Cała prawda o obronie Jasnej Góry. "Genialny symbol propagandowy"
Na ile polski mit na temat obrony Jasnej Góry pokrywa się z rzeczywistością? Choć dziś wydarzenia sprzed prawie czterech stuleci uchodzą za symbol oporu wobec szwedzkiego najazdu, dla współczesnych im ludzi nie miały od razu takiego znaczenia. Jak mówił w TOK FM dr Sebastian Adamkiewicz z Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, był to "potężny symbol, który pozwolił połączyć katolicyzm z polskością" i odegrał ważną rolę w budowaniu nastrojów antyszwedzkich
- Obrona Jasnej Góry w XVII wieku z czasem stała się jednym z najważniejszych symboli oporu wobec szwedzkiego potopu;
- Jak podkreślał w TOK FM historyk dr Sebastian Adamkiewicz, w czasie samego oblężenia wydarzenie to nie wywołało większego zainteresowania;
- Znaczenie klasztoru urosło dopiero później, gdy stał się symbolem łączącym katolicyzm z polskością i narzędziem budowania nastrojów antyszwedzkich.
Obrona Jasnej Góry w 1655 roku zajmuje szczególne miejsce w polskiej pamięci historycznej. Z czasem stała się jednym z symboli oporu wobec potopu szwedzkiego i wydarzeniem, które w zbiorowej wyobraźni urosło do rangi momentu przełomowego. Historycy od lat próbują jednak oddzielić to, co faktycznie wydarzyło się pod murami klasztoru, od późniejszych interpretacji, literackich obrazów i narodowego mitu.
Dwa ważne powody dla Szwedów
Dlaczego w ogóle doszło do oblężenia? Jak mówił w TOK FM dr Sebastian Adamkiewicz, w filmie "Potop" w reżyserii Jerzego Hoffmana z 1974 roku pada zdanie, że klasztor jasnogórski jest twierdzą. - Faktycznie on nie był zwyczajnym klasztorem, po prostu miejscem sakralnym, ale jedną z twierdz - zaznaczył ekspert z Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Jasna Góra była twierdzą przygraniczną Rzeczypospolitej, położoną w pobliżu granicy ze Śląskiem. Już od lat 20. XVII wieku rozpoczęto jej systematyczną fortyfikację. Z militarnego punktu widzenia była więc obiektem o realnym znaczeniu strategicznym.
Jak wskazał dr Adamkiewicz, drugim, równie ważnym powodem, dla którego Szwedzi chcieli zająć klasztor, była kwestia finansowa. - Klasztor, ze względu na ogromną popularność kultu jasnogórskiego, był po prostu niezwykle zamożnym miejscem. Znajdowały się tam liczne dobra i kosztowności - wyjaśniał.
Wśród badaczy pojawia się hipoteza, że inicjatorem zajęcia klasztoru był szwedzki dowódca Arvid Wittenberg. Jego wojsko odniosło w Rzeczypospolitej szybkie sukcesy, ale państwo szwedzkie zalegało z żołdem. Zdobycie bogatego klasztoru mogło być sposobem na opłacenie żołnierzy.
Co istotne, jeszcze zanim Szwedzi pojawili się pod murami klasztoru, mnisi zdążyli się przygotować. 25 lipca 1655 roku, podobnie jak załogi innych twierdz, paulini otrzymali list od króla Jana Kazimierza z poleceniem przygotowania się do obrony. Najcenniejsze kosztowności, w tym obraz Matki Bożej Częstochowskiej, zostały wywiezione i ukryte. Gdyby więc szwedzkie wojska nawet zdobyły klasztor, mogłyby być bardzo rozczarowane jego zawartością.
Sienkiewicz przesadził, ale "wiara była ogromna"
Najbliższa okolica klasztoru pozostawała pod ogromnym wpływem kultu jasnogórskiego. Jak zauważył historyk w rozmowie z Karoliną Lewicką, choć Henryk Sienkiewicz w "Potopie" "wyraźnie to wyolbrzymił, wiara w cudowną moc obrazu Matki Bożej Częstochowskiej była wówczas ogromna". - Wierzono, że on potrafi przywracać życie. W legendach jasnogórskich pojawiają się nawet opowieści o wskrzeszeniach - opisywał.
To przekładało się na niezwykle wysokie morale obrońców. Szacuje się, że Jasnej Góry broniło około 350 osób, w tym zakonników i żołnierzy. Choć ta liczba wydaje się niewielka, w realiach XVII-wiecznej wojny oblężniczej nie była ona wyjątkowa. Co istotne, jak wskazał Sebastian Adamkiewicz, była to załoga dobrze wyszkolona i zdyscyplinowana.
Ważna postać i fragment listu, który zniknął
Kluczową postacią wydarzeń był przeor klasztoru, zakonnik Augustyn Kordecki. Początkowo próbował on negocjować ze Szwedami, starając się uzyskać gwarancje nietykalności klasztoru.
W jednym z listów do króla Szwecji Karola X Gustawa przeor formalnie deklarował lojalność wobec niego, podobnie jak czyniła to wówczas znaczna część elit Rzeczypospolitej. Gość TOK FM zwrócił uwagę, że później, opisując obronę Jasnej Góry w dziele "Nowa Gigantomachia", przytoczył ten dokument w skróconej wersji, pomijając fragment dotyczący poddańczości wobec władcy szwedzkiego władcy.
Jednocześnie Kordecki stosował sprytną grę na zwłokę. Zwracał uwagę, że królewskie gwarancje dotyczą miasta Częstochowy, a nie samego klasztoru. - To była świadoma strategia. Liczył na zmianę sytuacji politycznej, znał słabości oblegających i miał świadomość, że szwedzkie gwarancje często nie są dotrzymywane - mówił dr Adamkiewicz. Wiedziano już wówczas o grabieży Kalwarii Zebrzydowskiej i mordach dokonanych przez wojska szwedzkie. Obrona stawała się więc jedyną realną opcją.
"Potężny symbol"
W narodowej narracji obrona Jasnej Góry uchodzi za moment, który odmienił losy wojny ze Szwecją. Historycy patrzą na to ostrożniej. W 1955 roku badacz Olgierd Górka sprawdził, jak wydarzenia spod Częstochowy były postrzegane przez współczesnych im ludzi. Ku jego zaskoczeniu okazało się, że nawet w niezbyt odległym Krakowie oblężenie nie wzbudziło większego zainteresowania ani wśród Szwedów, ani wśród ludności polskiej.
- W czasie samego oblężenia znacznie silniej rezonowały zbrodnie popełniane przez wojska szwedzkie w innych częściach Rzeczypospolitej - tłumaczył dr Adamkiewicz. Dodał, że znaczenie obrony Jasnej Góry wzrosło dopiero po jej zakończeniu. Stała się wówczas potężnym symbolem, który pozwolił połączyć katolicyzm z polskością. Fakt, że Szwedzi nie zajęli klasztoru, posłużył się niewątpliwie do tworzenia propagandy powstania antyszwedzkiego - podkreślił gość TOK FM.
Rozmówca Karoliny Lewickiej zwrócił uwagę, że film Jerzego Hoffmana utrwalił wiele obrazów, które z historią mają luźny związek. Jak mówił, słynna scena potężnych kolubryn, przy których Szwedzi śpiewają psalmy, a z murów rozbrzmiewa "Bogurodzica", jest efektowna, ale nie do końca prawdziwa. - To nie były tak ogromne działa, jak w filmie. Była to ciężka artyleria oblężnicza, ale znacznie mniejsza - zaznaczył historyk. Jednocześnie część scen filmowych ma historyczne podstawy. Obrońcom faktycznie udało się uszkodzić i unieszkodliwić część szwedzkich armat, a artyleria jasnogórska prowadziła skuteczny ostrzał. Co ciekawe, sama potyczka nie była szczególnie krwawa. - W XVII-wiecznych wojnach żołnierze częściej ginęli od chorób niż od broni - przypominał dr Sebastian Adamkiewicz.
Legenda obrony Jasnej Góry odegrała jednak ogromną rolę w kolejnych stuleciach. Z czasem stała się jednym z fundamentów obrazu Polaka-katolika, a później ważnym elementem polskiej tożsamości narodowej. Jak wskazał badacz, ogromny wpływ miał na to także Henryk Sienkiewicz, którego powieść była masowo czytana i słuchana przez chłopów i mieszczan, wzmacniając przekonanie, że Jasna Góra uratowała Polskę. - Tożsamość narodowa bardzo często buduje się na poczuciu krzywdy i przeciwstawieniu się wrogowi - podsumował.
Źródło: TOK FM, fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl