"Może myślą, że się przestraszę i założę pokutny worek". Prokurator Katarzyna Kwiatkowska o pozwie przeciwko niej

Prokuratura Krajowa żąda 250 tysięcy złotych zaośćuczynienia na rzecz Caritasu i oficjalnych przeprosin od prokurator Katarzyny Kwiatkowskiej. Powód? Wywiad, którego udzieliła pani prokurator, a który PK uznaje za "insynuacje". - Ten pozew absolutnie nie spowoduje, że zrezygnuję ze swoich działań. Wprost przeciwnie - mówi w rozmowie z TOK FM Kwiatkowska.
Zobacz wideo

Chodzi o wywiad udzielony w styczniu "Gazecie Wyborczej" przez Katarzynę Kwiatkowską, prokurator z 30-letnim stażem w zawodzie, prezeskę Stowarzyszenia Prokuratorów "Lex Super Omnia". Prokuratura Krajowa uznała, że słowa, które padły - godzą w jej dobre imię. Stąd pozew cywilny. Zdaniem Prokuratury Krajowej, rozmowa zawierała "insynuacje, że kierownictwo Prokuratury Krajowej dopuszcza się przestępstw i innych naruszeń". Dlatego PK chce wpłaty 250 tysięcy zł na Caritas i oficjalnych przeprosin.

Katarzyna Kwiatkowska o pozwie dowiedziała się dwa dni temu od dziennikarza Oko.press, który jako pierwszy o tym napisał. Prokurator od trzech miesięcy pracuje w delegacji, w Golubiu-Dobrzyniu, prawie 200 kilometrów od warszawskiego domu. Została "zesłana" i zarówno ona, jak i wielu innych prawników odbiera to jako szykanę za to, że otwarcie i wprost mówi o tym, co się aktualnie dzieje w prokuraturze. Do Golubia-Dobrzynia nikt jej pozwu nie przesłał. - Przecież prokurator krajowy dokładnie wie, gdzie przebywam, bo sam mnie delegował - mówi Katarzyna Kwiatkowska.

Jak dodaje, pozwu się spodziewała, bo jej przełożeni zapowiedzieli to już kilka tygodni temu. Kwota, której się domagają? Pani prokurator uważa, że jest kosmiczna. Procesu jednak się nie obawia, stwierdza, że będzie ciekawy. W jego trakcie powie wszystko, co wie o działaniach prokuratury w ostatnich latach. A - jak sama przyznaje - wie dużo. - Ten pozew absolutnie nie spowoduje, że zrezygnuję ze swoich działań. Wprost przeciwnie. Działania podejmowane przez prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego mają charakter typowo emocjonalny - mówi. 

- Pan prokurator, w mojej ocenie, już nie panuje nad swoimi emocjami i nerwami, w związku z tym każda krytyczna wypowiedź na temat czy funkcjonowania prokuratury, czy też jego samego powoduje wybuch dużych emocji. A emocje zawsze wykluczają racjonalne myślenie - kontynuuje. - Być może pan prokurator myśli, że ja się przestraszę, że zamknie mi usta, że założę pokutny worek i złożę mu hołd. W tej chwili żartuję, ale mówiąc bardzo poważnie, czekam na proces. I liczę też na konstruktywne przygotowanie się do niego strony przeciwnej, bo ja na pewno będę przygotowana, łącznie z moimi kolegami i koleżankami ze Stowarzyszenia "Lex Super Omnia" - dodaje pani prokurator.

W trakcie procesu m.in. trzeba będzie ustalić, czy pani prokurator została pozwana jako Katarzyna Kwiatkowska zupełnie prywatnie, czy też jako szefowa prokuratorskiego stowarzyszenia. - Będzie to również dyskusja prawna na temat tego, czy naruszyłam dobra osobiste pana Święczkowskiego czy Prokuratury Krajowej. Ja uważam, że niczyich dóbr osobistych nie naruszyłam - tłumaczy.

"Dążenie do ograniczenia krytyki na koszt podatnika"

- Ten pozew to oczywiście dążenie do ograniczenia krytyki na koszt podatnika. Ma to wywołać efekt mrożący i strach przed formułowaniem negatywnych ocen. Działanie mieści się jednak w ogólnym postrzeganiu rzeczywistości i swojej władzy przez kierownictwo prokuratury. I w tym aspekcie nie zaskakuje - mówi Jarosław Onyszczuk, prokurator również "zesłany" na delegację wiele kilometrów od domu, bo z Warszawy do Lidzbarka Warmińskiego.

"Katarzyna nie będzie szła sama !!! Staniemy obok Niej !!!" - napisała na Twitterze inna prokurator, Katarzyna Szeska. - Postępowania dyscyplinarne, akty oskarżenia, karne delegacje a teraz to. Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski nie ustaje. Następne w kolejności przymusowe obozy reedukacyjne? - dodała z kolei w swoim wpisie na Twitterze prokurator Ewa Wrzosek. Ciekawy, ironiczny wpis zamieścił też w tej sprawie na znanym wśród prawników blogu jeden z sędziów. "Na Białorusi, w Rosji, w Chinach taką sprawę obrażona i skrzywdzona Prokuratura Krajowa pewnie by wygrała, w Polsce raczej nie wygra" - czytamy. 

DOSTĘP PREMIUM