Nowe informacje ws. wypadku autokaru na Węgrzech. "Niektórzy dowiedzieli się najgorszego"
Dwie osoby walczą o życie po wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Medycy mają zdecydować w poniedziałek, kto z poszkodowanych będzie mógł już wrócić do Polski. - Część z rodzin przyjechała do swoich bliskich, żeby ich wesprzeć. W Miszkolcu zjawiło się też dużo rodzin, które brały udział w identyfikacji ciał. Niektórzy dowiedzieli się najgorszego - relacjonował w TOK FM reporter Radia Zet Jan Kielak.
12 osób zginęło w nocy z soboty na niedzielę w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. 10 jest ciężko rannych. Wracający z pielgrzymki do bośniackiego Medjugorje pojazd wypadł z autostrady.
- Dziewięć osób jest w szpitalu, dwie na intensywnej terapii wciąż walczą o życie. To są dane na wczoraj, dziś rano szpital jeszcze nie poinformował nas o tym, co działo się w nocy - relacjonował z węgierskiego Miszkolca w "Pierwszym programie" Jan Kielak, reporter Radia Zet.
Polscy urzędnicy i medycy mają w poniedziałek odwiedzić wszystkie szpitale w czterech miastach, do których trafili ranni. Medycy mają ocenić stan zdrowia w kontekście ewentualnego transportu do kraju. Jak przekazał w TOK FM rzecznik rządu, pierwsze osoby prawdopodobnie dziś będą mogły wrócić do kraju.
Wypadek autokaru na Węgrzech. "Wszyscy są w szoku"
Gość Wojciecha Muzala mówił, że są "wstrząsające historie". - Część z rodzin przyjechała do swoich bliskich, żeby ich wesprzeć, w Miszkolcu zjawiło się też dużo rodzin, które brały udział w identyfikacji ciał. Niektórzy dowiedzieli się najgorszego - dodał.
- Wszyscy tutaj cały czas są w szoku, starają się zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło - zaznaczył Kielak.
Źródło: TOK FM