Niebezpieczne incydenty przy budowie elektrowni jądrowej. "Pozwólmy pracować służbom"
Policja nie wyklucza udziału osób trzecich w pożarze maszyn budowlanych wykorzystywanych do budowy drogi w okolicy przyszłej elektrowni jądrowej. Spłonęło tam pięć specjalistycznych pojazdów i - jak się okazuje - nie był to jedyny incydent na placu budowy. Sytuacja jest opanowana i ekipy wróciły do pracy, a sprawę badają służby.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie incydenty miały miejsce w okolicy elektrowni?
- Co mówi policja?
- W weekend mieliśmy incydenty, które dotyczyły jednego z naszych podwykonawców. Pożar, spalenie maszyn budowlanych i infrastruktury towarzyszącej. Miało to miejsce z dala od placu budowy, natomiast nasza ochrona to zauważyła i powiadomiła straż pożarną i policję - mówi prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk.
Sprawą zajmują się służby, które starają się ustalić przebieg i okoliczności zdarzenia. Mundurowi nie wykluczają żadnego scenariusza, w tym podpalenia.
- Zlecono działania biegłemu z zakresu pożarnictwa - informuje asp. sztab. Anetta Potrykus z wejherowskiej policji. - Na tym etapie śledztwa nie wykluczamy udziału osób trzecich - dodaje.
Sabotaż?
Głosy, które płyną z sąsiedztwa inwestycji, są niepokojące. Sołtys Słajszewa Michał Milczarek w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedział, że w okolicy inwestycji doszło też do innych niebezpiecznych zdarzeń. - Budka ochroniarza na końcu ulicy Morskiej przy Kanale Biebrowskim została obrzucona kamieniami. W sobotni wieczór na ulicy Morskiej doszło do pożaru przenośnej toalety i zwoju kabla, prawdopodobnie pod światłowód dla przyszłej elektrowni - relacjonował.
O próbie sabotażu inwestycji związanej z przygotowaniami do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej prezes PEJ nie chce mówić. - Pozwólmy pracować służbom aż do ustalenia faktycznych przyczyn tego zdarzenia - ucina Marek Woszczyk. - My jako spółka i jako zarząd deklarujemy, że jesteśmy w pełni do dyspozycji służb i w ogóle administracji, aby pomóc w wyjaśnieniu sprawy - zapewnia.
Harmonogram prac przy budowie drogi w okolicy elektrowni - mimo incydentu - nie jest zagrożony. Podwykonawca był odpowiednio ubezpieczony, a ekipy już wróciły do pracy.
Źródło: TOK FM