Wypadek na Węgrzech, śledczy sprawdzą czarną skrzynkę. Tak firma wypadła we wcześniejszych kontrolach
Inspekcja drogowa przeprowadzi kontrolę przewoźnika, którego autokar miał wypadek na Węgrzech. - Będziemy dokładnie weryfikować wskazania tachografów autobusów, które mają ważną licencję. Będziemy dokładnie sprawdzać kierowców - zapowiedział w TOK FM zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego Marek Konkolewski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co dzieje się ws. wypadku polskiego autokaru na Węgrzech?
- Co wykazały kontrole przewoźnika w przeszłości?
W niedzielę około godz. 1 doszło do wypadku polskiego autokaru na autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezoekeresztes na północnym wschodzie Węgier. Podróżowało nim 59 obywateli Polski. Wskutek zdarzenia 12 osób zginęło, 10 trafiło w bardzo ciężkim stanie do szpitali na Węgrzech, a pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia. Wszystkie ofiary śmiertelne to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego. Większość podróżnych pochodziła z Podkarpacia. Kierowca autobusu został zatrzymany przez policję, która - według udzielonych w poniedziałek informacji - planuje postawić go przed sądem we wtorek. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że zasnął w trakcie jazdy.
Pierwszy transport Polaków poszkodowanych w wypadku odbędzie się w poniedziałek wieczorem z międzylądowaniem w Rzeszowie i obejmie około 20 osób.
Co jeszcze dzieje się w sprawie?
- Polscy prokuratorzy czekają na dokumenty od policji, od śledczych z Węgier na temat ustaleń przyczyny tej katastrofy w ruchu lądowym - mówił w "TOK 360" Marek Konkolewski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Jak dodał, pasażerowie, kiedy dojdą do siebie, zostaną przesłuchani jako świadkowie w sprawie.
Śledczy sprawdzą też tzw. czarną skrzynkę, czyli cyfrowy tachograf autokaru. Ustalą, z jaką prędkością się poruszał i jaki był czas pracy kierowców, w tym czy zachowano obowiązkowe przerwy. - Trzeba dać trochę czasu śledczym, muszą mieć dużo spokoju, a nie działać pod wpływem presji czasu, kamer telewizyjnych, mikrofonów radiowych. Tym bardziej, że na efekty postępowania czekają rodziny poszkodowanych - mówił gość Wojciecha Muzala.
Konkolewski podkreślił, że firma transportowa, do której należał autokar, jest znana ITD. Od 2020 roku przeprowadzono 11 kontroli jej pojazdów. Jedna kontrola zakończyła się mandatem 1 tys. zł za brak "wykresówek" podczas kontroli, a jedna wszczęciem postępowania w związku z naruszeniem czasu pracy kierowcy. Dziewięć kontroli nie wykazało uchybień. Autokar, który uległ wypadkowi, również był kontrolowany; obyło się bez uwag.
Zastępca GITD poinformował też, że jego urząd polecił Wojewódzkiemu ITD przeprowadzenie kompleksowej kontroli przewoźnika. - Inspektorzy będą musieli dogadać się z prokuraturą, która prowadzi śledztwo. A to dlatego że dwa organy kontroli nie mogą prowadzić kontroli w firmie w tym samym czasie - podkreślił gość TOK FM.
Zastrzegł przy tym na koniec, że będzie to kontrola kompleksowa. Będzie dotyczyła nie tylko wymaganej dokumentacji. - Będziemy dokładnie weryfikować wskazania tachografów autobusów, które mają ważną licencję. Będziemy dokładnie sprawdzać kierowców. Przy czym tachografy będą sprawdzane z całego roku. Przed nami długa, żmudna praca - podsumował Konkoloewski.
Źródło: TOK FM