Kraków walczy z plagą śmieci. Chcą łapać sprawców "za rękę"
- Mieszkańcy Krakowa od lat zmagają się ze śmieciami zanieczyszczającymi rzekę Prądnik;
- Miasto zamontuje fotopułapki w strategicznych miejscach, aby identyfikować osoby wyrzucające śmieci do rzeki;
- Jak przekazało Radio Kraków, na granicach gmin pojawią się także chwytaki wyłapujące odpady, co pomoże określić źródła zanieczyszczeń.
Rzeka Prądnik przepływa przez gminy ościenne i wpływa do Wisły w Krakowie. Śmieci płynie tak dużo, że tworzą się z nich tamy. - Co roku organizujemy wspólnie z mieszkańcami akcję sprzątania, bo kilogramy, jeżeli nie tony, śmieci zalegają w samej rzece - mówił dla TOK FM krakowski radny Łukasz Maślona.
Fotopułapki na rzece Prądnik. "Wytypowaliśmy już wiele miejsc"
Miasto postanowiło powalczyć ze śmiecącymi i zainwestować w odpowiedni sprzęt. - Wytypowaliśmy już wiele miejsc, w których pojawią się fotopułapki, żeby złapać za rękę tych, którzy wyrzucają śmieci do rzeki zamiast do kontenera - wyjaśnił samorządowiec w rozmowie z reporterką Pauliną Nawrocką.
Pierwsze fotopułapki zostaną zamontowane wokół rzeki Prądnik już w tym tygodniu. Do pomocy przy monitorowaniu włączą się między innymi Wody Polskie i krakowska Straż Miejska. Dokładna lokalizacja urządzeń, z oczywistych względów, nie będzie znana.
Nie tylko Krakowianie śmiecą. Zamontują specjalne chwytaki
Na Prądniku - jak informowało Radio Kraków - pojawią się także specjalne chwytaki, które będą zatrzymywać śmierci płynące z nurtem rzeki. Prawdopodobnie zostaną umiejscowione na granicach gmin. Takie rozwiązanie ma pozwolić ustalić miejsca, w których pojawia się najwięcej zanieczyszczeń.
Wyrżnęli prawie hektar lasu w 'zielonej dzielnicy'. 'To koszmarnie wygląda'
"Praktycznie chyba wszystkie nasze rzeki swoje źródła mają poza granicami miasta. Ujście jest Wiśle, czyli mają 'przejście' przez nasze miasto. Napływ odpadów, zwłaszcza tych butelek PET, szklanych, nie tylko jest wyrzucanych przez mieszkańców Krakowa, ale to spływa też z gmin sąsiednich. Wobec tego nie możemy sobie na to pozwolić, bo wcześniej czy później i tak te odpady trafiają do Wisły" - mówiła cytowana przez Radio Kraków Małgorzata Mrugała, dyrektor Wydziału Środowiska, Klimatu i Powietrza.
Posłuchaj: