advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Czy można zablokować tekst przed publikacją? Prawniczka tłumaczy, czym jest SLAPP

tokfm.pl
3 min. czytania
27.04.2026 21:41

- Jest to co najmniej dziwne. Z punktu widzenia orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie powinno się blokować, albo z bardzo dużą ostrożnością należy blokować, wypowiedzi zanim one w ogóle trafią do odbiorcy - tak decyzję sądu ws. tekstu Magdaleny Rigamonti w Onecie komentowała w TOK FM dr. Dominika Bychawska-Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. 

Magdalena Rigamonti
Magdalena Rigamonti
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co to są SLAPP-y?
  • Czy Polska ma ustawę w tej sprawie?

Magdalena Rigamonti, dziennikarka portalu Onet, poinformowała, że sąd zakazał jej wypowiadania się przez rok o Joannie Krauze de Lendorff (wcześniej nosiła nazwisko Kos-Krauze). Mimo to w poniedziałek Rigamonti  opublikowała tekst, w którym opisała zachowania, jakich znana reżyserka miała się dopuszczać na planie filmu "Ptaki śpiewają w Kigali".

Co grozi Onetowi za publikację tekstu o Joannie Kos-Krauze?

Zdaniem dr. Dominiki Bychawskiej-Siniarskiej, ekspertki Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rady Europy pozew Joanny Krauze de Lendorff to SLAPP (z ang. Strategic Lawsuit Against Public Participation).

- Procedura formalna, która tu się zadziała, to powódka zwróciła się do sądu o tzw. zabezpieczenie powództwa i sąd zakazał w tym zabezpieczeniu pisania przez panią redaktor Magdalenę Rigamonti przez rok na temat powódki - tłumaczyła w rozmowie z Adamem Ozgą w "TOK360".

Jak powiedziała ekspertka, "złamanie tego zabezpieczenia może rodzić dalsze konsekwencje". - Nie wiem, czy sąd zastrzegł, że za każde naruszenie będzie należne np. dodatkowe odszkodowanie czy jakaś kara, bo tak się zdarza. Czy też po prostu to będzie grało, brzydko mówiąc, na niekorzyść w dalszym postępowaniu o ochronę dóbr osobistych - że pomimo nakazu sądu czy zakazu publikacji ten materiał ujrzał światło dzienne - powiedziała Bychawska-Siniarska.

Redakcja poleca

Czym jest SLAPP?

Prawniczka wyjaśniła, że SLAPP-y to takiego rodzaju postępowania, "które godzą w debatę publiczną, które próbują uciszyć niewygodne głosy, które ujawniają pewne informacje w ramach szeroko pojętego interesu publicznego". - To też postępowania, w którym wykorzystuje się pewną nierównowagę stron, gdzie żąda się bardzo wysokich kar finansowych i gdzie może dochodzić na wczesnym etapie do daleko idących zabezpieczeń - powiedziała.

- Tu, patrząc na to co zrobił sąd, jest to co najmniej dziwne z punktu widzenia orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który mówi, że nie powinno się blokować, albo z bardzo dużą ostrożnością należy blokować, wypowiedzi zanim one w ogóle trafią do odbiorcy - oceniła.

Prawniczka zwróciła jednak uwagę, że mało sędziów w Polsce umie postępować z tego typu sprawami, bo nie mamy jeszcze ustawodawstwa na temat SLAPP-ów. - Pełnomocnicy muszą więc opierać się na dyrektywie (Unii Europejskiej - przyp. red.), która już obowiązuje, na rekomendacjach Rady Europy, ale nie mają naszej ustawy i my jako społeczeństwo obywatelskie na taką ustawę czekamy - powiedziała.

Redakcja poleca

Jak mówiła, dyrektywę unijną w tej sprawie musimy "transponować do 7 maja". - Przewiduje ona, że w razie gdyby sąd uznał, że to jest postępowanie typu SLAPP, może na bardzo wczesnym etapie takie postępowanie oddalić, może też nałożyć karę na kogoś, kto do takiego nadużycia prawa do sądu doprowadza, przerzuca też koszty postępowania na powoda - podkreśliła.

Dodała, że jest projekt ustawy, która ma wprowadzać tego rodzaju gwarancję do naszego systemu prawnego. - Tylko, że ten projekt utknął w rządzie i na razie nie wiemy, kiedy zostanie przedstawiony parlamentowi - skwitowała.

Źródło: TOK FM, Onet.pl, fot.