nawet jeśli finalnie nie będzie to 89 proc., a 80 proc., to i tak jest to ogromny sukces i absolutne odwrócenie filozofii zakupów wojskowych. Poprzednicy większość pieniędzy wydawali na zakupy poza Polską i poza Unią. Teraz zgodnie z doktryną Kosiniaka to odwracamy - dopowiedziała w "Poranku TOK FM".
Podkreśliła też, że nie wszystkie pieniądze trafią do PGZ, a wstępne szacunki mówią, że będą one "mniej więcej po połowie będą wydawane w prywatnym i państwowym przemyśle zbrojeniowym".
Dopytywana w tym kontekście o współpracę z Ukrainą, odpowiedziała krótko: "Rozporządzenie SAFE wprost mówi o tym, że Ukraina jest częścią SAFE i kraje członkowskie mają Ukrainę wspierać". - Dlatego nie rozumiem niespodzianki i oburzenia. Po drugie dzisiaj w rozmowach ze stroną ukraińską stawiamy sprawę jasno: "Rozumiemy, że potrzebujecie takiego czy takiego sprzętu, ale chcemy przeniesienia na teren Polski produkcji tego czy tego w ramach pozyskania technologii". Tak te negocjacje chcę poprowadzić, by Polski przemysł zbrojeniowy, a zatem Polacy, byli beneficjentami tej wymiany - podsumowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP