Kościół sprzedał grunt, ruszyły eksmisje na Osiedlu Maltańskim. "Szarpali, popychali"
Policja, protestujący mieszkańcy, przepychanki i wyciąganie siłą przeciwników eksmisji. W Poznaniu doszło do pierwszej eksmisji na Osiedlu Maltańskim, choć kuria archidiecezjalna zapewniała, że do takich działań nie dojdzie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wydarzyło się w minioną środę na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu?
- Czego dotyczy spór ws. osiedla maltańskiego?
- Komu poznańska kuria sprzedała grunt, na którym stoją domy Osiedla Maltańskiego?
Doszło do pierwszej eksmisji na słynnym poznańskim Osiedlu Maltańskim. Choć - jak przypomniała poznańska "gazeta Wyborcza", prawnik Archidiecezji Poznańskiej zapewniał, że eksmisji mieszkańców nie będzie. "W środę na osiedle Maltańskie weszli komornik i policjanci w bojowym rynsztunku. Szarpali mieszkańców, popychali dziennikarzy. Wyrzucili 45-letniego Krzysztofa" - czytamy.
Chodzi o eksmisję 45-letniego Krzysztofa Obsta, któremu w zamian obiecano "opłacony na rok pokój w hotelu". Mężczyzna nie przyjął tej propozycji. W czasie eksmisji doszło do przepychanek. "Bronisława Waszkiewicz, prezeska Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, broni dostępu do drzwi. Trzyma się klamki i nie chce odejść. Policjanci chwytają ją za ręce i odciągają" - poinformowała poznańska "GW".
Poznań. Kościół, osiedle i ludzie, którzy nie chcą opuścić domów
O sprawie Osiedla Maltańskiego wielokrotnie informowaliśmy. Wszystko zaczęło się w 2024 roku. To wtedy Kościół ogłosił, że chce odzyskać grunty, na którym w czasach PRL-u zbudowano domy. Mieszkańców poinformowano wtedy, że mają się wyprowadzić do końca roku.
- Mam 71 wiosen. Wybudowałam tu duży ekologiczny dom. Chce tu zostać. Wszyscy włożyliśmy w te domy masę serca i pieniędzy. My, starzy, chcemy umierać w domach, które kochamy, a nie pod mostem - mówiła wtedy reporterowi TOK FM pani Barbara.
- Mam 1900 złotych emerytury, to gdzie ja pójdę? - pytał na początku 2025 roku pan Jan.
Mieszkańcy osiedla w marcu 2025 roku zorganizowali protest. Jedna z mieszkanek powiedziała wtedy, że czuje się oszukana przez władze miasta. - Bo przez lata miasto pobierało od mojej rodziny podatek od nieruchomości, potwierdzając w ten sposób własność obiektu. Teraz prezydent Jacek Jaśkowiak odwraca się plecami i mówi, że to nie jego sprawa - argumentowała pani Patrycja.
Sprawa Osiedla Maltańskiego
Teren, na którym powstało Osiedle Maltańskie, od XII wieku należał najpierw do zakonu Joannitów, a potem parafii św. Jana Jerozolimskiego. Przed wojną został udostępniony niezamożnym osobom, by mogły uprawiać tu warzywa i owoce. Po wojnie komunistyczne władze bezprawnie przejęły teren i utworzyły tam ogródki działkowe. 30 lat temu ogródki zostały wykreślone z rejestru. Od lat większość umów dzierżawy była przedłużanych okresowo z zastrzeżeniem, że prędzej czy później nadejdzie moment, że trzeba będzie się wyprowadzić.
Kościół wypowiedział mieszkańcom umowy dzierżawy, sprzedał ziemię deweloperowi. Jak informowała "GW", firma kupiła grunt za 421 mln złotych.
Jak oceniła w TOK FM posłanka Razem Marcelina Zawisza, "kuria postanowiła sprzedać teren z 'wkładką mięsną', ignorować fakt, że oni tam mieszkają od lat i że są procesy sądowe, które dotyczą części terenu".
Źródło: TOK FM, Wyborcza.pl