Afera Pegasusa. Hermeliński: Wybory w 2019 roku, choć nie były sfałszowane, nie były uczciwe

Zdaniem byłego szefa Państwowej Komisji Wyborczej Wojciecha Hermelińskiego, inwigilowanie senatora Krzysztofa Brejzy, który kierował sztabem wyborczym KO, mogło "zniekształcić" wynik wyborów.
Zobacz wideo

Wojciech Hermeliński uczestniczył w obradach senackiej komisji, która bada przypadki nielegalnej inwigilacji przy użyciu Pegasusa.

Szef komisji Marcin Bosacki (KO) nawiązał w swym pytaniu do informacji pochodzących od senatora KO Krzysztofa Brejzy, który kierował sztabem Koalicji Obywatelskiej przed wyborami parlamentarnymi w 2019 r. Brejza mówił m.in., że ataki na jego telefon pokrywają się z ważnymi wydarzeniami związanymi z kampanią wyborczą i w tym czasie z jego aparatu ściągano duże ilości danych. Bosacki zapytał Hermelińskiego, czy jego zdaniem działania służb mogłyby mieć wpływ na ocenę przebiegu wyborów i ich uczciwości przez Sąd Najwyższy.

Były szef Państwowej Komisji Wyborczej przyznał, że niewątpliwie mogło to mieć wpływ na wynik wyborów, na jego "zniekształcenie". Zastrzegł jednak, że sprawa wyborów z 2019 roku jest zamknięta - nie ma możliwości ponownego jej rozpatrzenia przez SN. Przypomniał ponadto, że uchwała Sądu Najwyższego dotycząca ostatnich wyborów parlamentarnych nie odnosiła się do przebiegu kampanii, a jedynie samego głosowania i liczenia głosów. - Jest kilka orzeczeń SN, w których Sąd usiłuje brać pod uwagę również te wcześniejsze procedury wyborcze, ale ostatecznie dochodzi do wniosku, że ma związane ręce art. 82 Kodeksu wyborczego (reguluje kwestie składania protestów wyborczych - PAP) i bardzo wąsko na to patrzy - dodał sędzia.

- Z jednej strony więc niewątpliwie tego rodzaju działania, jak inwigilowanie pana senatora Brejzy, pełniącego istotną funkcję w czasie wyborów, ma wpływ na wynik wyborów; kwestia tylko jak doprowadzić do tego, by Sąd Najwyższy w swojej uchwale uznał, że - jeżeli są wyraźnie w protestach uzasadnione - tego rodzaju naruszenia prawa, że są one na tyle istotne, że są podstawą do unieważnienia wyborów - zaznaczył b. szef PKW. Przyznał, że przy obecnym stanie prawnym jest to "dosyć mało prawdopodobne".

Sędzia wyraził też nadzieję, że w przyszłości prawo zostanie tak zmienione, by obywatele nie byli bezpodstawnie inwigilowani przez służby, a wybory były uczciwe i równe.

Dopytywany pod koniec posiedzenia przez Bosackiego, czy w takim razie jego zdaniem można zgodzić się ze stwierdzeniem, że wybory w roku 2019 choć nie zostały sfałszowane, to nie były uczciwe. - Można tak powiedzieć - odrzekł Hermeliński.

Zapytany, co jego zdaniem powinien orzec Sąd Najwyższy w uchwale o ważności wyborów, oświadczył, że "Sąd Najwyższy powinien orzec, iż wybory nie były uczciwe i należy je powtórzyć".

Roman Giertych przed senacką komisją ds. Pegasusa

Senacka komisja, która bada przypadki nielegalnej inwigilacji przy użyciu Pegasusa, wysłuchała wcześniej mec. Romana Giertycha, który - według ekspertów kanadyjskiej grupy Citizen Lab - był inwigilowany Pegasusem. 

- Mamy do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą, która inwigiluje opozycję i koalicję - mówił przed komisją Roman Giertych.

Według Giertycha został ofiarą Pegasusa przede wszystkim z powodu jego bardzo częstych kontaktów z Donaldem Tuskiem, gdy reprezentował go m.in. w czasie prac komisji ds. Amber Gold. - Miałem bliski kontakt z Tuskiem także wtedy, gdy Platforma szukała kandydata na wybory prezydenckie w 2020 roku - mówił Giertych i dodał, że daty hakowania telefonu pokrywają się z kalendarzem politycznym Tuska.

Dodał, że inwigilacji zaprzestano na początku grudnia 2019 roku, kiedy było już pewne, że Tusk nie będzie ubiegał się o prezydenturę. - Przyczyną, dla której mnie inwigilowano, to była inwigilacja Donalda Tuska - powiedział Giertych.

Giertych poinformował ponadto, że we wtorek otrzymał z Citizen Lab informację, że z jego telefonu "zasysano ogromne pliki różnego rodzaju informacji, dokumenty, zdjęcia". - Nie tylko Pegasus był używany do śledzenia mnie na bieżąco, ale po prostu gromadzono dane z mojego telefonu - zaznaczył.

Senacka komisja ds. Pegasusa

W ubiegłym tygodniu senacka komisja  wysłuchała prezesa NIK Mariana Banasia oraz b. szefa Izby senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego (niez.). Stawił się przed nią też Krzysztof Brejza, senator, który także był inwigilowany Pegasusem. Zdalnie komisja wysłuchała też ekspertów z kanadyjskiego CitizenLab, którzy potwierdzali przypadki użycia systemu w naszym kraju.

W czwartek przed komisją ma się stawić prokurator Ewa Wrzosek, której telefon też padł ofiarą Pegasusa. W Sejmie cały czas trwają starania opozycji, żeby powołać komisję śledczą, która przyjrzy się tej sprawie. 

DOSTĘP PREMIUM