Karnista o tymczasowym areszcie dla Margot: Sąd powinien uzasadnić ten drastyczny środek

Nie wiemy, jakie konkretne wydarzenia, zachowania zdecydowały o tym, że ten ostateczny środek trzeba było zastosować. Są społeczne odczucia, które mogą sugerować, że jednak nie wszystko w tej sprawie zostało zrobione zgodnie z przepisami prawa - w TOK FM mówił karnista dr Mikołaj Małecki.
Zobacz wideo

Gościem Jakuba Janiszewskiego w "Połączeniu" był karnista dr Mikołaj Małecki, który komentował sprawę dwóch miesięcy aresztu dla aktywistki Margot.

- O dwumiesięczny areszt wnosiła prokuratura i sąd I instancji odmówił przychylenia się do wniosku, w II instancji wniosek uznał. Nie znamy uzasadnienia. Możemy zadawać sobie pytanie: Czy były to środki adekwatne? - przybliżył sprawę prowadzący audycję i pytał: - Czy ta decyzja, którą podjął Sąd Okręgowy w Warszawie, jest zrozumiała dla prawników?

- Nie jesteśmy już państwem praworządnym. To się ujawniło z całą siłą. Nie jesteśmy państwem, w którym o czymkolwiek przesądzają podstawy prawne, ale państwem, w którym wielokrotnie podstawa prawna jest pretekstem do tego, żeby przeprowadzać działania, które są wygodne politycznie - stwierdził dr Małecki.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

O samej decyzji sądu mówił: - Nie poznaliśmy publicznie uzasadnienia tej decyzji, dlatego doszło do eskalacji działań, którą wszyscy obserwujemy. Sąd miał pewne podstawy prawne, żeby powiedzieć dlaczego pewnego konkretnego obywatela pozbawia wolności w ramach tymczasowego aresztowania. Nie zrobił tego.

- Nie wiemy, jakie konkretne wydarzenia, zachowania zdecydowały o tym, ze ten ostateczny środek trzeba było zastosować. Są społeczne odczucia, które mogą sugerować, że jednak nie wszystko w tej sprawie zostało zrobione zgodnie z przepisami prawa. To była odpowiedzialność sądu. Sąd powinien uzasadnić, dlaczego stosuje ten najbardziej drastyczny środek, pozbawiając wolności w postępowaniu przygotowawczym - tłumaczył dalej karnista.

Dziennikarz TOK FM spytał go, w jakich sytuacjach ten środek jest uzasadniony.

- Możliwość utraty osoby podejrzanej z pola widzenia, podejrzenie ucieczki, ukrywania się tej osoby. Np. gdy nie znamy jej tożsamości. Kwestia utrudniania postępowania, np. gdy ktoś mógłby wpływać na zeznania świadków, a dowody są niejasne w tej sprawie. Lub niebezpieczeństwo sprawcy, np, jak grozi mu surowa kara - co najmniej 8 lat - wymienił dr Małecki.

I stwierdził, że nie wie, która z tych przesłanek została zastosowana. Na pewno nie przesłanka surowej kary. Więc albo obawa ucieczki albo jakiegoś bezprawnego wpływania na tok postępowania

Redaktor Janiszewski zauważył jeszcze, że zgodnie z Kodeksem karnym tymczasowe aresztowanie wyjątkowe może nastąpić również wtedy, gdy zachodzi obawa, że oskarżony popełni przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu powszechnemu. - Czy ten punkt można było zastosować? - pytał.

- To wróżenie z fusów. Trzeba by to uprawdopodobnić w konkretnej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby tu dojść do innej sytuacji niż do przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu - odrzekł jego gość. 

- Czyli jeżeli ktoś pisze, że będzie organizował kolejne dzikie akcje i wiadomo, że kolektyw Stop Bzdurom tak zrobi, to czy to może wpłynąć na decyzję sądu? - drążył dziennikarz. 

- Jeśli by sąd uznał, że nie jest to korzystanie z uprawnienia konstytucyjnego do zgromadzeń, również zgromadzeń spontanicznych, jeśli by uznał, że zachodzi obawa udziału w nielegalnym zgromadzeniu lub w czynnym zbiegowisku, mogłaby to by być jakaś przesłanka. Ale sąd powinien wziąć pod uwagę wszystkie przesłanki. Żadna z nich nie powinna o stosowaniu tak drastycznego środka decydować samoistnie. A nie wiemy, na jakiej podstawie sąd zdecydował - podkreślał karnista.

Rozmowa dotyczyła też sprawy szarpaniny z kierowcą furgonetki. Chodzi o wydarzenia z końca czerwca, kiedy to na warszawskim Śródmieściu zaatakowana została furgonetka z homofobicznymi treściami na plandece, a także głośnikiem, przez które nadawane są homofobiczne komunikaty (m.in. "Rafał Trzaskowski wspiera ideologię LGBT i pedofilskie standardy" czy "Lobby LGBT chce uczyć dzieci masturbacji"). Grupa osób zaatakowała kierowcę furgonetki. Przecięto oponę, urwano lusterko i tablicę rejestracyjną. Prokuratura zakwalifikowała to jako występek o charakterze chuligańskim. 

Prawnik mówił, że nie wiemy do końca, jak było, mimo że jest nagranie. - Z tego, co wiemy, nastąpiły lekkie uszkodzenia ciała lub lekkie obrażenia ciała u tego kierowcy. Samo szarpanie się z kimś, to jest naruszenie nietykalności cielesnej, czyn ścigany z oskarżenia prywatnego. Lekki uszczerbek na zdrowiu w świetle przepisów Kodeksu karnego jest również czynem ściganym z oskarżenia prywatnego, więc w tego typu sprawach, gdyby nawet doszło do tych czynów, to nie jest na pewno przesłanka do tymczasowego aresztowania - tłumaczył gość TOK FM. Dodał, że musiało na pewno chodzić o coś więcej. I że tak samo uszkodzenie mienia to nie jest jakiś czyn drastyczny, zagrożony surową karą. Do pięciu lat pozbawienia wolności grozi za uszkodzenie cudzej rzeczy ruchomej. Więc to też nie jest czyn, który uzasadniałby tymczasowe aresztowanie.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM