,
Obserwuj
Pomorskie

Niebezpieczne incydenty przy budowie elektrowni jądrowej. "Pozwólmy pracować służbom"

2 min. czytania
14.04.2026 13:33

Policja nie wyklucza udziału osób trzecich w pożarze maszyn budowlanych wykorzystywanych do budowy drogi w okolicy przyszłej elektrowni jądrowej. Spłonęło tam pięć specjalistycznych pojazdów i - jak się okazuje - nie był to jedyny incydent na placu budowy. Sytuacja jest opanowana i ekipy wróciły do pracy, a sprawę badają służby.

Pożar w Słajszewie na Pomorzu
Pożar w Słajszewie na Pomorzu
fot. Źródło: OSP Sasino

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie incydenty miały miejsce w okolicy elektrowni?
  • Co mówi policja?

- W weekend mieliśmy incydenty, które dotyczyły jednego z naszych podwykonawców. Pożar, spalenie maszyn budowlanych i infrastruktury towarzyszącej. Miało to miejsce z dala od placu budowy, natomiast nasza ochrona to zauważyła i powiadomiła straż pożarną i policję - mówi prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk.

Sprawą zajmują się służby, które starają się ustalić przebieg i okoliczności zdarzenia. Mundurowi nie wykluczają żadnego scenariusza, w tym podpalenia.
- Zlecono działania biegłemu z zakresu pożarnictwa - informuje asp. sztab. Anetta Potrykus z wejherowskiej policji. - Na tym etapie śledztwa nie wykluczamy udziału osób trzecich - dodaje.

Sabotaż?

Głosy, które płyną z sąsiedztwa inwestycji, są niepokojące. Sołtys Słajszewa Michał Milczarek w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedział, że w okolicy inwestycji doszło też do innych niebezpiecznych zdarzeń. - Budka ochroniarza na końcu ulicy Morskiej przy Kanale Biebrowskim została obrzucona kamieniami. W sobotni wieczór na ulicy Morskiej doszło do pożaru przenośnej toalety i zwoju kabla, prawdopodobnie pod światłowód dla przyszłej elektrowni - relacjonował.

O próbie sabotażu inwestycji związanej z przygotowaniami do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej prezes PEJ nie chce mówić. - Pozwólmy pracować służbom aż do ustalenia faktycznych przyczyn tego zdarzenia - ucina Marek Woszczyk. - My jako spółka i jako zarząd deklarujemy, że jesteśmy w pełni do dyspozycji służb i w ogóle administracji, aby pomóc w wyjaśnieniu sprawy - zapewnia.

Harmonogram prac przy budowie drogi w okolicy elektrowni - mimo incydentu - nie jest zagrożony. Podwykonawca był odpowiednio ubezpieczony, a ekipy już wróciły do pracy.

Źródło: TOK FM