"Gazeta Wyborcza": Ptasia grypa w mięsie drobiowym ze sklepów i umierające koty
Mięso drobiowe może być źródłem wirusa ptasiej grypy, na którą choruje i umiera w ostatnim czasie wiele kotów w Polsce.
- Nasze wyniki mówią o obecności wirusa w jednej z pięciu dostarczonych próbek mięsa, które otrzymywały chore koty. Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie stwierdzić, skąd on się wziął w mięsie i czy był źródłem zakażenia kotów, czy dostał się on tam właśnie od chorych zwierząt. Biorąc jednak pod uwagę ryzyko związane z przeniesieniem wirusa nie tylko na zwierzęta, ale i na ludzi, na pewno jest to trop, który wymaga gruntowego sprawdzenia. To już zadanie dla służb weterynaryjnych i nadzoru sanitarnego - powiedział w rozmowie z 'GW' wirusolog prof. Krzysztof Pyrć, którego zespół zajmował się badaniem mięsa.
Jak tłumaczył ekspert, 'wirus H5N1 słabo przenosi się między ssakami, więc ryzyko zarażenia się bezpośrednio od kotów jest praktycznie niemożliwe'. 'Aby doszło do zarażenia, człowiek musiałby zjeść mięso surowe lub niedogotowane. Ale może on też przejść na człowieka, który dotknie mięsa gołą ręką. - Choroba u ludzi może mieć niezwykle ciężki przebieg, a w ostatnich 20 latach spośród ponad 800 zakażonych osób zmarła ponad połowa'
- wyjaśnił naukowiec w rozmowie z 'Wyborcą'.
Ptasia grypa zabija koty. Zakażone mięso
Wyniki badań naukowców z Krakowa zostały potwierdzone przez certyfikowane laboratorium w Gdańsku. O wynikach powiadomiono Sanepid i Inspekcję Weterynaryjną. To te instytucje mogą zająć się ustaleniem, jak zakażone mięso trafiło do sklepów.
'Próbka, która wykazała obecność wirusa H5N1, należy do pani Magdy (dane do wiadomości redakcji). Mieszka w Chełmku (Małopolskie), a mięso z piersi z kurczaka, które podała kotce, kupiła 9 czerwca w jednym ze sklepów dużej sieci. Ma zachowane paragony - kupiła dwa opakowania. W próbkach z każdego z nich wykryto wirusa. Rysia - kotka pani Magdy - była jednym z pierwszych kotów, które umarły. 15 czerwca dostała surową pierś na kolację. 17 czerwca nastąpiły pierwsze objawy: kotka była senna i nie miała apetytu. Następnego dnia właścicielka poszła do weterynarza, który podejrzewał przeziębienie' - czytamy.
Kotka już w dniu po wizycie u weterynarza 'zaczęła tracić równowagę, spadła z krzesła, nastąpił paraliż tylnych łap, przestała całkowicie chodzić, jeść'. Lekarze przyznali, że nie wiedzą, co dzieje się ze zwierzęciem. 'Potem zaczęły się ataki padaczkowe jeden po drugim. Nie pomagał antybiotyk, steryd. W końcu nastąpił oczopląs, utrata świadomości. Pod koniec życia nie była już w stanie przełykać wody. Rysia umarła z 22 na 23 czerwca' - opowiada w rozmowie z 'GW' właścicielka kotki.
Dziennik przypomina, że Polska jest liderem w produkcji drobiu w UE. Mięso z Polski stanowi blisko 20 proc. unijnego rynku, a 'wartość eksportu mięsa to ponad 3 mld euro'. - Możemy udawać, że nic się nie dzieje, ale proszę wyobrazić sobie konsekwencje wykrycia wirusa w takim mięsie, jeżeli zrobiłby to jakiś instytut badawczy poza Polską. Nie tylko dla zdrowia, ale i dla ważnego sektora gospodarki byłoby to dewastujące - powiedział prof. Pyrć w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą'.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>