Już pora na nocną prohibicję w całej Polsce? "Najlepsze rozwiązanie"
Kraków boryka się z turystami, którzy nadużywają alkoholu, a potem wędrują uliczkami i budzą mieszkańców swoim głośnym zachowaniem. Często puszczają im hamulce. Dochodzi do aktów wandalizmu czy nawet załatwiania potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych. Szczególnie uciążliwi są Brytyjczycy, którzy w mieście Kraka spędzają chociażby wieczory kawalerskie, bo to dla nich miasto 'cheap for fun'. Stąd Kraków dołącza w wakacje do miast, w których nie kupimy alkoholu po północy.
Już widać pozytywne skutki
Gościni Mikołaja Lizuta, Katarzyna Łukowska, wicedyrektorka Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, poinformowała, że 10 proc. gmin korzysta z takiej regulacji. I widać tam pozytywne skutki takich zmian w prawie. - Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, po co tzw. nocna prohibicja zostaje w tych miastach i gminach wprowadzona. Przede wszystkim ma służyć bezpieczeństwu publicznemu, a dopiero w drugiej kolejności ograniczeniu spożycia alkoholu. Mieszkańcy miast i gmin mają dość dość zakłócania ciszy, spokoju publicznego przez hałasujących imprezowiczów, którzy o godz. 23 wyruszają na miasto, aby nabyć dodatkowe porcje alkoholu - wyjaśniała Katarzyna Łukowska.
- Co to za klient, który o godz. 23 idzie kupić alkohol? - pytała wicedyrektorka Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. - Gdy planujemy wydarzenie rodzinne, nie pójdziemy do sklepu o godz. 23, raczej poczekamy. W nocy są to raczej ci klienci, którzy już wypili. Nie 'dopili się' i muszą uzupełnić jeszcze w organizmie alkohol. Kiedy wyruszają w miasto, już są pod wpływem. Hałasują, krzyczą, wrzeszczą. Oni sami siebie nie słyszą - właśnie dlatego, że są pod wpływem substancji psychoaktywnych. Ze względu na ten nieprzyjemny obraz ustawodawca dał samorządom prawo do wprowadzania tzw. nocnej prohibicji, szanując samodzielność samorządów - wskazała gościni TOK FM.
Gminy zadowolone
Rozmówczyni Mikołaja Lizuta zwróciła uwagę, że pomimo krytycznych głosów części opinii społecznej na temat wprowadzania podobnych rozwiązań, Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom dysponuje wynikami ankiet z gmin, które wcześniej wprowadziły tzw. nocną prohibicję. O udział w badaniu poproszona została również policja. W ankiecie zapytano, czy dostrzegają pozytywne zmiany z obowiązywania ograniczenia sprzedaży alkoholu. - Z badań wyłania się wniosek, że gminy się cieszą z tych rozwiązań, ponieważ mieszkańcy są zadowoleni. Dysponujemy też twardymi danymi policji. Zmniejszyła się liczba interwencji czy to w sprawie wykroczeń, czy to w sprawie przestępstw. Policja rzadziej wyrusza w teren, żeby uspokoić hałasujących imprezowiczów - poinformowała ekspertka.
Głosy krytyki. Bezrobocie i wysyp melin
Drobni przedsiębiorcy krytykują jednak nowe rozwiązanie. Argumentują, że tracą obroty, a tym samym ludzie mogą stracić miejsca pracy. - Poza tym sprzedaż alkoholu w Polsce jest legalna, dlaczego ją więc ograniczać - dopytywał Mikołaj Lizut.
- Alkohol jest towarem szczególnym i nie podlega konstytucyjnemu prawu wolności handlu. Jest substancją legalną, ale psychoaktywną i toksyczną, dlatego to nie jest taki sam towar jak mleko czy woda - tłumaczyła Łukowska, która argumentowała, że w tych miejscach, w których obowiązuje prohibicja, nie zauważono zwiększenia bezrobocia czy nasilenia się bankructw.
Przeciwnicy tych rozwiązań argumentują, że poskutkuje to powstaniem nielegalnych miejsc, gdzie można kupić alkohol. Czy mety i meliny, tak popularne w PRL-u, znowu zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu? Gościni TOK FM nie zakłada, że tak się stanie. Ma wręcz odmienne zdanie. - Z jakichś względów ludzie nie kupują alkoholu w takich miejscach, chociażby dlatego, że troszczą się o swoje zdrowie, nie chcą kupić alkoholu, po którym mogą umrzeć. (?) Nie mamy informacji od policji jakoby wprowadzenie nocnej prohibicji sprawiło, że nagle zaczęło powstawać bardzo dużo melin. Poza tym dla czterech wędrujących imprezowiczów szkoda otwierać metę - oceniła ekspertka.
A może tak nocna prohibicja w całym kraju?
Prowadzący poruszył również wątek wprowadzenia prohibicji na poziomie całego kraju. - To najlepsze rozwiązanie. Przy czym warto zapewnić samorządom wolność, żeby same decydowały, w jakich godzinach będzie to najbardziej zasadne - podsumowała gościni Mikołaja Lizuta.
Posłuchaj: