,
Obserwuj
Pomorskie

"Kop rozwojowy", który może się zamienić w "policzek"? Pomorze czeka na Sejm i prezydenta

3 min. czytania
09.04.2026 15:24

Po długich latach starań projekt ustawy o związku metropolitalnym w województwie pomorskim został przyjęty przez rząd. Ustawa, która zapewni koordynację rozwoju regionu, transportu publicznego i inwestycji, ma poprawić jakość życia ponad 1,5 mln mieszkańców. Przyszłość aglomeracji zależy teraz od parlamentu i prezydenta.

Aleksandra Dulkiewicz, prezydentka Gdańska
Aleksandra Dulkiewicz, prezydentka Gdańska
fot. Karol Makurat/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakie środki może liczyć metropolia?
  • Co będzie z nich finansowane?
  • O co pomorscy samorządowcy apelują do prezydenta?

Starania o ustanowienie metropolii na Pomorzu trwają od lat. Najpierw w charakterze idei, a od 2011 roku jako Gdański Obszar Metropolitalny a obecnie Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot. To 61 miast, gmin i powiatów woj. pomorskiego, w których mieszka 1,6 mln mieszkańców.

Celem powstania metropolii jest "usprawnienie procesu wykonywania zadań publicznych o charakterze samorządowym, lokalnym, w ściśle określonych obszarach tematycznych". Propozycja - jak czytamy w uzasadnieniu ustawy - nie narusza granic istniejących jednostek samorządu terytorialnego, tworzy natomiast "strukturę zarządczo-koordynacyjną".

Projekt przewiduje m.in., że związek metropolitalny będzie realizował zadania z obszaru polityki rozwoju, kształtowania ładu przestrzennego, publicznego transportu zbiorowego na obszarze związku, mobilności miejskiej, adaptacji do zmian klimatu czy promocji związku i jego obszaru.

Tlen i kopniak do przodu

- Można powiedzieć tak obrazowo, że doszliśmy do ściany, bo już więcej na zasadzie dobrowolnej współpracy nie możemy zrobić - mówiła na czwartkowej konferencji prasowej prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. - Ta ustawa jest nam potrzebna jak tlen do dalszego rozwoju - dodała.

- To, mówiąc kolokwialnie, "kop rozwojowy". Jako metropolia otrzymamy dodatkowe środki już nie do dobrowolną współpracę, a na formalną integrację, na integrację działań, chociażby na tworzenie wspólnego zarządu transportowego - dodawała prezydentka Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim. - W pierwszym roku będzie to 125 mln zł, w kolejnym 250 mln zł i w trzecim roku 500 mln zł - wyliczała.

Docelowo finansowanie ma osiągnąć poziom 0,49 proc. wpływów z podatku PIT.

- To podatki wypracowane w naszych pomorskich powiatach. Te środki pozwolą nam na finansowanie najważniejszych zadań wspólnych - zaznaczał prezes Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot Michał Glaser, nadmieniając, że nie będą to tylko twarde inwestycje. Będzie to cały szereg działań z zakresu promocji zatrudnienia, łagodzenia skutków bezrobocia i aktywizacji zawodowej, prowadzenia centrów usług społecznych, polityki innowacyjnej, wspierania i rozwoju edukacji i szkolnictwa wyższego. Będą również pieniądze na dofinansowywanie badań, rozwój kultury i ochronę dziedzictwa kulturowego obszaru związku metropolitalnego oraz realizacje inwestycji w zakresie gospodarki komunalnej.

Co dalej?

Ustawa metropolitalna wydaje się być projektem, który powinien być wprowadzony ponad politycznymi podziałami, ale warto pamiętać, że już raz otarł się o wejście w życie. Pierwsze prace rozpoczęły się w 2020 r. z inicjatywy Senatu, ale w Sejmie projekt przeleżał w tzw. zamrażarce dwa lata, po czym na początku 2023 r. posłowie zdecydowali o jego odrzuceniu. Teraz teoretycznie powinno być łatwiej, ale znaki zapytania ze strony opozycji już się pojawiają. Pomorski poseł PiS Michał Kowalski powiedział PAP, że decyzję o poparciu ustawy metropolitalnej dla Pomorza uzależnia od szczegółowych zapisów projektu. - Muszę dokładnie przyjrzeć się zapisom tej ustawy, by upewnić się, że przyniesie ona korzyści nie tylko dla tych głównych miast, czyli Gdańska, Gdyni i Sopotu, ale przede wszystkim dla wszystkich mniejszych samorządów. Muszę mieć pewność, że nie zostaną one zepchnięte na drugi plan. Mnie bardzo interesuje, czy tam też trafią środki finansowe na różnego rodzaju infrastrukturę - powiedział polityk.

"Finał wieńczy dzieło"

- To był bój wieloletni, jeśli chodzi o utworzenie metropolii - mówił premier Donald Tusk. - Ma to bardzo bezpośredni wpływ na życie ludzi, to wsparcie państwa, jeśli chodzi o kwestie transportu, zachęty dla gmin wchodzących w skład związków. To wszystko wymagało bardzo dużo pracy i trwało trochę dłużej niż myślałem, ale ważny jest finał, a dobry finał wieńczy dzieło - przekonywał premier.

Jeszcze tylko podpis prezydenta

Sejmowa arytmetyka wskazuje na to, że ustawa metropolitalna przez parlament przejdzie bez większych problemów. Znak zapytania pojawia się, gdy politycy i samorządowcy zaczynają myśleć o ostatnim podpisie w pałacu prezydenckim.

- Myślę, że dla wszystkich jest oczywiste, że tego typu rozwiązania usprawniają życie mieszkańców i nikt nie będzie blokował tej ustawy ani na etapie sejmowym, ani na dalszych etapach procesu legislacyjnego - mówił rzecznik rządu Adam Szłapka.

"Wznieście się ponad podziały"

Przedstawiciele pomorskich samorządów zwrócili się do parlamentarzystów o szybkie procedowanie ustawy, a do prezydenta - o niezwłoczne jej podpisanie. - Metropolia nie jest projektem politycznym. Metropolia jest projektem społecznym i gospodarczym - powiedziała prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim, podkreślając, że decyzja Rady Ministrów to efekt wieloletniej współpracy samorządów. - Mamy taki apel, abyście wznieśli się ponad podziały, bo jest to wszystkim nam bardzo potrzebne - podsumował wójt Sierakowic Mirosław Kuczkowski.

źródło: TOK FM