Sernik z biskupem, który krył pedofilów. Tak przeszłość i strach rządzą polskim Kościołem
Czym dzisiaj jest Kościół katolicki w Polsce? Jak wygląda w nim władza? Ignacy Dudkiewicz szukał tych odpowiedzi przez 4 lata. Przeprowadził prawie 70 wywiadów w tym jedenaście z polskimi biskupami, którzy tylko z nim - jedynym spośród krytycznych obserwatorów Kościoła w Polsce - zgodzili się porozmawiać. Opisał to w książce 'Pastwisko. Jak przeszłość, strach i bezwład rządzą polskim Kościołem', która ukazała się nakładem wydawnictwa Agora.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Sernik z biskupem, który krył pedofila
Filozof i publicysta rozpoczął tę książkę od rozmowy z abp. Marianem Gołębiewskim, który był metropolitą wrocławskim i został ukarany przez Watykan za tuszowanie pedofilii. Książka ukazała się chwilę po jego śmierci i zaraz po tym, jak w atmosferze kontrowersji został pochowany z honorami w katedrze wrocławskiej. - Zaczynam od opisu tego właśnie spotkania, bo wywarło na mnie olbrzymie wrażenie. To było zetknięcie z personifikacją pewnego typu mentalności, który jest obecny wśród wielu polskich biskupów - mówił w "Poranku Radia TOK FM" Ignacy Dudkiewicz.
Rozmówca Anny Piekutowskiej podkreślił, że oni naprawdę nie rozumieją, do czego się przyczynili w czasie, kiedy systemową polityką kościoła było systemowe tuszowanie przestępstw seksualnych księży. A abp Gołębiewski - jak przypomniał Dudkiewicz - uczestniczył w absolutnie ordynarnym ukrywaniu księdza Pawła Kani, który był seryjnym gwałcicielem dzieci w kolejnych parafiach i diecezjach, w których zezwalano mu na posługiwanie.
- I to spotkanie z abpem Gołębiewskim było bardzo trudnym doświadczeniem. Bo jedliśmy sobie miło sernik, piliśmy kawę, a on snuł opowieść o swoim życiu. Taka rozmowa z miłym, starszym panem, który jest na emeryturze i opowiada, jak to kiedyś był w centrum wydarzeń. A jednocześnie ja wiem, za co ten człowiek jest współodpowiedzialny. I oczywiście zadaję mu o to pytania, bo nie byłbym dziennikarzem, gdybym tylko siedział i smakował z nim sernik. Ale te odpowiedzi wskazywały dokładnie na to, że abp Marian Gołębiewski nie zrozumiał niczego - westchnął.
'Złote lądowanie' abp. Dzięgi. Tak Watykan 'karze' biskupów, którzy kryli pedofilów
Strach rządzi polskim Kościołem
Jedną z rzeczy, która nie pozwala się Kościołowi rozliczyć ze swoją przeszłością, jest strach. Jak tłumaczył Dudkiewicz, jest to system w istocie feudalny. - Tu mamy do czynienia z wielkim pomieszaniem z poplątaniem. Z jednej strony opowiada się o tym, że biskup powinien być traktowany jak ojciec. To jest frazes, który wracał w każdej mojej rozmowie z biskupami, kiedy pytałem o relacje z księżmi. I to jest niezwykle patogenne. Zwłaszcza wtedy, kiedy ten biskup ma nad nimi olbrzymią władzę - wskazał redaktor naczelny "Magazynu Kontakt".
Zastrzegł przy tym, że "skala przemocowości jest oczywiście mniejsza w diecezjach, gdzie rządzą sensowni ludzie". - Ale to nie jest rozwiązanie systemowe, że posyłamy wszystkich księży na pastwę hazardu, loterii, że kogo im przyślą z Watykanu, tak będzie wyglądało ich życie. A dokładnie tak to w tej chwili wygląda. Los, zwłaszcza wikarych, młodych księży, którzy nie doczłapali się jeszcze do probostwa, zależy od biskupów. Biskupi mogą ich jedną decyzją, bez żadnej konsultacji przenieść z jednego końca diecezji na drugą. Z bardzo bogatej parafii na bardzo ubogą parafię - tłumaczył rozmówca Anny Piekutowskiej.
Kościół upada po cichu. 'Zbliżamy się do granicy'
Autor książki "Pastwisko" dodał, że nie wszyscy księża są zamożni. - W Polsce mamy ogromne zjawisko rozwarstwienia finansowego księży. Takie przekonanie, że duchowni żyją bogaciej, jest oczywiście częściowo prawdziwe, ale pomija tych księży, którzy naprawdę żyją tak biednie, jak ich parafianie. A to zależy wyłącznie od decyzji biskupa - wskazał publicysta i filozof.
A żeby dostać dobrą parafię, w niektórych diecezjach trzeba dać kopertę. - Tu znowu wracamy do tego, że nie ma żadnych rozwiązań systemowych. Więc sprawa rozwiązuje się dopiero, jeżeli biskup się zmieni na takiego, który z księżmi rozmawia, który ich szanuje i raczej próbuje promować duszpasterskie przymioty, a nie tzw. ofiarność. Bo oczywiście nikt w Kościele nie używa w tym kontekście słowa korupcja - podkreślił Ignacy Dudkiewicz. Tymczasem, jak stwierdził, często od tego zależy m.in. "czy ich proboszczem będzie przemocowy cham, czy wspierający ich ksiądz".
To z nią Amazon przegrał. Jest wyrok w głośnej sprawie
'Wikarzy boją się proboszczów, proboszczowie biskupa i świeckich'
W Kościele oczywiście nie ma jednak związków zawodowych. Jak mówił Dudkiewicz, są co najwyżej grupy samowsparcia czy solidarności. - Takie przestrzenie, gdzie możemy sobie popsioczyć na biskupa, powiedzieć, co naprawdę sądzimy. Ale nie ma to kształtu zorganizowanego oporu. Co najwyżej biernego. A nie ma, bo być nie może - ocenił redaktor naczelny Magazynu Kontakt.
Ale - jak dodał - nawet z tym biernym oporem biskupowi trudno byłoby sobie poradzić. - Bo co, ukaże wszystkich biskupów, że nie przeczytali listu, który im wysłał? A i tak tego nie sprawdzi, bo nie ma fizycznej możliwości, żeby sprawdzić, gdzie listy były przeczytane a gdzie nie. Zresztą, jeśli ich wszystkich ukarze, to kim będzie stała ta diecezja? Więc ten strach jest w różne strony. Wikarzy boją się swoich proboszczów, proboszczowie boją się świeckich w swojej parafii i swojego biskupa, ale biskup też boi się tak naprawdę swoich księży - tłumaczył gość TOK FM.
- Ale ostatecznie księża wiedzą, że od biskupa bardzo dużo zależy. I wielu, którzy nie chcą robić kariery, brać udziału w tym wyścigu na wpływy, koperty, uśmiechy, koterie czy znajomości po prostu stara się unikać kurii tak dalece, jak to tylko możliwe - podsumował Ignacy Dudkiewicz.
Słyszeliście taki list w święta w swoim kościele? 'Trąci to naprawdę kabaretem'