Czy można powiedzieć, że wyrok ws. aborcji nie obowiązuje? Adam Bodnar wyjaśnia wątpliwości

- Brak dostępności do legalnej aborcji najbardziej uderza w kobiety niezamożne. - W te, które nie mają środków, by wyjechać do Czech, Słowacji, Niemiec czy do Szwecji, bo dla nich wyzwaniem jest przeżycie do końca miesiąca - mówił w TOK FM prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich.
Zobacz wideo

Prowadząca audycję Karolina Lewicka zaczęła od pytania o zachowanie policji podczas czwartkowego protestu przeciwko zaostrzaniu aborcji. Zauważyła, że choć tym razem funkcjonariusze nie użyli gazu, to otoczyli demonstrujących w tzw. "kotle" i legitymowali do 3 nad ranem.

- Mamy konstytucyjne prawo do pokojowego i spontanicznego protestu. Jeśli ten protest nie przybiera gwałtownego charakteru, to policja nie powinna podejmować działań, które zmierzają do jego eskalacji, ale powinna się temu protestowi przyglądać - skomentował prof. Adam Bodnar. - Jeśli są podejmowane działania typu "kotły", wyciąganie ludzi i wywożenie ich na posterunki, to wszystko zmierza do tego, by wykorzystywać protest do osiągnięcia innych celów, na przykład do straszenia obywateli, by nie angażowali się w tego typu działania - dodał.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

"Ten wyrok będzie w prawnym krwioobiegu"

Wyrok upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego został opublikowany w środę chwilę przed północą. Dzień później swoje oświadczenie w tej sprawie wydał Rzecznik Praw Obywatelskich, który pisze następująco: "Wyrok z momentem publikacji w Dzienniku Ustaw usuwa jedną z podstaw legalnej aborcji z systemu prawnego, a to ma określone konsekwencje prawnokarne. Dotychczas legalnie wykonywane zabiegi staną się penalizowane karą pozbawienia wolności oraz będą ścigane przez prokuraturę".

- Napisałem to w taki sposób, aby odnieść się do dyskusji, która powstała zaraz po opublikowaniu wyroku, że jest to wyrok nieistniejący, nie będzie miał skutków i nie będzie obowiązywał - wyjaśniał w TOK FM Bodnar.

Jak dodał, takie hasła "pięknie brzmią na poziomie wypowiedzi o charakterze publicystycznym czy politycznym", ale jeśli wyrok został opublikowany w Dzienniku Ustaw, to powoduje, że "określonego przepisu w tym przypadku nie ma". - A jeśli nie ma i podejmuje się działania, które przekraczają obowiązujące prawo, to wtedy prokurator ma jasną drogę do tego, by podejmować działania prawne wobec osób przekraczających granice prawa. W tym wypadku ma otwartą drogę do karania lekarzy, którzy będą wykonywać niezgodne z prawem zabiegi przerywania ciąży - dopowiedział.

Bodnar przyznał też, iż jest przekonany, że jeżeli gdzieś zabieg aborcji na podstawie "starego" przepisu zostanie wykonany, to organizacje typu Ordo Iuris, które dążyły do zmiany prawa, będą szybko o tym wiedziały i równie szybko powiadomią śledczych. 

Debata o aborcji w Polsce nie zniknie

Dopytywany o konsekwencje, jakie wywoła wyrok TK, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę, że brak dostępności do legalnej aborcji najbardziej uderza w kobiety niezamożne. - W te, które nie mają środków, by wyjechać do Czech, Słowacji, Niemiec czy do Szwecji, bo dla nich wyzwaniem jest przeżycie do końca miesiąca - mówił.

Jego zdaniem należy też spodziewać się tego, że za chwilę pojawią się postępowania dotyczące Polski przed międzynarodowymi instytucjami, na przykład Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Bodnar przekonywał, że debata o aborcji w Polsce "na pewno się nie zakończy, ale będzie kontynuowana na arenie międzynarodowej". - Już teraz jest wielkie zainteresowanie tym, co się w Polsce dzieje i dlaczego tak się dzieje, bo te przepisy [wprowadzone wskutek wyroku TK - red.] dalece odbiegają od przepisów w innych państwach europejskich - powiedział.

- Jeśli myślimy jednak, że postępowania międzynarodowe doprowadzą do zmiany tego, co dzieje się w kraju, to tak się nie stanie. To wciąż będzie należało do decyzji polskiego prawodawcy i myślę, że prędzej czy później będzie musiał znów zmierzyć się z tym problemem - przewidywał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM