10 linii kolei dużych prędkości w ramach CPK? Eksperci krytyczni: To jest oparte na chorej koncepcji

Centralny Port Komunikacyjny, będący flagowym projektem inwestycyjnym obecnego rządu, to nie tylko megalotnisko i skupiona wokół niego infrastruktura, ale takżę aż 15 nowych tras kolejowych, w tym 10 linii kolei dużych prędkości. Władze zapewniają, że projekt ten przysłuży się Polakom, eksperci jednak nie mają złudzeń i nazywają go "pieniędzmi wyrzuconymi w błoto"

CPK to nie tylko mega lotnisko, ale także blisko 2000 km nowych linii kolejowych

Planowana przez rząd budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, czyli megalotniska pod Baranowem, które ma stać się punktem integrującym komunikację lotniczą, kolejową i samochodową w Polsce, a także w Europie, od początku budzi wiele kontrowersji. Wątpliwości, co do zasadności tak kosztownej inwestycji, pojawiają się zarówno w odniesieniu do samego lotniska, jak i nowych linii kolejowych, które mają łączyć je z największymi polskimi miastami. 

"Na Program Kolejowy CPK składa się w sumie 12 tras  kolejowych, w tym 10 tzw. szprych prowadzących z różnych regionów Polski do Warszawy i CPK. Łącznie to 30 zadań inwestycyjnych i 1981 km nowych linii kolejowych, których inwestorem jest Centralny Port Komunikacyjny Sp. z o.o.

Całość programu ma zostać zrealizowana do 2034.  Zgodnie z prognozą, po realizacji CPK można spodziewać się blisko 120 mln pasażerów kolei dalekobieżnej – 95 mln pasażerów w pociągach kategorii Intercity oraz 25 mln w pociągach kategorii regionalnych ekspresów." - czytamy na oficjalnej stronie CPK

Plany spółki brzmią ambitnie, jednak zdaniem ekspertów aż zbyt ambitnie, by nie powiedzieć, absurdalnie. 

Polska nie uczy się na błędach Korei Południowej

Zdaniem Marka Serafina, eksperta rynku lotniczego, który tematyką CPK  zajmuje się w serwisie Pasazer.com, najwięcej wątpliwości budzi zasadność aż 10 tzw. szprych, czyli linii szybkiej kolei łączących lotnisko w Baranowie z polskimi aglomeracjami. "To jest oparte na chorej koncepcji. Niektóre trasy będą sztucznie wydłużane – np. z Krakowa, Rzeszowa, Gdańska – by przejechały przez CPK do Warszawy" - powiedział ekspert na łamach okopress.pl

Jak wskazywał podczas poświęconego budowie CPK spotkania w Senacie Tomasz Wardak, autor książki o Centralnym Porcie Komunikacyjnym, proponowany przez spółkę układ szprych (torów kolejowych) sprawi, że odległości między największymi polskimi miastami się zwiększą, gdyż lotnisko w Baranowie pełni rolę centrum całego układu, przez które przechodzą wszystkie projektowane linie kolejowe.

Pociągi kursujące między Warszawą a Trójmiastem będą miały do pokonania o 30 km więcej, a ze stolicy na na Śląsk droga wydłuży się o 20 km. Trasa między Warszawą a Kielcami zwiększy się aż o 50 km.

O tym, że budowanie tak dużej liczby tras szybkiej kolei łączącej mega lotnisko z polskimi miastami, może okazać się zupełnie niepotrzebnym wydatkiem pieniędzy, świadczyć może przykład Korei Południowej. 

Lotnisko Seul-Inczon, które zostało wybrane doradcą strategicznym dla CPK, miało tylko jedną linię kolei dużych prędkości. Została ona zamknięta już po 4 latach, bowiem okazała się zupełnie nieopłacalna. Tymczasem, jak podaje okopress.pl,  Seul i Inczon, pomiędzy którymi kursowała ta kolei, to ogromne aglomeracje, mające w sumie prawie 13 mln mieszkańców. Jeśli w przypadku Korei nie sprawdziła się jedna linia, to czy w Polsce ma szansę sprawdzić się aż 10 takich tras?

Kolejne nierealne założenia CPK punktują aktywiści z #NIEdlaCPK. Odnieśli się do słów pełnomocnika rządu do spraw CPK Marcina Horały, który stwierdził, że planowanych jest 20 połączeń między Warszawą a Rzeszowem na dobę. Aktywiści zauważyli, że 20 połączeń to nawet 15 tys, podróżnych w obu kierunkach, tymczasem obecnie tą trasą jeździ poniżej 1000 osób na dobę. - Jak Marcin Horała planuje więc zapełnić podróżnymi aż 20 składów? - pytają retorycznie. 

Nowe linie kolejowe to dramat wywłaszczonych obywateli i degradacja środowiska

Nowe linie kolejowe łączące CPK z polskimi miastami budzą wątpliwość nie tylko pod kątem ich ewentualnej opłacalności. W wielu polskich miejscowościach, przez które ma przebiegać planowana siatka połączeń, odbywają się protesty mieszkańców, których rząd chce zmusić do opuszczenia własnych domów i ziemi, które uprawiają niekiedy z dziada pradziada. Na alarm biją także ekolodzy, którzy wskazują, że w wielu przypadkach trasy szybkiej kolei przebiegają przez cenne tereny takie, jak lasy, łąki, a nawet obszary Natura 2000. Przykładem może być szprycha wiodąca przez Łódź, która  przebiega przez największe kompleksy leśne w okolicach miasta. 

DOSTĘP PREMIUM