Bełchatów czy Konin? W Wielkopolsce wrze po słowach premiera Tuska
Zaczęło się od kilku słów premiera rzuconych na spotkaniu z wyborcami. - Jeśli zapadnie decyzja o drugiej lokalizacji elektrowni jądrowej, to Bełchatów jest na pierwszym miejscu tej listy - powiedział Donald Tusk. W Wielkopolsce zawrzało, bo na energetykę atomową liczy też Konin.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są argumenty Konina w rywalizacji z Bełchatowem o elektrownię?
- Dlaczego koncern KHNP zrezygnował z projektu w Koninie?
- Kiedy może rozpocząć się budowa pierwszej elektrowni atomowej w Polsce?
Budowa pierwszej elektrowni jeszcze się nie zaczęła, budowa drugiej nie jest przesądzona, ale słowa premiera z połowy października i tak wywołały burzę. Urząd marszałkowski zwołał konferencję prasową w Warszawie. - Argumenty są po naszej stronie: mamy urządzenia wyprowadzenia mocy, linie przesyłowe, energetyków i kadry. Również wszelkie pozytywne badania - przekonywał prezydent Konina Piotr Korytkowski (KO).
Pożar usiłował gasić jego partyjny kolega, poseł Jarosław Urbaniak. - To spotkanie było w Piotrkowie Trybunalskim. Jeśli ktoś miał kłopoty z geografią w szkole, to warto spojrzeć do Google Maps. Z centrum Piotrkowa do centrum Bełchatowa jest 29 kilometrów. Na sali byli ludzie z Bełchatowa - tłumaczył wypowiedź premiera na antenie Radia Poznań, sugerując, że szef rządu mógł mieć na myśli listę alfabetyczną.
Czy i gdzie powstanie druga elektrownia?
W Koninie - podobnie jak w Bełchatowie - działa elektrownia konwencjonalna i kończy się wydobycie zasilającego ją węgla brunatnego. Elektrownia atomowa byłaby dla regionu szansą, ale jej budowa nie zacznie się w tej dekadzie. - Myślimy w perspektywie 5, 10, 20 lat - zapewnia członek zarządu województwa wielkopolskiego Jacek Bogusławski (KO). Samorząd w przyszłym roku spodziewa się decyzji o tym, czy i gdzie powstanie druga elektrownia.
Urząd marszałkowski przekonuje, że Konin góruje nad Bełchatowem pod względem warunków hydrologicznych (elektrownia wymaga olbrzymich mas wody do chłodzenia reaktora), a także sejsmicznych (kluczowa kwestia z punktu widzenia bezpieczeństwa zakładu). Na liście miejscowości, które liczą się w wyścigu o atom, są także Kozienice na Mazowszu i Połaniec w województwie świętokrzyskim.
Latem z budowy elektrowni jądrowej w Koninie zrezygnował koncern KHNP, który miał stawiać reaktory wspólnie ze spółką ZE PAK, należącą do jednego z najbogatszych Polaków - Zygmunta Solorza. Koreańska firma wycofała się z naszego kraju najprawdopodobniej w wyniku sporu prawnego z koncernem Westinghouse, który zaangażował się w budowę pierwszej elektrowni na Pomorzu.
W tym miesiącu rząd podjął decyzję o przejęciu od ZE PAK udziałów w spółce-córce, odpowiedzialnej za projekt elektrowni w Wielkopolsce. To oznacza, że jeśli Konin zyska atom, to tylko za sprawą Skarbu Państwa. - Cieszę się, że Polska Grupa Energetyczna ma całość udziałów, będzie decydowała. Ostateczna koncepcja finansowania elektrowni zależy od rządu - komentuje Jacek Bogusławski.
Budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej w Choczewie ma się zacząć za 3 lata. Termin możliwego rozpoczęcia budowy drugiej nie jest znany.
Quiz: Sprawdź, czy jesteś na bieżąco! Quiz o ważnych i ciekawych wydarzeniach minionego tygodnia
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Źródło: TOK FM