Stacje paliw bez alkoholu? "Najbardziej wstrząśnie środowiskiem"
- Krzysztof Brzózka, były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, stwierdził, że sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych to poważny problem;
- Przywołał badania, według których 70 proc. leczących się z uzależnienia kierowców kupowało alkohol na stacjach, a część z nich piło go tuż przed jazdą lub w trakcie prowadzenia auta;
- Brzózka uważa, że konieczne jest wyeliminowanie alkoholu z takich miejsc.
"Rzeczpospolita" ustaliła, że rozpatrywany jest całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. "Jak słyszymy nieoficjalnie, decyzja o wpisaniu ograniczenia do nowelizacji jeszcze w rządzie nie zapadła, ale resort zdrowia poważnie zastanawia się nad takim scenariuszem" - informuje dziennik.
Potrzebne są radykalne kroki
Według Krzysztofa Brzózki, byłego szefa PARPA, sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych jest problemem. Na dowód przytoczył badania przeprowadzone wśród uzależnionych kierowców, którzy są w trakcie leczenia. - Okazało się, że 70 proc. z tych osób kupowało alkohol na stacjach paliw i - co gorsza - 50 proc. z nich wypiło go tuż przed ruszeniem w podróż bądź piło ten alkohol prowadząc auto - powiedział w "Pierwszym programie" Radia TOK FM Brzózka.
Jego zdaniem to jeden z argumentów za likwidacją sprzedaży alkoholu na stacjach paliw. Kolejny, to że kupuje się go tam nie tylko w nocy. Według Brzózki kampanie społeczne o nieprowadzeniu pojazdów pod wpływem alkoholu skierowane do kierowców są nieskuteczne. - Na trzeźwo każdy z kierowców wie, że nie wolno prowadzić będąc pod wpływem. A jednak część z nich wypije, wsiądzie do samochodu i pojedzie. Dlatego organizowanie takiej kampanii mija się z celem - powiedział.
Posłuchaj podcastu!
Dodał, że potrzebne są radykalne kroki. - Jeśli ma być jakiś element wychowawczy w stosunku do kierowców, to chyba najbardziej wstrząśnie środowiskiem, zresztą nie tylko kierowców, wyeliminowanie alkoholu ze stacji paliw - podkreślił.
Zakazać reklam alkoholu?
Były szef PARPA ocenił, że reklama produktów alkoholowych i "tzw. piw 0 proc." powinna być całkowicie zakazana. - W moim przekonaniu to będzie najlepsza edukacja dla nas wszystkich, w tym dla młodych ludzi. Nie pokazujemy alkoholu w okolicznościach, które są prezentowane w tych reklamach. Nawiasem mówiąc, większość z nich łamie ustawę o wychowaniu w trzeźwości - powiedział.
Według Brzózki reklamy produktów alkoholowych tworzą fałszywy przekaz, bo pokazują jak "wspaniale się wypoczywa, jaka to świetna zabawa jest w obecności alkoholu". - Większość młodych ludzi, którzy mają, rzeczywiste problemy psychiczne, jest karmiona informacjami, że sięgnięcie po puszkę piwa czy w skrajnych przypadkach po małpkę, rozwiąże problemy. Nie rozwiąże - podkreślił.
Jak tłumaczył, alkohol sprawi, że przez jakiś krótki czas "świat stanie się trochę, jak ten w reklamach". - Ale konsekwencje takiego rozwiązywania swoich problemów są dramatyczne - powiedział.
Wskazał, że alkohol jest niebezpieczną substancją. Jak mówił, przeprowadzono badania na próbie blisko 300 mln ludzi w 170 krajach, z których wynika, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu.
- Światowa Organizacja Zdrowia to pokazuje, nie ma takiej dawki, nie ma nawet jednego elementu, który powodowałby, że alkohol jest korzystny dla zdrowia. Procesy, które zachodzą w organizmie człowieka, są zakłócane przez obecność alkoholu - powiedział.