Czy to koniec Kościoła, który znamy? Terlikowski: Nie trzeba być wielkim prorokiem, żeby widzieć, jak wiele się zmienia

- Ludzie często mówią: "To przecież był charyzmatyczny ksiądz". To prawda, często ci ludzie wobec innych byli "fantastycznymi urzędnikami kultu", ale niestety prowadzili drugie życie, którego nikt nie widział, i tam wykorzystywali ten swój charyzmat i autorytet do czegoś innego - mówił Tomasz Terlikowski, którego najnowsza książka dotyka problemu nadużyć seksualnych w Kościele katolickim.
Zobacz wideo

"Tylko prawda nas wyzwoli" to najnowsza książka Tomasza Terlikowskiego zawierająca 10 rozmów o kryzysie w Kościele - z publicystami, intelektualistami, teologami i teolożkami. Wśród rozmówców znajdują się: dr Bogdan Stelmach, red. Zbigniew Nosowski, dr Sebastian Duda, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, dr Sabina Zalewska, ks. prof. Andrzej Kobyliński, red. Tomasz Rowiński, dr Cezary Kościelniak, dr Justyna Melonowska oraz osoba skrzywdzona seksualnie przez księdza. Rozmowy łączy diagnoza, że Kościół katolicki przechodzi kryzys związany ze skalą nadużyć seksualnych, których dopuszczali się przedstawiciele tej instytucji.

W rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim w "Godzinie filozofów" Tomasz Terlikowski tłumaczył, że zdecydował się napisać tę książkę, ponieważ miał poczucie, że należy rozmawiać o kryzysie, który obecnie ma miejsce w Kościele. - Tak jak głęboki kryzys w XV i XVI wieku doprowadził do reformacji i kontrreformacji, która głęboko zmieniła Kościół katolicki, mam wrażenie, że w tej chwili dzieje się dokładnie to samo. Od 30-40 lat, kiedy zaczęły wychodzić pierwsze skandale, które na początku ignorowano, mamy do czynienia z bardzo głęboką zmianą - mówił Tomasz Terlikowski.

Według niego, nie chodzi tylko o skandale i ich krycie, ale o władzę i jej zakres w Kościele, o celibat, o przeżywanie kapłaństwa i o rolę kobiet w całej tej strukturze. - W krajach zachodnich, w Niemczech, w USA, we Francji i w Watykanie widać, że ta dyskusja prowadzi do przeformułowania założeń katolickich. Efekt będzie taki, że za lat kilkanaście, kilkadziesiąt będziemy żyć w Kościele, jakiego jeszcze nie znamy. Kroi nam się koniec Kościoła, jaki znamy - mówił filozof.

W Polsce się udaje, na świecie dyskutuje

Według Terlikowskiego polski Kościół katolicki przyjął w większości linię programową, że udajemy, że nic się nie dzieje, a "jeśli nic się nie dzieje i nic się nie zmienia, to każdy, który mówi, że coś się dzieje, musi zostać odrzucony i potępiony". - Naprawdę nie trzeba być wielkim prorokiem, żeby widzieć, jak wiele się zmienia. Wystarczy wyjechać do Niemiec i obserwować, co się dzieje w ramach tzw. drogi synodalnej, wystarczy poczytać amerykańskie pisma katolickie, żeby zobaczyć, jaka ta dyskusja jest szeroka i jak ona daleko sięga - podkreślał gość Tomasza Stawiszyńskiego.

- Jeśli Kościół jako instytucja ewangeliczna ma zachować wiarygodność, to musi mieć twarz skierowaną do ofiar. Nie ma innej opcji - mówił Terlikowski. Publicysta dodał też, że dużym problemem w Polsce jest to, że ludzie przestali ze sobą rozmawiać. - Żeby dobrze ocenić rzeczywistość, trzeba spojrzeć na nią z różnych perspektyw. Ja nie sądzę, żeby wszystkie diagnozy Sebastiana Dudy były słuszne, ale część jest słusznych, nawet jeśli nie zgadzam się z receptami na uzdrowienie sytuacji - mówił autor książki "Tylko prawda nas wyzwoli".

Zmusić Kościół do działania

Według Terlikowskiego jego książka jest zarówno dla niewierzących, którym może pomóc w zrozumieniu, dlaczego katolicy reagują i myślą w pewien konkretny sposób, jak i dla wierzących, którym wyjaśni, dlaczego ofiary nadużyć seksualnych w Kościele zgłaszają się tak późno, co często jest wykorzystywane do obrony sprawców. - Ludzie często mówią: "To przecież był charyzmatyczny ksiądz". To prawda, często ci ludzie wobec innych byli "fantastycznymi urzędnikami kultu", ale niestety prowadzili drugie życie, którego nikt nie widział, i tam wykorzystywali ten swój charyzmat i autorytet do czegoś innego - mówił publicysta.

Terlikowski podkreślił, że wcale nie namawia do czekania, aż Kościół sobie z problemem nadużyć seksualnych poradzi sam. - Jeśli Kościół instytucjonalny nie zostanie zmuszony do działania, to sam nie będzie działał. Najskuteczniejszym sposobem zmuszania Kościoła do działania od jakiegoś czasu są procesy z gigantycznymi odszkodowaniami i protesty wiernych. To się w Stanach sprawdziło i we Francji, i w Irlandii. To jest ta siła, która pchnęła Kościół do zmiany - mówił publicysta.

Pytany o przyczyny, które doprowadziły do kryzysu, Terlikowski wskazał brak mechanizmów kontroli biskupów poza Watykanem, bardzo wysoki autorytet duchownego, który nie był długo kontrolowany, odrzucanie pogłębionego myślenia o ludzkiej seksualności i "napięć, jakie się rodzą między mistyką a płciowością". - Pewne tabu przestały funkcjonować, pewne rzeczy puszczono w sposób wolny. Te tabu, nawet jeśli były nieracjonalne, to one coś chroniły. Kiedy zwolnimy się ze wszystkich tabu, wtedy czasami idziemy za daleko - mówił gość Tomasza Stawiszyńskiego i dodał, że wierzy również w istnienie diabła, który chętnie wykorzystuje różne ludzkie słabości.

Terlikowski podkreślił, że niektórych przyczyn wciąż nie rozumiemy, bo wciąż jesteśmy wewnątrz pewnego procesu oraz wielu rzeczy nie wiemy. Przyznał, że wcześniej zdarzało mu się stawiać proste diagnozy. - Im dłużej siedzę w tym temacie, tym bardziej mam wrażenie, że temat wymaga dalszej analizy mistyki, filozofii, teologii - mówił publicysta.

Posłuchaj całej rozmowy Tomasza Stawiszyńskiego:

DOSTĘP PREMIUM