Szef komisji ds. pedofilii gorzko o postawie Kościoła: Został postawiony mur. "Im wyżej, tym trudniej"

Z drugiego raportu Państwowej Komisji ds. Pedofilii wynika, że większość spośród sprawców niespokrewnionych z ofiarą, to osoby duchowne. Jak mówił w TOK FM przewodniczący komisji, Kościół wciąż nie chce otworzyć swoich archiwów. - I dotyczy to nie tylko Episkopatu Polski, ale też wykładni Stolicy Apostolskiej w zakresie przekazywania akt. Dokumenty nie będą przekazywane nie tylko państwowej komisji, ale także niezależnym, polskim sądom - wskazał prof. Błażej Kmieciak.
Zobacz wideo

Państwowa Komisja ds. Pedofilii przedstawiła we wtorek drugi raport z wynikami swoich prac. Wynika z niego, że w około 38 proc. spraw, które trafiły komisji, wskazanym sprawcą był członek rodziny. Większość była jednak niespokrewniona z ofiarą, a wśród nich największą grupę stanowili duchowni. Od początku swojej działalności (czyli w ciągu dwóch lat) komisja zajęła się 513 sprawami. A tylko w ciągu ostatniego roku wpłynęło do niej 318 nowych zgłoszeń. Do prokuratury trafiło 96 spraw związanych z pedofilią. Wśród spraw indywidualnych badanych przez komisję 57 dotyczyło osób duchownych.

Jak mówił w TOK FM przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii prof. Błażej Kmieciak, cały czas jest problem z uzyskaniem informacji na temat zgłaszanych spraw. W rozmowie z Mikołajem Lizutem wyjaśnił, że sytuację może poprawić  nowelizacja ustawy o komisji, która kilkanaście dni temu trafiła do Sejmu. Proponowane zmiany miany mają pomóc m.in. w dostępie do akt i dokumentów różnych organizacji, w tym Kościoła.

Jeśli chodzi o Kościół katolicki, to jak podkreślał Kmieciak, "im wyżej, tym trudniej" o współpracę. - Kościół na poziomie edukacyjno-prewencyjnym jest chętny do działania, na poziomie odpowiedzi na temat spraw prowadzonych obecnie i ich etapu udziela nam informacji - wyjaśnił. - Natomiast jeśli chodzi o Kościół instytucjonalny, to tutaj mamy jasną deklarację, że dokumenty z przeszłości nie będą przekazane. I dotyczy to nie tylko Episkopatu Polski, ale też wykładni Stolicy Apostolskiej w zakresie przekazywania akt. Od dłuższego czasu wiemy, że został postawiony mur i te dokumenty nie będą przekazywane nie tylko państwowej komisji, ale także niezależnym, niezawisłym sądom polskim - powiedział gość Wywiadu Politycznego.

"Sankcje watykańskie mają charakter dość symboliczny"

Rozmówca Mikołaja Lizuta ubolewał, że Kościół katolicki jako instytucja nie chce badać wydarzeń z przeszłości. - Nie wiemy, jak były prowadzone postępowania kanoniczne, prawnokanoniczne, nie znamy sposobu reagowania biskupów. Nie wiemy, dlaczego taki, a nie inny biskup został ukarany - wyliczał i od razu dodał, że "sankcje watykańskie mają charakter dość symboliczny". 

- Jednak nie tracę nadziei na to, że Episkopat Polski będzie na tyle zdolny do autorefleksji, jak francuski i jednak stworzy własną, niezależną komisję, która to wszystko zbada. I nie będzie wtedy dywagacji, czy Watykan może przekazać dokumenty, czy nie może, bo będzie to niezależna komisja kościelna - argumentował prof. Błażej Kmieciak.

Komisja ds. pedofilii naciska na rządzących, by zmienili przepisy o jej funkcjonowaniu także po to, aby mogła skutecznie wpisywać sprawców na tle seksualnym do rejestru pedofilów. - Ta nowelizacja ustawy, o którą walczymy, daje nam skuteczną możliwość dokonania wpisu osób, które mają bardzo różny status zawodowy, także osób duchownych, których mamy ponad 50. To są sprawy, które wymagają zakończenia, bo są przedawnione i prokurator już nie będzie się nimi zajmował - przekonywał Kmieciak.

Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM