,
Obserwuj
Świat

Jeden autobus dziennie. Jak z mapy Polski znikają usługi publiczne

tokfm.pl
2 min. czytania
07.08.2025 18:00
Zlikwidowana przychodnia i jeden autobus dziennie - tak w Polsce lokalnej znikają usługi publiczne. Państwo nie reaguje, od lat przerzucając odpowiedzialność na samorządy. Te mówią wprost: brakuje pieniędzy, a zmiany demograficzne wymuszają cięcia. Gdy mieszkańcy protestują, najczęściej wzruszają ramionami. Bo choć samorządowcy próbują łatać finansowe i organizacyjne dziury, niewiele mogą zdziałać bez pomocy rządu. Na nic zdają się apele o centralną reformę. Czy ten proces da się jeszcze zatrzymać?
|
|
fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Co dzieje się, gdy zamykają jedyną przychodnię w okolicy? Gdy w mieście liczącym 80 tysięcy mieszkańców wciąż nie ma dostępu do kolei, a w szpitalu likwidują oddział neurologii? Dla wielu mieszkańców, zwłaszcza starszych, oznacza to rosnące wykluczenie — brak możliwości leczenia, załatwienia urzędowych spraw czy zrobienia zakupów. Bez samochodu czy smartfona codzienność staje się coraz trudniejsza.

O problemach z dostępem do usług publicznych rozmawiamy z Wojciechem Żołneczko, redaktorem naczelnym portalu Nowiny.pl, który od lat obserwuje i opisuje zmiany zachodzące w śląskich miastach i powiatach. „To dotyka głównie seniorów. Dla nich zamknięcie pobliskiego sklepu to nie jest drobna niedogodność – to ogromna bariera" – mówi Żołneczko w podcaście "Rzeczpospolita Lokalna". 

A samorządy? Liczą straty, dokładają dziesiątki milionów do budżetów i apelują o centralną reformę. Bezskutecznie. Bo choć samorządowcy próbują łatać finansowe i organizacyjne dziury, niewiele mogą zdziałać bez pomocy państwa. „Z pustego i Salomon nie naleje. Sądzimy się z NFZ o nadwykonania, dokładamy do szpitala. Oczekiwania są coraz wyższe, ale samorząd powiatowy nie ma zbyt wielu źródeł dochodów" – dodaje dziennikarz. 

Czy ten proces można odwrócić? O ograniczeniu usług publicznych w mniejszych miejscowościach – w nowym odcinku Rzeczpospolitej Lokalnej. Posłuchaj