Kobiety chcą skarżyć Polskę za wyrok TK w sprawie aborcji. "To precedensowa sprawa"

Ruszyła akcja Skarga Kobiet polegająca na zachęcaniu do wysłania do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka formalnej skargi na działania Polski w sprawie zmian prawa aborcyjnego. - Chcemy nadać kobietom sprawczość. To odbicie naszej walki po ogłoszeniu wyroku TK - mówiła w TOK FM Krystyna Kacpura.
Zobacz wideo

Przypomnijmy krótko, Trybunał Konstytucyjny pod kierownictwem Julii Przyłębskiej 22 października wydał orzeczenie, zgodnie z którym usunięcie ciąży z powodu ciężkich wad płodu jest niezgodne z konstytucją. Tym samym zaostrzył już i tak surowe prawo aborcyjne w naszym kraju. Wyrok wywołał masowe protesty w całym kraju. Teraz powstaje kolejna inicjatywa mająca na celu zachęcanie kobiet do wysyłania skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Jak wysłać skargę? Na stronie internetowej skargakobiet.ue znajduje się formularz z dokładną instrukcją. Należy go wypełnić, wydrukować i wysłać do Strasburga.

Formularz z instrukcją znajduje się na stronie internetowejFormularz z instrukcją znajduje się na stronie internetowej skargakobiet.eu

Jak mówiła w TOK FM Krystyna Kacpura, dyrektorka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, skarga jest odpowiedzią na inicjatywę obywatelską. Już kilka tygodni temu taka inicjatywa powstała, gromadziła wokół siebie tysiące kobiet, ale nie proponowała żadnego prawnego rozwiązania. - Musiałyśmy zagospodarować jakoś tę prawną stronę i wspólnie z bardzo zaangażowanymi społecznie i znakomitymi prawniczkami, które mają niezwykłe doświadczenie, rozpoczęłyśmy tę akcję - powiedziała.

- Wyrok Trybunału Konstytucyjnego to ostateczna instancja (…), wiec pozostał nam jedynie Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. I to jest skarga o naruszenie praw gwarantowanych przez Europejską Konwencję Praw Człowieka, która obowiązuje w Polsce - wyjaśniała Kacpura.

Jak dodała, każda kobieta w wieku reprodukcyjnym, która może zajść w ciążę, jest potencjalną ofiarą wyroku Trybunału z 22 października i taka osoba może wspomnianą skargę wysłać. W skardze należy opisać swoją sytuację - to znaczy wskazać, w jaki sposób na nas bezpośrednio wpłynęło orzeczenie TK.

- Na przykład do nas zgłosiły się trzy kobiety, które w związku z wyrokiem z 22 października zmieniły swoje plany życiowe. (...) Zdecydowały, że zrezygnują z macierzyństwa, ponieważ macierzyństwo w takiej sytuacji stanowi ryzyko dla ich zdrowia i życia, i tego ryzyka nie chcą podejmować. Choć żadna z nich nie potrzebowała w tym konkretnym czasie prawa do usunięcia ciąży, to jednak wszystkie poszkodowane są wyrokiem TK i takich jak te trzy osoby jest w Polsce znacznie więcej - wskazywała Krystyna Kacpura.

Są także kobiety, które zaszły w ciążę i okazało się, że ciąża ta jest obarczona wadami embriopatologicznymi. Jak przekonywała rozmówczyni Anny Piekutowskiej, kobiety te przeszły przez naprawdę kamienistą drogę, żeby wyegzekwować wciąż obowiązujące w Polsce prawo, ponieważ mimo braku publikacji orzeczenia TK, wiele szpitali zaprzestało wykonywania zabiegów aborcji.

"To precedensowa sprawa"

Mecenas Monika Gąsiorowska, która współtworzyła uzasadnienie do omawianej skargi zwracała z kolei uwagę, że opiera się ono "przede wszystkim na tym, że żyjemy w niepewności prawnej, bo nie wiemy kiedy ten wyrok zostanie ogłoszony i czy w ogóle tak się stanie".

- Trudno powiedzieć, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka się zachowa, ale skargą musi się zająć. Zajmuje się każdą skargą, która do niego wpływa. Natomiast różne są losy tych skarg i różne decyzje Trybunał wydaje - powiedziała prawniczka. - Istotne jest to, że skarga dotyczy osób, które czują się zagrożone sytuacją wywołaną przez samo orzeczenie, ale też przez brak publikacji i cały zamęt, który powstał na skutek tej sytuacji - dodała.

Jeśli chodzi o same procedury, mecenas Gąsiorowska wskazywała, że kobiety, które zdecydują się wysłać skargę, nie będą musiały jechać do Strasburga, ponieważ procedura przed Trybunałem "jest pisemna". - Postępowanie rozpoczyna właśnie skarga. Potem Trybunał przystępuje do sprawdzenia, czy jest ona kompletna, czy są wszystkie dokumenty, czy jest podpisana i czy są spełnione podstawowe warunki dotyczące kompletności skargi (...). I potem przystępuje do merytorycznego rozpoznania - dodała.

- Na pewno skarga kobiet jest sprawą precedensową. Trybunał z takimi skargami nie ma często do czynienia, ale to nie znaczy, że nie ma pozytywnych perspektyw - zaznaczyła prawniczka. - Wszystko zależy od tego, w jaki sposób Trybunał odczyta ten stan zagrożenia i związek potencjalnej ofiary ze stanem, który został prawnie wykształcony przez to wydarzenie z października ubiegłego roku - dodała.

Prowadząca audycję Anna Piekutowska zwróciła uwagę, że formularz znajdujący się na stronie skargakobiet.eu na pierwszy rzut oka wydaje się dość skomplikowany i może zniechęcać. Krystyna Kacpura nadmieniła jednak, że na tej samej stronie znajduje się bardzo dokładna instrukcja dotycząca tego, jak wypełnić i jak wysłać dokument. 

Dopytywana, po co masowy charakter całej akcji (czy nie wystarczyłoby, aby skargę wysłała jedna osoba bądź organizacja) - wskazała, że celem było także to, by "nadać kobietom sprawczość". - Masowość ma zawsze odbicie w działaniu. To odbicie naszej walki po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o to, żeby zrobiły to kobiety, bo to ich właśnie dotyczy - powiedziała.

DOSTĘP PREMIUM