Pełnomocnik ds. uchodźców pyta o drewno dla harcerzy. "Załatwia drobne sprawy, a koordynacji nie ma. Płakać się chce"

Anna Gmiterek-Zabłocka
- Nie może być tak, że wszyscy zajmują się wszystkim. Jedni powinni organizować miejsca dla dzieci, inni pomoc mieszkaniową, jeszcze inni - żywnościową. Ważne, by wszyscy jednocześnie nie zajmowali się tym samym. A na dziś nie ma koordynacji działań - nie lokalnej, ale ogólnopolskiej - mówi Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego, która apeluje o systemowe rozwiązania dotyczące pomocy dla uchodźców.
Zobacz wideo

Od wybuchu wojny w Ukrainie, czyli od 24 lutego w pomoc uchodźcom zaangażowani są głównie zwykli Polacy. Wspierają ich wolontariusze i aktywiści organizacji pozarządowych. To Polacy przyjęli ukraińskie rodziny w swoich domach, karmią ich, pomagają szukać pracy i zorganizować życie na dłużej. Polacy wożą swoich gości do lekarza czy do urzędu, pomagają w zapisaniu ukraińskich dzieci do szkół czy przedszkoli.

Problem w tym, że możliwości zwykłych ludzi powoli się wyczerpują. Konieczne jest systemowe wsparcie, ale też koordynacja pomocy ze strony państwa. Mówią o tym m.in. samorządowcy, choćby prezydent Lublina. Na alarm biją też organizacje pozarządowe. I bardzo liczą na merytoryczne ustalenia Okrągłego Stołu w sprawie uchodźców, który zaplanowano na poniedziałek 9 maja we Wrocławiu. 

Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego, jednej z dużych organizacji od lat pomagających uchodźcom i migrantom, mówi wprost: rząd nie rozmawia z dużymi organizacjami, które od lat zajmują się pomaganiem migrantom czy pomocą humanitarną. A gdy ktoś z aktywistów wprost o tym mówi, dostaje "po łapach". Kosowicz opisała to na swoim blogu. 

Agnieszka Kosowicz przyznaje - jest 500 Plus dla dzieci z Ukrainy, jest 300 zł na start, jest specustawa. Ale brakuje koordynacji pomocy, na każdym możliwym poziomie. - Wiem, że władzy nie podobają się moje uwagi do tego, w jaki sposób Polska zawiaduje sytuacją, w której wszyscy jesteśmy. Ale mnie nie interesuje "bura" ze strony władzy, tylko brak gotowości do merytorycznej rozmowy. Od dłuższego czasu dopraszam się, by rząd przestał się obrażać, by przestał robić fochy. Jesteśmy na wojnie, wszyscy razem, bo nasza sytuacja w Polsce też jest kryzysowa i bardzo trudna. Konieczna jest koordynacja działań - mówi aktywistka. 

Jednak jak słyszymy, nie ma dialogu, a organizacje nie wiedzą, kto w rządzie za co odpowiada. - Chciałabym, by np. wojewoda, który nie zna się na uchodźcach, przyszedł do organizacji pozarządowej i powiedział: "Ludzie, mamy 2 czy 3 miliony uchodźców, poszukajmy razem rozwiązań". Przecież nikt nie oczekuje od rządu, że będzie wiedział wszystko. Dziś nikt wszystkiego nie wie. Ale kluczem jest właśnie to, by wzajemnie rozmawiać, wspierać się i korzystać ze wspólnych zasobów i wiedzy - mówi Kosowicz.

Przykładem może być pomoc mieszkaniowa. Część uchodźców - z różnych powodów - musi opuścić domy Polaków; inni mieszkają w salach gimnastycznych w szkołach czy w wielkich halach, a to nie jest rozwiązanie na dłuższy czas. W takich warunkach nie powinny mieszkać choćby osoby ciężko chore czy rodziny z autystycznym dzieckiem. A mieszkań dla nich brakuje. Mówi o tym Homo Faber, organizacja z Lublina od lat pomagająca migrantom. "Nasza baza mieszkań jest pusta - realnie mamy 0 zgłoszeń" - alarmują aktywiści.

- Musimy uczciwie spojrzeć na to, kto do czego jest zdolny. Musimy wypracować systemy koordynacji. Musimy wspólnie zobaczyć, gdzie nie mamy zasobów. Mamy potencjał międzynarodowej pomocy, zgłaszają się do nas organizacje, które oferują wsparcie. I moglibyśmy - mając świadomość swoich potrzeb - przekierować tych ludzi tam, gdzie są rzeczywiście potrzebni - mówi Agnieszka Kosowicz.

- Nie może być tak, że wszyscy zajmują się wszystkim. Jedni powinni organizować miejsca dla dzieci, inni pomoc mieszkaniową, jeszcze inni - żywnościową. Ważne, by wszyscy jednocześnie nie zajmowali sie tym samym. A my na dziś nie gospodarujemy racjonalnie tym, co jest. Bo nie ma koordynacji działań - nie lokalnej, ale ogólnopolskiej - dodaje nasza rozmówczyni. 

"Tu ręczne sterowanie nie zadziała"

Szefowa Polskiego Forum Migracyjnego tłumaczy, że nie można się skupiać wyłącznie na gaszeniu pożarów, czyli pomocy konkretnej organizacji czy konkretnemu aktywiście w konkretnej, jednostkowej sprawie. - Ja wiem, że różni przedstawiciele władzy wkładają serce, by rozwiązywać niewielkie problemy. Ale to jest ręczne sterowanie, które przy takiej skali napływu uchodźców, z jaką mamy do czynienia, jest kompletnie błędną metodą zarządzania kryzysem. To nieracjonalne i średniowieczne podejście - mówi Kosowicz. 

Jak słyszymy, rząd powołał pełnomocnika do spraw uchodźców, którym został Paweł Szefernaker. - Ale powołanie pełnomocnika to żart, jeśli nie ma on biura i sztabu ludzi, do których miałby zaufanie i którzy mogliby rozwiązywać najróżniejsze problemy - mówi Agnieszka Kosowicz. - Byłam na spotkaniach, na których pan pełnomocnik brał na siebie rozwiązywanie drobnych, pojedynczych spraw. Płakać się chce - mówi. 

Harcerze i problem drewna

Jedną z takich spraw opisała na swoim blogu. "Ręce mi opadły, gdy była mowa o drewnie potrzebnym harcerzom na prycze, czy raczej miejscu na przechowywanie tego drewna, ponieważ zbliża się sezon harcerskich wyjazdów, a harcerze zużyli zasoby na pomoc uchodźcom" - pisze Agnieszka.

"Z całym szacunkiem dla harcerzy, z których wielu wykonuje wspaniałą pracę znakomitej jakości - nie z nimi powinien rozmawiać rząd. To tak, jakby wioząc pacjenta z wypadku na operację, w szpitalu wołano pana z kiosku i personel recepcji, lekce sobie ważąc chirurgów i anestezjologów. Polski rząd systematycznie ignoruje ludzi, którzy na migracjach się w Polsce znają. Zjedli na nich zęby. Wiedzą, czego się spodziewać i potrafią myśleć systemowo" - dodaje szefowa Polskiego Forum Migracyjnego.

Jak mówi, bardzo liczy na poniedziałkowe spotkanie we Wrocławiu; na wspólną rozmowę organizacji, samorządowców i przedstawicieli rządu. Rozmowę szczerą, bez owijania w bawełnę i chwalenia się tym, co się udało. 

- Zacznijmy rozmawiać, każdy z każdym. Może to banalne, ale musimy współpracować. Wszystko mi jedno, czy ktoś mnie lubi, czy nie - mnie interesuje, czy uchodźcy dostaną jedzenie, czy znajdą się dla nich mieszkania, czy nie wylądują na ulicy - mówi Kosowicz.

- Rząd nie ma do nas zaufania (...). W mojej ocenie władza obawia się ciosów, boi się szczerości, boi się przyznać, że ma ograniczone możliwości. Rząd chce być postrzegany jako silny i sprawczy, a tutaj tak nie jest. Dlatego trzeba stanąć w prawdzie i zacząć uczciwie ze sobą rozmawiać. I na to liczę we Wrocławiu - dodaje Kosowicz. 

Co jest priorytetem, którym trzeba się zająć? Wylicza to na Twitterze prof. Maciej Duszczyk, ekspert od tematyki migracyjnej. Pisze nie tylko o mieszkaniach, ale też miejscach opieki, usługach w ochronie zdrowia czy kursach języka polskiego. "Damy radę, ale trzeba rządowej koordynacji i rozwiązań systemowych oraz wniosku o wsparcie z UE" - wskazuje profesor. 

DOSTĘP PREMIUM